Mary Maxwell Gates wychowała bowiem syna w etosie pracy. Sama była bardzo aktywna zawodowo - pracowała w zarządzie First Interstate Bank, a także Radzie Zarządzającej Uniwersytetu Waszyngtońskiego. Z kolei ojciec Billa był znanym prawnikiem, prezesem National City Bank w Seattle, Gatesowie byli więc bardzo zamożni i jedną z wielu plotek co do pochodzenia majątku Billa była ta, że Mary Maxwell założyła dla syna fundusz inwestycyjny na kwotę miliona dolarów.

Przed przyszłą synową pani Gates stawiała więc wysokie wymagania, które Melindzie Ann udało się chyba spełnić. Nie pochodziła z rodziny tak zamożnej jak Gatesowie. Jej ojciec był inżynierem lotnictwa z Dallas, ale założył firmę zajmującą się sprzątaniem, żeby sfinansować kształcenie trójki dzieci. Na studiach  - skończyła ekonomię i informatykę na uniwersytecie w Duke w Północnej Karolinie - Melinda zarabiała więc w rodzinnej firmie, szorując podłogi.

Od razu po studiach Melinda zaczęła pracować w Microsofcie - najpierw jako menedżer produktu, potem awansowała na stanowisko szefa działu produktów multimedialnych. Gatesa poznała w 1987 roku na konferencji prasowej na Manhattanie. Do legendy przeszły już oświadczyny wybitnego informatyka. Opracował on bowiem specjalny program, zbudowany jak labirynt, do którego wnętrza 29-letnia wtedy Melinda mogła się dostać, przechodząc 18 poziomów - na końcu znajdowało się oczywiście pytanie o małżeństwo. Podobno przyszłej pani Gates udało się samodzielnie pokonać wszystkie przeszkody. Ślub odbył się w 1994 roku na Hawajach - by zapewnić sobie prywatność, Gatesowie wynajęli wszystkie helikoptery i miejsca hotelowe na wysepce Lamai.

Melinda poświęca się dla kobiet

Po urodzeniu pierwszego dziecka Melinda zrezygnowała z pracy, zamiast jednak zostać kurą domową w supernowoczesnym i bardzo kosztownym, wartym około 54 milionów dolarów domu w Seattle postanowiła kontynuować rodzinną tradycję Gatesów, czyli poświęcić się pomocy innym.

Nie tylko zresztą Gatesów, bo jeszcze na studiach - namawiana przez własnych rodziców - Melinda była wolontariuszką w szpitalach, domach dziecka czy domach starców, uczyła też angielskiego dzieci emigrantów z Meksyku. Wychowana w duchu wiary chrześcijańskiej, Melinda uczęszczała do katolickiej szkoły średniej, której mottem było „Servum”, czyli służba.

Z kolei zmarła na raka matka Billa przez wiele lat działała w organizacji charytatywnej United Way of America i trzech fundacjach rodziny Gatesów. Kiedy więc w 1994 roku, tuż po ślubie - i śmierci Mary Gates - Melinda i Bill założyli fundację charytatywną William H. Gates Foundation, wszyscy spodziewali się, że będzie ona wspierać badania i terapie przeciwko nowotworom. Jednak na początku lat 90. Gatesowie odbyli wiele zagranicznych podróży - między innymi do Afryki i Indii - i wstrząśnięci warunkami życia mieszkańców Trzeciego Świata to właśnie głównie im postanowili pomagać. W styczniu 2000 roku przez połączenie William H. Gates Foundation i Gates Learning Foundation powstała największa na świecie fundacja charytatywna Bill & Melinda Gates Foundation.

Gatesowie monopolizują szczepionki

Gatesowie swoją działalność charytatywną zaczęli od walki z chorobami zakaźnymi - na Zachodzie często dawno wyeliminowanymi - jakie nękały (i nękają nadal) obywateli Afryki, Indii czy Ameryki Południowej. Chodziło o malarię, polio, cholerę, gruźlicę, AIDS czy chorobę Heinego-Medina, a dokładnie o dotowanie szczepionek im zapobiegających oraz badania nad nowymi lekami.  

Ogromne sumy, jakie Fundacja przeznacza na badania i szczepionki - około 800 milionów dolarów rocznie, a suma ta jest zbliżona do rocznego budżetu WHO, w którego skład wchodzą 193 kraje - sprawiły, że Gatesowie zyskali ogromny wpływ na światowe zdrowie, co spotkało się z krytyką niektórych środowisk: tych w ogóle przeciwnych szczepieniom oraz tych obawiających się monopolizacji tej dziedziny przez jedną fundację.

Melinda naraża się organizacjom pro-life i katolikom

Melinda pokazała jednak, że nie boi się kontrowersji i w 1998 roku zaczęła wspierać organizację Planned Parenthood Federation of America, która zajmuje się lobbingiem na rzecz aborcji przy Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz przekonywaniem do jej popierania amerykańskich nastolatków. Gatesowie przekazali na ten cel 12 milionów dolarów, a 22 milionów dolarów dostała International Planned Parenthood, propagująca aborcję w krajach Trzeciego Świata.

Liczne wizyty w biednych krajach przekonały bowiem Melindę, że bez kontroli urodzeń i planowania rodziny, nie da się ograniczyć ubóstwa. Dlatego rok temu Melinda zdecydowała się na kolejny śmiały krok - zapowiedziała, że jej Fundacja do 2020 roku przeznaczy ponad pół miliarda dolarów na to, by 120 mln kobiet z krajów rozwijających się uzyskało dostęp do środków antykoncepcyjnych.

W licznych wywiadach Melinda przekonywała, że wśród wielu ludzi na Zachodzie pokutuje fałszywy pogląd, że kobiety w Afryce nie kochają swoich dzieci równie mocno jak matki z USA czy Europy i nie rozpaczają tak bardzo po ich stracie. To nieprawda - oponowała Gates i przytaczała historie kobiet, które po osiem godzin szły do lekarza, by zaszczepić swoje dzieci lub prosiły ją, by je zabrała, mówiąc, że tylko tak mają szanse na przeżycie. Melinda dodawała, że wiele kobiet z biednych regionów zdaje sobie sprawę, że aby zapewnić lepsze życie swojej rodzinie, muszą rodzić mniej dzieci i w tym ma im pomóc program Gatesów otwierający im szerszą drogę do antykoncepcji.

Jak katoliczka może propagować antykoncepcję?

Ogłaszając poparcie dla swojej ostatniej kampanii, Melinda nie kryła, że rzuciła w tej kwestii wyzwanie hierarchii Kościoła katolickiego, który akceptuje jedynie naturalne sposoby sterowania płodnością.

Podkreśliła przy tym, że sama jest praktykującą katoliczką, jednak należy do grupy 85 proc. amerykańskich katolików, którzy nie uznają antykoncepcji za naganną moralnie. "Religia katolicka jest źródłem wspaniałej moralnej nauki i zasad, którym jestem wierna. Ale muszę też myśleć o tym, jak ratować życie kobiet oraz ich dzieci. Jest ono dla mnie ważniejsze niż kłótnie o to, która metoda zapobiegania ciąży jest słuszna" – mówiła dziennikarzom Melinda.

Żona założyciela Microsoftu, prywatnie matka trójki dzieci, zaznaczała: "Zbyt mało kobiet ma w świecie głos. A 200 mln kobiet na świecie potrzebuje dostępu do antykoncepcji."

95 proc. majątku na filantropię

Do tej pory Gatesowie na filantropię wydali 28 miliardów dolarów. Obydwoje twierdzą, że to nie kwota pieniędzy się liczy, a realny spadek śmiertelności dzieci w Afryce. Już zresztą zapowiedzieli, że 95 proc. majątku wycenianego na 67 miliardów dolarów (według rankingu "Forbesa" z 2013 roku) oddadzą potrzebującym.

Komu jeszcze będą pomagać? Na razie nie wiadomo, ale decyzja będzie zależeć raczej od Melindy, to ona bowiem tak naprawdę kieruje fundacją - wstaje o czwartej rano, pracuje po kilkanaście godzin dziennie i wciąż zapewnia: "Nie chcemy rozdawać zapomóg, ale zapewnić biednym ludziom to czego im potrzeba. Przynajmniej po części dzielić z nimi swoje życie".