Na liście "The World's Most Delayed Airports", czyli rankingu lotnisk z największą liczbą opóźnień samolotów w 2009 roku znalazły się przede wszystkim porty lotnicze z Indii oraz Chin. Liderem jest Delhi's Indira Gandhi International Airport. Biorąc pod uwagę przyloty do Delphi w ubiegłym roku zaledwie 45 proc. samolotów nie spóźniło się i przybyło o zapowiadanej wcześniej godzinie.

Na drugim miejscu znalazło się lotnisko w Pekinie Beijing Capital International Airport. Tutaj tragicznie niski okazał się odsetek samolotów opuszczających pas startowy i wylatujących z Chin, wyniósł on bowiem jedyne 38 proc. Pozostałe 60 proc. lotów było spóźnionych.

Do rankingu, już trzeci raz publikowanego na łamach miesięcznika Forbes, nie ustosunkował się nikt z Delphi i Pekinu. Jednak, obecność w tej niechlubnej, światowej czołówce obydwu lotnisk nie powinna dziwić, gdyż rok temu także zajęli wysokie lokaty na liście gazety. W pierwszych dziesiątkach pod względem opóźnień przylotów i odlotów znalazły się także porty lotnicze z Bombaju, Istanbułu, Dubaju oraz Moskwy.

Opóźnienia samolotów spowodowane są przede wszystkim zwiększeniem środków ostrożnościowych stosowanych na coraz większej liczbie lotnisk oraz złymi warunkami atmosferycznymi, uniemożliwiającymi bezpieczny przelot. W przypadku takich lotnisk jak JFK, czy LaGuardia mogą być one wywołane również dużym ruchem lotniczym.

Warto także przyjrzeć się lotniskom, które zajęły ostatnie miejsca na opublikowanej liście. One również należały do państw azjatyckich. Najmniej opóźnień było bowiem na lotnisku w Japonii Osaka's Itami Airport. Zaledwie 6 proc. przylatujących tam samolotów miało opóźnienie. Przedostatnią pozycję zajęło natomiast Seoul's Gimpo International Airport, gdzie tylko 9 proc. samolotów nie odleciało o czasie, a 7 proc. przyleciało spóźnionych.

Forbes w przygotowaniu rankingu posiłkował się danymi zebranymi przez FlightStats. Dotyczyły one informacji o faktycznym czasie odlotu bądź przylotu samolotów. Pod uwagę wzięto również dane podawane podczas rezerwacji i zakupu biletów, a także w innych, powszechnie dostępnych źródłach. Wiele lotnisk kwestionowało jednak wybór Forbesa, twierdząc, iż statystyki FlightStats nie są do końca prawidłowe. Biorąc jednak pod uwagę fakt, iż na liście znalazły się największe i najpopularniejsze porty lotnicze na świecie, ich stanowisko nie powinno nikogo dziwić.