Saldo rezerw w bankach wzrosło w ciągu trzech kwartałów tego roku do 8,2 mld zł, z 2,6 mld zł w takim samym okresie 2008 roku – podała Komisja Nadzoru Finansowego. I choć jak na razie najwyższe odpisy były udziałem II kwartału (3 mld zł, wobec po 2,6 mld zł w I i III kwartale), to w IV kwartale odpisy będą także duże. O tym mówili m.in. przedstawiciele BZ WBK, Getin Banku czy Kredyt Banku. Coraz bardziej ciążą polskim bankom kredyty dla gospodarstw domowych.

– Najlepszym dowodem na to jest struktura zawiązanych rezerw przez Citibank Handlowy, gdzie zdecydowana większość dotyczy właśnie kredytów detalicznych – mówi Tomasz Bursa, analityk domu maklerskiego Ipopema. Bank utworzył w III kwartale 51 mln zł rezerw na portfel kredytów związanych z kartami kredytowymi i pożyczkami gotówkowymi, a zaledwie 1,5 mln zł rezerw na kredyty korporacyjne.

Jak mówią analitycy sektor kredytów dla firm jest już solidnie obudowany rezerwami, gorzej wygląda sprawa z kredytami gotówkowymi. Tym bardziej że portfele takich kredytów psują się zazwyczaj po roku czy półtora od udzielenia.

– Obecnie tworzone rezerwy dotyczą kredytów udzielonych pod koniec 2008 i na początku 2009 roku, więc problemy z nimi związane wygasną w I połowie 2010 r. – ocenia Marcin Materna, analityk Domu Maklerskiego Millennium.

To oznacza, że udział kredytów zagrożonych będzie rósł. Na koniec III kwartału wyniósł on w przypadku gospodarstw domowych 4,9 proc., czyli wydawałoby się, że niewiele. Ale ten wynik poprawia bardzo zdrowy portfel kredytów mieszkaniowych (pożyczki zagrożone stanowią tylko 1,4 proc.), podczas gdy coraz częściej Polacy nie spłacają w terminie należności z tytułu kredytów w kartach (odsetek 10,6 proc.) czy rachunku bieżącym (7,3 proc. kredytów zagrożonych).

Powodem kłopotów ze spłatą jest coraz gorsza sytuacja gospodarstw domowych. Wynagrodzenia w firmach rosną w tempie 2–3 proc., czyli poniżej poziomu inflacji (rok temu rosły w tempie 10 proc.), systematycznie spada zatrudnienie w firmach.

– Rynek pracy reaguje z dużym opóźnieniem na zmiany w gospodarce, a wskaźnik kredytów nieregularnych w sektorze gospodarstw domowych jeszcze później. To oznacza, że problemy ze spłatą mogą trwać wiele kwartałów – przypomina Tomasz Bursa.

I dodaje, że przy poprzednim spowolnieniu, które przypadło na lata 2001–2002, największy odsetek kredytów zagrożonych zanotowano w roku 2003, a więc już w fazie ożywienia. Jego zdaniem odsetek zagrożonych kredytów konsumpcyjnych może sięgnąć aż 15 proc.