Forsal logo

Lotniska potrzebują konkurencji. Pasażerowie też

Subiektywnie
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
dzisiaj, 08:51
Lotniska potrzebują konkurencji. Pasażerowie też
Lotniska potrzebują konkurencji. Pasażerowie też/shutterstock
Polskie lotniska rosną w tempie, którego może nam zazdrościć duża część Europy. Szybki wzrost ruchu lotniczego ma sens jednak wówczas, gdy nadąża za nim cały rynek usług lotniczych. Nie wystarczy budować terminale, wydłużać siatkę połączeń i planować wielkie inwestycje infrastrukturalne. Trzeba jeszcze zadbać o to, aby lotniska działały sprawnie, konkurencyjnie i w interesie klientów. Czy Polska jest na gotowa? Powinna być.

Jednym z kluczowych elementów tego systemu jest obsługa naziemna, czyli handling. Od niej zależy bardzo wiele: punktualność rejsów, sprawność odprawy, bezpieczna obsługa bagażu, bezpieczne przygotowanie samolotu do kolejnego lotu, a także jakość wsparcia dla osób z ograniczoną mobilnością. Jeżeli ten sektor działa słabo, skutki bezpośrednio odczuwają przewoźnicy i pasażerowie.

Dlatego administracja publiczna, w tym Urząd Lotnictwa Cywilnego, powinna wzmacniać przejrzyste, równe i przewidywalne zasady dostępu do rynku. Regulator ma pilnować bezpieczeństwa i standardów, ale nie powinien stawać się strażnikiem układu, w którym nowym podmiotom trudno rozpocząć działalność. W nowoczesnym lotnictwie to konkurencja jest warunkiem niższych kosztów, lepszej jakości i większej sprawności operacyjnej lotnisk.

Polski rynek pokazuje tu wyraźny dysonans. Rodzime lotniska obsłużyły w 2025 r. 66,26 mln pasażerów, co oznacza wzrost o 14,4 proc. rok do roku, przy średniej europejskiej około 4,4 proc. Z drugiej strony rynek obsługi naziemnej pozostaje wąski i zdominowany przez dotychczasowych operatorów. Przy takiej skali wzrostu to coraz większy problem, bo ograniczona konkurencja oznacza słabszą presję na ceny, jakość i efektywność.

Dobrym przykładem są przetargi na obsługę PRM, czyli pasażerów o ograniczonej mobilności, na lotnisku w Modlinie. W postępowaniu z 2024 r., gdy wystartował tylko Welcome Airport Services, cena za 24 miesiące usługi wyniosła 6,3 mln zł brutto. W kolejnym przetargu w 2026 r., po pojawieniu się nowego podmiotu, Menzies Aviation, jego oferta wyniosła 8,15 mln zł brutto, a Welcome wycenił tę samą usługę na 10,92 mln zł brutto. Obie oferty przekroczyły budżet, więc postępowanie unieważniono.

Najciekawsze wydarzyło się jednak później. W kolejnym postępowaniu, po zmianie warunków dla tego samego zakresu usług, Welcome zaoferował już 5,4 mln zł brutto, a konkurencyjna oferta Menzies Aviation wyniosła 8,12 mln zł brutto. Jeśli cena potrafi spaść niemal o połowę wtedy, gdy rynek staje się bardziej otwarty, to znaczy, że konkurencja działa.

Właśnie o to chodzi w konkurencji w zakresie obsługi lotniskowej. Jeżeli globalny operator, obecny na 347 lotniskach, deklaruje gotowość wejścia do Polski, to administracja i porty lotnicze powinny widzieć w tym szansę. Większa ilość operatorów oznacza dla linii lotniczych silniejszą pozycję negocjacyjną, dla lotnisk większą elastyczność, a dla pasażerów lepszą obsługę i większą szansę na niższe koszty. Utrwalanie faktycznego monopolu nie służy rozwojowi lotnictwa. Urząd Lotnictwa Cywilnego ma w tym zakresie szczególną odpowiedzialność. Powinien być gwarantem bezpieczeństwa, jakości i uczciwych reguł gry.

dr Piotr Balcerowski

Ekonomista, wiceprezes Instytutu Staszica

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj