Jak podaje Chińskie Stowarzyszenie Producentów Motoryzacyjnych (China Association of Automobile Manufacturers) sprzedaż aut w 2009 roku w stosunku do 2008 roku wzrosła o 46 proc. i wyniosła ok. 13,6 miliona sztuk. Tym samym była najwyższa na świecie.

>>> Czytaj też: "USA nie są już liderem motoryzacyjnym na świecie"

Popyt na samochody wśród mieszkańców najludniejszego kraju świata wciąż rośnie, a fabryki nie nadążają z realizacją zamówień. Bardzo dobrym odzwierciedleniem zmian na chińskim rynku motoryzacyjnym jest sytuacja Nissana. Ten największy w Chinach japoński producent samochodów w 2009 roku sprzedał o 40 proc. pojazdów więcej niż w 2008 roku, czyli ok. 756 tysięcy egzemplarzy. Kiedy jeszcze kilka lat temu zamówienie nowego Nissana w salonie wiązało się z niemal natychmiastową dostawą do domu, dzisiaj w Chinach, po złożeniu zamówienia w salonie i dokonaniu opłaty, na dostarczenie nowego auta czeka się przeciętnie ok. 3 miesięcy. Firmie nie pomaga nawet czynny całą dobę zakład produkcyjny zlokalizowany w środkowej części kraju. W 2010 roku japoński producent zamierza zainwestować w niego 5 miliardów yuanów, dzięki czemu ilość wytwarzanych aut wzrośnie z dotychczasowych 430 tysięcy samochodów rocznie do ok. 600 tysięcy sztuk.

Jak powiedział w wywiadzie telewizyjnym chiński minister handlu Chen Deming, źródłem tak dużego popytu na samochody są przede wszystkim potrzeby mieszkańców obszarów podmiejskich i wiejskich. W ciągu ostatniego roku wyraźnie odczuli oni poprawę sytuacji gospodarczej oraz wzrost poziomu dobrobytu. Coraz bogatsze społeczeństwo chińskie zaczęło generować wysokie zapotrzebowanie na dobra do tej pory uważane za luksusowe. Według jednego z dealerów Nissana, samochody w Chinach nie są już traktowane jako ekskluzywne i przeznaczone jedynie na najbogatszych obywateli. Co więcej, w coraz większej liczbie rodzin normą staje się posiadanie dwóch pojazdów.

Mieszkańcy prowincji decydujący się na zakup nowego samochodu zwykle także wybierają modele tańsze niż w przypadku obywateli dużych miast. Ponadto, mogą oni także otrzymać od państwa nawet 10 proc. subsydia od ceny pojazdów. Na decyzję o zakupie miała wpływ również polityka rządu. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu rząd w Pekinie obniżył podatek od zakupu nowego samochodu z 10 proc. do 5 proc., w grudniu jednak zdecydował się podnieść go znowu, lecz jedynie do poziomu 7,5 proc. Być może chce tym samym wpłynąć na swoich obywateli i zahamować ich pęd w drodze do salonów samochodowych.

Reasumując, w konsekwencji to bogatsi i bardziej skłonni do wydawania niż oszczędzania Chińczycy doprowadzili do poważnych przemian na globalnym rynku motoryzacyjnym. Najważniejsze jest jednak to, iż w obliczu niegasnącego popytu na samochody wśród mieszkańców Chin wydaje się, iż nie była to przypadkowa i krótkotrwała zmiana. Prawdopodobnie rozpoczęła ona nowy trend na światowym rynku samochodowym.