Szpitale wolą sprzedać długi, niż przegrywać sprawy w sądach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 września 2009, 12:51
Mariusz Jędrzejczak, p.o. dyrektora Woj. Szpitala Specjalistycznego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Zgierzu
Mariusz Jędrzejczak, p.o. dyrektora Woj. Szpitala Specjalistycznego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Zgierzu/DGP
Propozycja, aby samorządy wyrażały zgodę na sprzedaż wierzytelności szpitali, jest kolejnym ograniczeniem samodzielności dyrektorów tych placówek. Transakcja taka chroniła je bowiem często przed drogą egzekucją komorniczą.

Jedną z proponowanych zmian w nowelizacji ustawy o ZOZ, mających ograniczyć wtórny obrót wierzytelnościami placówek ochrony zdrowia, jest wydawanie zgody na ten rodzaj transakcji przez organ samorządu terytorialnego, któremu podlega dany szpital. W zamierzeniach ustawodawcy ma to chronić publiczne ZOZ przed zadłużaniem się u firm handlujących tymi wierzytelnościami. A zatem, poprawić także sytuację finansową szpitali. Trzeba jednak zapytać, czy działanie ustawodawcy doprowadzi faktycznie do zamierzonego celu. Pomysł, aby samorządy wyrażały zgodę na zbycie szpitalnych wierzytelności, ma przynajmniej kilka mankamentów.

Zawarcie transakcji z tego typu pośrednikami finansowymi jest dla szpitali najczęściej ostatecznością i jedyną możliwością uchronienia się przed sprawą sądową i drogą egzekucją komorniczą. Przy zawieraniu tego typu transakcji, głównie cesji wierzytelności, jedną z ważnych zmiennych decyzyjnych jest czas. Wierzyciel oddający sprawę firmie pośredniczącej jest już najczęściej zniecierpliwiony. Oczekuje w miarę szybkiego efektu. Uzyskiwanie zgody organów nadzorczych skutecznie wydłuży procedurę, uczyni ją mniej pewną, jeśli chodzi o wynik i w wielu przypadkach może doprowadzić do sytuacji, w której zniecierpliwiony wierzyciel po prostu uruchomi proces windykacyjny. Nie zarobi wprawdzie na tym firma pośrednicząca, ale ewidentnie straci zadłużona jednostka. Koszty sądowe przegranego procesu i ewentualne koszty komornicze poniesie właśnie szpital.

Natomiast przekonanie, że samorządy są kadrowo i logistycznie przygotowane do tego rodzaju dodatkowej działalności na rzecz podległych placówek, jest wyrazem nadmiernego optymizmu ustawodawcy i wiary w omnipotencję urzędu.

Nowelizacja ustawy to także kolejny krok do ograniczania samodzielności dyrektorów publicznych placówek, które przecież mają być przekształcane w samodzielne spółki prawa handlowego.

I jeszcze jedna kwestia. Wymienieni pośrednicy są elementem rynku finansowego, zwiększają jego płynność. Ponadto są równoprawnymi uczestnikami obrotu gospodarczego. Proponowana nowelizacja ustawy, z dużym prawdopodobieństwem narusza równoprawność podmiotów, uczestników tego obrotu. Wypełniają oni przecież istniejąca lukę na rynku usług finansowych. W tym przypadku jest to niedofinansowanie placówek publicznej ochrony zdrowia. To jest bowiem główna przyczyna powstawania długów w lecznicach, a w konsekwencji egzystencji i sukcesów finansowych firm pośredniczących w ich obrocie. Jeśli zatem zlikwidowane zostaną przyczyny, zniknie także samo zjawisko obrotu wierzytelnościami placówek. I to powinno być główne zadanie odpowiedzialnych za funkcjonowanie systemu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj