W liście do akcjonariuszy datowanym z 25 lutego Buffett nie ujawnił jednak nazwiska swego potencjalnego sukcesora, zwracając natomiast uwagę, że dyrektorzy odnieśli z „entuzjazmem” do tej kandydatury. 81-letni Buffett, który jest trzecim najbogatszym człowiekiem na świecie, nie sprecyzował także terminu przejęcia steru w Berkshire, wiodącym funduszu inwestycyjnym w USA.

Poprzednio miliarder z Omaha, w stanie Nebraska, podkreślał, że jego miejsce może zająć wiele różnych osób. Ale w liście Buffett wyraźnie wyróżnia trzy osoby: Tony’ego Nicely, szefa Geico, oddziału ubezpieczeniowego funduszu, Ajita Jaina, szefa podlegającej funduszowi firmy reasekuracyjnej oraz … Billy Gatesa, byłego współzałożyciela komputerowego giganta Microsoft Corp., który zasiada w radzie funduszu jako jeden z jej dyrektorów.

Gates, który na liście „Forbesa” wyprzedza Buffetta. podziela deklaracje multimiliardera w sprawie przekazania większości osobistej fortuny na cele charytatywne.
W swoim liście Buffett napisał także, że obecnie “jest zaangażowany w polowanie” na wielką akwizycję po zanotowaniu rekordowych zysków przez kolej i firmy energetyczne kontrolowane przez Berkshire Hathaway.

Zasoby gotówkowe firmy zwiększyły się na koniec zeszłego roku do kwoty 37,3 mld dolarów wobec 34,8 mld dolarów trzy miesiące wcześniej. Ale zysk netto funduszu w czwartym kwartale spadł o 30 proc. do 3,05 mld dolarów, głownie z powodu mniejszych zysków z handlu derywatami. 

Buffett zaznaczył, że ten list i debata na temat sukcesji w funduszu bynajmniej nie oznacza, że on i jego 88-letni zastępca, wiceprezes Charles Munger, już wybierają się gdzieś w zaświaty. „Dalej dopisuje nam doskonałe zdrowie, I lubimy to, co robimy”.