Niemcy i Francja chcą zaostrzenia walki ze spekulacjami i obrotami CDS

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 marca 2010, 15:04
Niemcy i Francja pracują nad wspólną inicjatywą, prowadzącą do ograniczenia spekulacji na rynku finansowym, które zagrażają stabilności całych państw. Przedstawienie takiej inicjatywy zasygnalizowała niemiecka kanclerz Angela Merkel.

Jak podał we wtorek dziennik "Sueddeutsche Zeitung" kanclerz Merkel oraz prezydent Francji Nicolas Sarkozy zamierzają wystosować wspólny list w tej sprawie do szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso.

Inicjatywa ma poparcie premiera Luksemburga i szefa eurogrupy Jean-Claude'a Junckera i premiera Grecji Georgiosa Papandreu.

Na poniedziałkowym spotkaniu z zagraniczną prasą w Berlinie kanclerz Merkel wskazała, że spekulacje przyczyniły się do obecnego kryzysu finansowego w Grecji.

Chodzi tu o obrót tzw. credit default swaps - CDS, czyli instrumentami zabezpieczającymi na wypadek niewypłacalności emitenta długu. Ich wyceny postrzegane są jako ocena ryzyka związanego z inwestowaniem w obligacje poszczególnych państw lub spółek.

"Na pewno nie można w pełni zakazać CDS-ów, ale są one w oczywisty sposób nadużywane. Dlatego potrzebna jest większa przejrzystość oraz - w razie potrzeby - ograniczenia, by nie ubezpieczano czegoś, czego się w rzeczywistości nie posiada i kasowano premię za to, że się czemuś zaszkodzi" - powiedziała Merkel na spotkaniu z zagranicznymi mediami w Berlinie.

"Zgodnie z prawem europejskim może to zostać uregulowane jedynie w skali całej Europy, stąd inicjatywa Niemiec, Francji, Grecji i Luksemburga" - dodała.

Według Merkel konieczne jest również harmonizacja reguł w ramach G20.

Według wtorkowych informacji "Sueddeutsche Zeitung" wspólna propozycja czterech krajów nie będzie zakazywać stosowania CDS, bo instrumentu tego potrzebują podmioty gospodarcze. Zabroniona miałaby być naga krótka sprzedaż akcji, czyli gra na zniżkę notowań instrumentu finansowego, którego się nie posiada.

Grecki rząd oskarża fundusze arbitrażowe, że "manipulowały" wycenami CDS-ów na greckie obligacje, aby wywołać przecenę tych ostatnich i zarobić na ich krótkiej sprzedaży. Spadek cen obligacji (wzrost ich rentowności) oznaczał jednocześnie, że koszt zaciągania i obsługi długu przez rząd w Atenach wzrastał, pogłębiając jego finansowe problemy, co znów uderzało w notowania obligacji.

W 2009 roku grecki deficyt budżetowy zbliżył się do 13 proc. PKB. Pod presją Brukseli i inwestorów, rząd Papandreu zapowiedział szereg kroków, w tym cięcia płac w sektorze publicznym oraz podwyżki niektórych podatków, które w tym roku mają zmniejszyć lukę w budżecie do niespełna 9 proc. PKB.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj