Rosja grozi USA: Zmęczyły nas amerykańskie kłamstwa, odpowiemy na nowe sankcje

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 grudnia 2016, 07:53
Barack Obama i Władimir Putin  Fot. Denis Simonov / Shutterstock.com
Barack Obama i Władimir Putin Fot. Denis Simonov / Shutterstock.com /ShutterStock
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa zapowiedziała w środę, że Rosja odpowie Waszyngtonowi na ewentualne sankcje uzasadniane "cyberatakami z Moskwy". Oświadczyła, że Rosję zmęczyły już amerykańskie kłamstwa o "rosyjskich hakerach".

"Za pomocą jawnie inspirowanych przecieków w amerykańskich mediach znów próbuje się nas zastraszyć rozszerzeniem posunięciami 'o charakterze dyplomatycznym' i nawet działaniami dywersyjnymi wobec naszych systemów komputerowych. Przy czym to ostatnie 'noworoczne pozdrowienie' drużyny Baracka Obamy, już przygotowującej się do wysiedlenia z Białego Domu, pragnie się cynicznie przedstawić jako reakcję na jakieś 'cyberataki z Moskwy'" - głosi oświadczenie Zacharowej opublikowane na stronie rosyjskiego MSZ.

Rzeczniczka podkreśla, że ta amerykańska kampania została zapoczątkowana przez administrację Obamy pół roku temu i że Rosja jest już zmęczona kłamstwami o "rosyjskich hakerach".

Zacharowa zaznaczyła, że jeśli w Waszyngtonie rzeczywiście zostaną podjęte "nowe nieprzyjazne kroki", to nastąpi odpowiedź.

"Być może administracji B. Obamy jest już obojętne, co się stanie ze stosunkami dwustronnymi, lecz historia jej zapewne nie wybaczy zachowania zgodnie z zasadą: 'Po nas choćby potop'" - konkluduje Zacharowa.

Wcześniej w środę amerykański senator republikański Lindsey Graham powiedział w stolicy Łotwy Rydze, że Rosja i jej prezydent powinni spodziewać się sankcji po cyberatakach podczas wyborów prezydenckich w USA w listopadzie.

Demokraci oskarżali Moskwę o ingerowanie w wybory prezydenckie w USA, przegrane przez ich kandydatkę Hillary Clinton. Chodziło głównie o dostarczenie demaskatorskiemu portalowi WikiLeaks tysięcy maili wykradzionych przez hakerów z serwera Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej. "Washington Post" informował o tajnej analizie CIA, według której celem rosyjskiej interwencji było zwycięstwo Trumpa w wyborach 8 listopada, a nie tylko podważenie zaufania do amerykańskiego systemu wyborczego. Moskwa uznała te zarzuty za absurdalne.

"Nadszedł czas, by Rosja zrozumiała, że co za dużo to niezdrowo" - oświadczył w Rydze Lindsey Graham, który towarzyszy szefowi komisji sił zbrojnych Senatu USA Johnowi McCainowi w europejskiej podróży, m.in. do krajów bałtyckich.

Środowy "Washington Post" napisał, powołując się na źródła we władzach USA, że administracja prezydenta Obamy niebawem ogłosi nałożenie sankcji na Rosję za jej ingerencję w amerykańskie wybory.

>>> Czytaj też: USA wymierzają policzek Rosji. Będą sankcje za ingerencję w wybory


arch.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj