W zeszłym roku zaświadczenia uprawniające do wykonywania zawodu za granicą odebrało 363 lekarzy, w tym roku do września było ich już 270. To jednak prawie pięciokrotnie mniej niż w 2005 r., kiedy chętnych do wyjazdów było 1711 lekarzy. Coraz częstszą formą są tzw. wyjazdy rotacyjne, które pozwalają na łączenie pracy w kraju z pracą w innym państwie. To mogą być np. wyjazdy na weekendy na przeprowadzenie cyklu operacji.

Kierunek wyjazdów od lat pozostaje bardzo podobny. Największą popularnością cieszy się Wielka Brytania, która stała się po otwarciu granic jednym z głównych celów wyjazdów.

– Częstym miejscem wyjazdów są również Szwajcaria i kraje skandynawskie – twierdzi Katarzyna Strzałkowska z Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL).

Jednak największy ruch zrobił się obecnie wokół wyjazdów do Niemiec. Właśnie tam – jak wynika z analizy ogłoszeń na stronach Naczelnej Izby Lekarskiej – są oferty pracy. To efekt otwarcia w maju poprzedniego roku niemieckiego rynku pracy. Firmy pośredniczące oferują pomoc w znalezieniu mieszkania, dobre zarobki, kursy językowe. Za zwerbowanie lekarzy płacą im szpitale, z którymi podpisali umowy.

– Na spotkaniu z ministrem zdrowia w Niemczech usłyszałem, że szukają 5 tysięcy lekarzy i że bardzo chętnie by ich sprowadzili z Polski – przyznaje Maciej Hamankiewicz, prezes NIL.

Niemcy szukają przede wszystkim chirurgów, anestezjologów, ale także młodych lekarzy, którzy dopiero chcą rozpocząć specjalizację. – To mogłoby być szczególnie kuszące, bowiem w Niemczech lekarz bez ograniczeń może rozpocząć specjalizację w tej dziedzinie, którą sobie wybrał. W Polsce robi to dopiero po zdaniu egzaminu i wygraniu konkursu, ponieważ liczba miejsc jest ograniczona – wyjaśnia Maciej Hamankiewicz.

Jednak obecnie ofert jest więcej niż chętnych do wyjazdów. – Główną przeszkodą jest brak znajomości języka niemieckiego, lekarze posługują się przede wszystkim angielskim – podkreśla właściciel jednej z firm zajmującej się werbowaniem polskich lekarzy. Właściciel innej firmy wysyłającej lekarzy do Niemiec uważa, że choć zarobki w Niemczech są wyższe – lekarz przed specjalizacją otrzymuje średnio 3900 euro miesięcznie podstawowej pensji, a po specjalizacji 5500 euro, to jednak polska pensja nie jest najgorsza i wystarczy na życie w kraju. A nie trzeba ponosić kosztów migracji, które są bardzo duże, szczególnie dla osób z rodzinami. Dlatego coraz częściej Polacy nie chcą rezygnować z życia w kraju.