Rząd USA sparaliżowany. Kongres nie podwyższył limitu zadłużenia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 października 2013, 07:18
Kapitol Stanów Zjednoczonych
Kapitol Stanów Zjednoczonych/ShutterStock
Wielogodzinne manewry polityczne w Kongresie Stanów Zjednoczonych nie przyniosły rezultatu. Republikanie i demokraci nie dogadali się w sprawie limitu zadłużenia państwa. Ponieważ w USA nowy rok budżetowy zaczyna się dziś, Amerykę czeka częściowy paraliż administracji federalnej.

Mimo formalnego braku funduszy na funkcjonowanie państwa będzie działać poczta, agenci FBI pojawią się na służbie, a kontrolerzy lotu sprowadzą na ziemię samoloty. Wojska amerykańskie będą prowadzić operacje militarne oraz szkolenia. Kontynuowany będzie nadzór nad amerykańskim arsenałem nuklearnym.

Wstrzymanie finansowania administracji będzie jednak dotkliwe dla 400 tysięcy cywilnych pracowników ministerstwa obrony, którzy zostaną wysłani na przymusowy urlop.

>>> Czytaj też: Bankructwo Ameryki, którego nigdy nie będzie

Taki sam los czeka kilkaset tysięcy osób z innych resortów. Poza tym, od dziś zamknięte będą parki narodowe i muzea, w tym takie obiekty jak Statua Wolności. Nie będzie też wydawanych wiele pozwoleń i licencji, wstrzymane zostaną rządowe prace badawcze i inspekcje żywności. Najbardziej bolesne dla pracowników federalnych okaże się wstrzymanie wypłat, tym bardziej, że nie wiadomo jak długo potrwa paraliż państwa.

Republikanie zagrali va bangue. Próbując opóźnić wejście w życie reformy ubezpieczeń zdrowotnych Baracka Obamy dołączyli zapisy w tej sprawie do budżetu państwa. To okazało się nie do przyjęcia dla Demokratów. Doszło do impasu politycznego i nie uchwalono na czas planu wydatków państwa. O północy czasu waszyngtońskiego prezydent Barack Obama musiał wydać nakaz wstrzymania pracy administracji państwowej z wyjątkiem służb niezbędnych do funkcjonowania państwa.

Setki tysięcy pracowników federalnych zostaną wysłane na przymusowy urlop i nie otrzyma na czas wypłaty. "Ci Amerykanie są naszymi sąsiadami, posyłają dzieci do tych samych szkół i modlą się tam gdzie my. Oni są też klientami wszystkich przedsiębiorstw w naszym kraju" - mówił prezydent Barack Obama tłumacząc, że częściowe wstrzymanie funkcjonowania rządu jest szkodliwe dla kraju. Winą za tę sytuację obarczył Republikanów. Zapewnił, że emeryci na czas dostaną czeki, poczta będzie funkcjonować i że wojsko oraz inne służby mundurowe nie zaprzestaną działalności.

>>> Polecamy: Stratfor: Jak będą wyglądały relacje transatlantyckie w XXI wieku?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj