Rozszerzona rzeczywistość (augmented reality – AR) od kilku miesięcy szturmuje telefony komórkowe. AR jako rozwiązanie istnieje od kilkunastu lat. Pozwala nanosić elektroniczną grafikę i dane na rzeczywiste obrazy widziane na żywo obiektywami cyfrowych kamer albo w zapisie wideo. Aby aplikacja AR działała w telefonie, poza cyfrową kamerą musi on być wyposażony w odbiornik GPS (pozwala określić położenie użytkownika), czujnik ruchu oraz w kompas (pozwala określić kierunek, który widzi kamera). Telefon musi też mieć dostęp do bezprzewodowego internetu.

Aplikacje AR najpierw były dostępne na telefony komórkowe z systemem operacyjnym Android, bo one jako pierwsze spełniały wszystkie warunki techniczne. Obecnie są już także na iPhone 3GS. W 2010 roku mają pojawić się pierwsze rozwiązania AR na telefony z systemem operacyjnym Symbian. Tworząca takie aplikacje holenderska firma Layar poinformowała właśnie, że kończy negocjacje z inwestorami gotowymi wyłożyć na ich rozwój ponad 1 mln dol.

Dzięki aplikacjom AR, które w telefonach komórkowych są jeszcze na bardzo wczesnym poziomie rozwoju, można już uzyskiwać informacje np. o oglądanych zabytkach, ale można też dowiedzieć się, gdzie jest najbliższy hotel czy restauracja, oraz np. jakie sklepy są w centrum handlowym. Deweloperzy mogą umieszczać informacje o sprzedawanych mieszkaniach, a np. browary informować, w których pubach dostępne jest produkowane przez nie piwo. Aplikacje AR mogę więc służyć zarówno za przewodnik turystyczny, jak i handlowy czy gastronomiczny. W Holandii zamierza je wykorzystywać w celach marketingowych ING Bank. Dowiemy się o tym oczywiście wtedy, gdy dane o hotelu, restauracji czy sklepie albo o ofercie dewelopera zostaną umieszczone w bazach danych, z którymi kontaktuje się aplikacja. Takie wpisy komercyjnie działających firm są elementem ich reklamy. Każdy uwzględniony w bazie danych obiekt na ekranie komórki wyświetlany jest w postaci niewielkiej elektronicznej metki. Gdy ją dotkniemy palcem, pojawia się więcej informacji.