Jednym z kluczowych elementów tego systemu jest obsługa naziemna, czyli handling. Od niej zależy bardzo wiele: punktualność rejsów, sprawność odprawy, bezpieczna obsługa bagażu, bezpieczne przygotowanie samolotu do kolejnego lotu, a także jakość wsparcia dla osób z ograniczoną mobilnością. Jeżeli ten sektor działa słabo, skutki bezpośrednio odczuwają przewoźnicy i pasażerowie.
Dlatego administracja publiczna, w tym Urząd Lotnictwa Cywilnego, powinna wzmacniać przejrzyste, równe i przewidywalne zasady dostępu do rynku. Regulator ma pilnować bezpieczeństwa i standardów, ale nie powinien stawać się strażnikiem układu, w którym nowym podmiotom trudno rozpocząć działalność. W nowoczesnym lotnictwie to konkurencja jest warunkiem niższych kosztów, lepszej jakości i większej sprawności operacyjnej lotnisk.
Polski rynek pokazuje tu wyraźny dysonans. Rodzime lotniska obsłużyły w 2025 r. 66,26 mln pasażerów, co oznacza wzrost o 14,4 proc. rok do roku, przy średniej europejskiej około 4,4 proc. Z drugiej strony rynek obsługi naziemnej pozostaje wąski i zdominowany przez dotychczasowych operatorów. Przy takiej skali wzrostu to coraz większy problem, bo ograniczona konkurencja oznacza słabszą presję na ceny, jakość i efektywność.
Dobrym przykładem są przetargi na obsługę PRM, czyli pasażerów o ograniczonej mobilności, na lotnisku w Modlinie. W postępowaniu z 2024 r., gdy wystartował tylko Welcome Airport Services, cena za 24 miesiące usługi wyniosła 6,3 mln zł brutto. W kolejnym przetargu w 2026 r., po pojawieniu się nowego podmiotu, Menzies Aviation, jego oferta wyniosła 8,15 mln zł brutto, a Welcome wycenił tę samą usługę na 10,92 mln zł brutto. Obie oferty przekroczyły budżet, więc postępowanie unieważniono.
Najciekawsze wydarzyło się jednak później. W kolejnym postępowaniu, po zmianie warunków dla tego samego zakresu usług, Welcome zaoferował już 5,4 mln zł brutto, a konkurencyjna oferta Menzies Aviation wyniosła 8,12 mln zł brutto. Jeśli cena potrafi spaść niemal o połowę wtedy, gdy rynek staje się bardziej otwarty, to znaczy, że konkurencja działa.
Właśnie o to chodzi w konkurencji w zakresie obsługi lotniskowej. Jeżeli globalny operator, obecny na 347 lotniskach, deklaruje gotowość wejścia do Polski, to administracja i porty lotnicze powinny widzieć w tym szansę. Większa ilość operatorów oznacza dla linii lotniczych silniejszą pozycję negocjacyjną, dla lotnisk większą elastyczność, a dla pasażerów lepszą obsługę i większą szansę na niższe koszty. Utrwalanie faktycznego monopolu nie służy rozwojowi lotnictwa. Urząd Lotnictwa Cywilnego ma w tym zakresie szczególną odpowiedzialność. Powinien być gwarantem bezpieczeństwa, jakości i uczciwych reguł gry.
dr Piotr Balcerowski
Ekonomista, wiceprezes Instytutu Staszica
