Plan szefa budowlanej spółki jest prosty – zyskać zlecenia, ale wiele nie ryzykować. Budimex najchętniej walczy więc o kontrakty przy budowie elektrowni jako podwykonawca zwycięzcy. W ten sposób unika tzw. solidarnej odpowiedzialności członków konsorcjum, które wygrało przetarg.

W takim układzie Budimex ma szansę na zamówienie związane z realizacją części budowlanej przy budowie elektrowni Jaworzno dla Tauronu. Budimex dogadał się już z konsorcjum SNC-Lavalin, ale ma ono na razie nikłe szanse na zwycięstwo, bo złożyło najdroższą ofertę. Blocher jest więc już po słowie z Chińczykami, którzy są autorami oferty numer jeden. W grę wchodzi umowa podwykonawcza o wartości do 1 mld zł. Na tym nie koniec. Budimex jest bliski pozyskania zleceń na budowę bloków we Włocławku, a niewykluczone, że i w Opolu.

Spółka ma też ambicje, by zostać głównym wykonawcą nowych elektrowni, ale do tego potrzebuje referencji i doświadczenia. Może je zdobyć w Turowie, gdzie PGE chce budować blok o mocy 450 MW za 2,5 mld zł. I tutaj Budimex współpracuje z SNC-Lavalin (ma ok. 40 proc. udziałów w projekcie).

Zdaniem Arkadiusza Chojnackiego, analityka Ipopemy, próba pozyskania przez Budimex kontraktów na roboty budowlane przy budowie elektrowni to dobry sposób na przetrwanie kryzysu. – Spółka ma spore szanse zostać podwykonawcą, bo jest partnerem godnym zaufania – mówi Chojnacki. Zwraca jednak uwagę, że pod znakiem zapytania stoi marża, jaką spółka może uzyskać na realizacji kontraktów w energetyce. – W grę wchodzi do 7–8 proc. brutto, a to więcej niż 5–6 proc. w klasycznej budowlance. Ale pamiętam, że przed drogowym boomem autostrady też miały dawać 10-proc. marżę – ostrzega Chojnacki.