Brandenburski pałac Meseberg oddalony jest o ok. 50 km od Berlina. To barokowa posiadłość, zlokalizowana na północ od stolicy, po wschodniej stronie prowadzącej do Hamburga trasy nr 24. Dawniej należała do niemieckiej rodziny Lessingów (tej, z której pochodził słynny XVIII-wieczny dramaturg Gotthold Ephraim Lessing). W czasach NRD, jak w większości tego typu przybytków, mieściło się tu przedszkole, a także urząd gminy. Potem przejął go urząd kanclerski. Angela Merkel świetnie się w nim czuje. Po raz pierwszy do rozmów dyplomatycznych barokowy pałacyk wykorzystano bowiem za jej pierwszej kadencji. Pierwsze spotkanie zostało zorganizowane w lutym 2007 r. – kanclerz Merkel (sprawowała wówczas swój urząd od 15 miesięcy) rozmawiała z Jacques’em Chirakiem, prezydentem Francji, o kryzysie europejskiego koncernu Airbus – producenta samolotów. Zaciszne komnaty Mesebergu, okalająca pałac zieleń – piękne ogrody, po których można się przechadzać lub które można podziwiać – służą konsultacjom czy tworzeniu atmosfery do rozstrzygania spraw trudnych i skomplikowanych. W 2016 r. z prawie tajną wizytą zjawił się tam nawet Jarosław Kaczyński. W kwietniu br. Merkel koiła w Mesebergu nerwowe nastroje członków koalicji CDU/CSU – SPD.

Politico: Merkel powinna zatopić Nord Stream 2 podczas szczytu z Putinem

Do Mesebergu przyjeżdża zwykle z Merkel jej szef kuchni – Ulrich Kerz. Gotuje on przywódcom Niemiec od czasu przeprowadzki rządu z Bonn do Berlina, co miało miejsce jeszcze za czasów Gerharda Schrödera. I oczywiście, jego ciężkostrawnej niemieckiej kuchni, pełnej golonek, rolad itd., Władimir Putin miał już okazję smakować. Jeśli dać wiarę słynnej maksymie „do serca przez żołądek”, może to właśnie był sekret przyjaźni Putina ze Schröderem.

Zdaniem komentatorów, podczas sobotniego spotkania Merkel i Putina w Mesebergu mają zostać poruszone kwestie Syrii i Gazociągu Północnego (a dokładniej ewentualnego tranzytu gazu przez Ukrainę po uruchomieniu Nord Stream 2). Prawdopodobnie także politycy podejmą próbę wypracowania stanowisk w wojnie celnej między Europą a USA. Jest bowiem oczywiste, że to cła nałożone przez Donalda Trumpa na stal i aluminium z Unii Europejskiej i innych części świata, a także nieprzewidywalny sposób uprawiania dyplomacji przez prezydenta USA sprawiły, że kanclerz Niemiec i prezydent Rosji spotykają się tego lata oko w oko już po raz drugi (poprzednie spotkanie miało miejsce w maju w Soczi). „Amerykańskie sankcje popychają Niemców i Rosjan ku ściślejszej współpracy” – pisał kilka dni temu amerykański dziennik „The New York Times”. Czy należy się spodziewać istotnego ocieplenia w relacjach Merkel–Putin?

Cały tekst przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej