Trzy lata temu Uniwersytet Browna spróbował oszacować koszty 10-letniego militarnego zaangażowania się USA w Iraku. Akademicy obliczyli, że inwazja na ten kraj i próba zapanowania nad nim kosztowała amerykańskiego podatnika trudną do wyobrażenia kwotę 1,7 bln dol. A do tego trzeba jeszcze doliczyć 490 mld dol. wypłaconych rodzinom poległych oraz rannym i zdemobilizowanym żołnierzom. Na dodatek wówczas nikt nie myślał, że na gruzach Iraku Saddama Husajna powstanie kalifat Państwa Islamskiego, z którym trzeba będzie toczyć kolejną, bardzo kosztowną wojnę. Co gorsza, z opublikowanego w lipcu tego roku w Londynie raportu sir Johna Chilcota, który kierował pracami komisji dochodzeniowej, wynika, iż wojna z Irakiem nie była wcale konieczna. Decyzje o inwazji podejmowano na podstawie fałszywych, a często wręcz sfałszowanych danych wywiadowczych. Na dodatek amerykański prezydent George W. Bush i brytyjski premier Tony Blair świadomie okłamali opinię publiczną oraz ONZ, by wzniecić konflikt zbrojny. Nie osiągając potem założonych celów politycznych, za to destabilizując cały Bliski Wschód. Jako dodatkowe skutki uboczne należy jeszcze wymienić gwałtowne przyśpieszenie wzrostu długu publicznego Stanów Zjednoczonych i podważenie światowej hegemonii jedynego supermocarstwa. A przecież militarnie Irak został zmiażdżony w ciągu miesiąca.

Dziś nikt jeszcze nie próbuje policzyć, ile kosztowało Rosję wzniecenie wojny na Ukrainie oraz aneksja Krymu. Ale już można mieć pewność, że rachunek będzie słony, a zyski dyskusyjne. Moskwie nie udało się obalić niezależnego rządu w Kijowie i zwasalizować sąsiedniego kraju. Za to Krym wymaga stałego wsparcia finansowego. W sierpniu furorę robił w rosyjskim internecie film nakręcony podczas wizyty premiera Dmitrija Miedwiediewa na „odzyskanym” półwyspie. Podczas spotkania z lokalną ludnością ktoś zapytał go o obiecane po inwazji podwyżki głodowych emerytur, wynoszących średnio 8 tys. rubli (ok. 480 zł). Premier odparł szczerze: „Pieniędzy nie ma. Ale wy się tu trzymajcie”. Zdanie to, jak ironiczne motto, powtarzano wkrótce w całym kraju płacącym koszty wszczętej wojny. Na dodatek Rosja zaangażowała się jeszcze w konflikt w Syrii.

>>> CAŁY TEKST W ŚWIĄTECZNYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"