Strategia modernizacji i zakupu taboru

- Nie zmarnowaliśmy ostatnich ośmiu lat: jest to okres odbudowy kolei i jej powrotu na należne jej miejsce - mówił na zeszłorocznych kolejowych targach Trako ówczesny minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Jak się okazuje, w czasie owej odbudowy kolei popełniano spore błędy. Tak jak jest w przypadku taboru spółki PKP Intercity, której zupełnie nie wyszła realizacja przyjętej w 2017 r. i aktualizowanej w 2021 r. strategii modernizacji i zakupu pojazdów. Zakładała, że do 2030 r. na tabor i stacje postojowe zostanie wydanych 27 mld zł. W latach 2016 – 2023 plany nakładów na inwestycje w tabor opiewały na 9 mld zł. Rzeczywiste nakłady wyniosły jednak w tym czasie tylko 5,2 mld zł.

Jak informuje spółka PKP Intercity, średnie opóźnienie kontraktów taborowych wynosi obecnie dwa lata. Chodzi głównie o zamówienia na modernizacje i dostawy wagonów. W efekcie aż 40 proc. czyli 835 wagonów, które posiada spółka, nie wozi pasażerów. Są one w przeglądach czy naprawach, ale w dużej mierze są to także wagony, które od lat stoją bezczynnie na bocznicy. Niezadowalająca jest także sytuacja z lokomotywami. Prawie 29 proc. z nich nie jest obecnie używana przez spółkę. To wszystko prowadzi do notorycznych problemów z niedoborem wagonów względem zapotrzebowania ze strony podróżnych.

Reklama

W ostatnich latach Polacy wracają na kolej, do czego skłaniają coraz krótsze czasy przejazdu i niewygórowane ceny biletów, których nie podnoszono od dłuższego czasu. W efekcie spółka odnotowuje kolejne, dzienne rekordy przewiezionych podróżnych. Ostatni padł pod koniec długiego weekendu z Bożym Ciałem. 2 czerwca PKP Intercity przewiozło 280 tys. podróżnych. Spółka spodziewa się, że w niektóre wakacyjne dni będzie przewozić po 300 tys. pasażerów. Trzeba się spodziewać, że latem w wielu pociągach będzie bardzo tłoczno, a dla wielu podróżnych zabraknie biletów. Janusz Malinowski, który od kwietnia ponownie jest prezesem PKP Intercity (wcześniej sprawował tę funkcję w latach 2011-2014) przyznaje, że w wakacje spółka chce się ratować lepszym zarządzeniem taborem. Wagony mają być podsyłane tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Latem spółka najpewniej będzie się też wynajmować pojazdy od Kolei Czeskich.

Jak nowe władze PKP Intercity chcą poprawić sytuację taborową w kolejnych latach?

Janusz Malinowski zapowiada po pierwsze, że w większym stopniu nacisk ma być postawiony na zakup nowych, elektrycznych składów zespolonych. W ostatnich latach niemal się ich nie kupowało. Główną zaletą takich pociągów są znacznie niższe koszty eksploatacji. Zużywają mniej prądu, a dzięki mniejszej masie przewoźnik płaci mniejsze opłaty za dostęp do torów. Takie składy mogą też szybko zmieniać kierunek jazdy. Elektryczne pociągi zespolone sprawdzają się na mocno obłożonych trasach między dużymi miastami. Ich minusem jest brak możliwości wydłużania. I tak w najbliższych tygodniach spółka ma podpisać umowę na dostawę 35 dwunapędowych (elektryczno-spalinowych) pociągów. Będą mogły obsługiwać zarówno trasy zelektryfikowane jak i te niezelektryfikowane. Pojadą np. z Warszawy do Gorzowa czy z Warszawy do Hajnówki. Brak konieczności zmiany lokomotywy sprawi, że przejazd skróci się o ok. 20-25 minut. Pierwsze takie pojazdy mają być odebrane w 2027. Spółka przymierza się też do ogłoszenia w tym roku przetargu na zakup piętrowych składów zespolonych. Będą mogły obsługiwać niedługie, bardzo obciążone trasy, np. z Warszawy do Łodzi czy z Krakowa do Katowic. Na razie nie wiadomo jeszcze, ile będzie zamawianych takich składów. Oprócz tego w tym roku ma być ogłoszony przetarg na zakup szybkich składów elektrycznych, które będą rozpędzać się do 250 km/h. Standardem mają być zbliżone do składów Pendolino i docelowo wzmocnią trasę z Trójmiasta przez Warszawę do Krakowa i Katowic. Spółka zapowiada, że chce też dokupić kolejne składy zespolone przystosowane do prędkości 160 km/h.

PKP Intercity jest także bliskie podpisania ogromnej umowy z Fabryką Pojazdów Szynowych Cegielski na dostawę 300 wagonów (z opcją na rozszerzenie kontraktu 450 wagonów.). Będą one dostarczane w latach 2026-2020. Wagony będą przystosowane do prędkości 200 km/h. Na początku tego roku spółka podpisała też umowę z firmą Newag na dostawę 63 lokomotyw, które będą mogły rozpędzić się do prędkości 200 km/h.

Do modernizacji mają być kierowane wagony, które teraz stoją w krzakach. Wyremontowanych ma być m.in. ok. 30 wagonów sypialnych. Władze spółki przyznają, że część pojazdów jest w takim stanie, że nadają się tylko do kasacji.

Janusz Malinowski nie wyklucza także, że spółka kupi trochę używanych wagonów z zagranicy. Tak robią m.in. Koleje Czeskie, które odkupują wagony z Niemiec.

PKP Intercity nie ukrywa, że potrzebuje nowego taboru, bo sukcesywnie chce rozbudowywać ofertę – zarówno krajową jak i międzynarodową. Od grudnia tego roku m.in. pojawi się dodatkowy pociąg z Przemyśla przez Kraków, Wrocław do Berlina. Wspólnie z Kolejami Czeskimi przewoźnik chcę też uruchomić cztery pary połączeń na trasie Praga – Wrocław – Poznań – Bydgoszcz – Trójmiasto. Według ostrożnych szacunków PKP Intercity w tym roku przewiezie 75 mln pasażerów (w 2023 r. było ich 68 mln).