Sawicki: Złoty najsilniejszą walutą gospodarek wschodzących

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
18 stycznia 2012, 17:32
Bartosz Sawicki, analityk TMS Brokers
Bartosz Sawicki, analityk TMS Brokers/Forsal.pl
Trwa korekta w notowaniach eurodolara, który testuje linię trendu spadkowego przebiegającą w okolicach 1,2820.

Po jej przebiciu kolejnymi oporami będą zeszłotygodniowe maksima 1,2880. Obecnie najważniejszym czynnikiem zagrożenia może okazać się potencjalne fiasko negocjacji w sprawie restrukturyzacji zadłużenia Grecji.

Kolejne odczyty danych makroekonomicznych potwierdzają, że największa światowa gospodarka wyraźnie przyśpieszyła w ostatnim kwartale 2011 roku. W grudniu wykorzystanie mocy produkcyjnych w amerykańskiej gospodarce wzrosło do 78,1 proc. W rezultacie wskaźnik ten znajduje się około 3 pkt proc. poniżej poziomu sprzed ostatniej recesji. Dynamika produkcji przemysłowej ukształtowała się na poziomie 0,4 proc. wobec konsensusu na poziomie 0,5 proc. Mimo małego wpływu eksportu na PKB Stanów Zjednoczonych, wzrost wartości dolara ważonego obrotami handlowymi będzie negatywnie rzutować na kondycję przemysłu.

Złoty (i pozostałe waluty regionu), podobnie jak wczoraj, zyskiwał na wartości. Co więcej, w perspektywie tygodnia, skala aprecjacji rodzimej waluty względem dolara jest największa w całej grupie walut państw wschodzących, które zyskują na fali przejściowej poprawy nastrojów. Po przebiciu przez kurs USD/PLN linii trendu wzrostowego przebiegającej w pobliżu 3,40 za kolejne istotne wsparcie należy uznać okolice 3,3670. Kurs EUR/PLN spada w kierunku 4,30, a kluczowe znaczenie mają październikowe dołki. Jednak bez zmiany tendencji w notowaniach EUR/USD nie można liczyć na trwałą aprecjację rodzimej waluty.

Grudzień był już dwudziestym kolejnym miesiącem, w którym zatrudnienie (w ujęciu rocznym) wykazało dodatnią dynamikę. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 4,4 proc. r/r. W rezultacie drugi miesiąc z rzędu realna dynamika płac przybiera wartości ujemne. Utrzymanie tej tendencji odciśnie negatywne piętno na popycie wewnętrznym. Dane z rodzimego rynku pracy należy postrzegać jako neutralne dla rynku walutowego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: TMS Brokers
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj