Zapowiedź pojawienia się na naszym rynku gracza, który jest największą europejską instytucją zarządzającą aktywami (obecnie jej portfel zbliża się do 780 mld euro, a za trzy lata ma przekraczać 1 bln euro), zrodziła nadzieje na rewolucyjne zmiany. Tymczasem Amundi wkracza na nasz rynek dość nieśmiało.

– Rozpoczynamy działalność od pięciu detalicznych funduszy – deklaruje Eric Braumoulle, prezes Amundi Polska TFI. Są to: Amundi Płynnościowy, Obligacji, Zrównoważony, Stabilnego Wzrostu i Akcji. – Mamy jednak już zgodę Komisji Nadzoru Finansowego na uruchomienie czterech kolejnych – dodaje.

Na razie nie wiadomo jednak, kiedy miałoby to nastąpić. – Działalność będziemy rozszerzać stopniowo – zapewnia Ludmiła Falak-Cyniak, członek zarządu towarzystwa. Największe działające na naszym rynku TFI samych tylko FIO oraz SFIO mają kilkakrotnie więcej: TFI PZU – 18, Skarbiec TFI – 24, a BZ WBK TFI – 26.

Amundi zapowiada, że jego TFI miałby zgromadzić do końca 2016 r. aktywa warte 4 mld zł i znaleźć się w pierwszej dziesiątce największych towarzystw. – Mówimy tu o aktywach detalicznych, w rynku których chcemy mieć 3-proc. udział – doprecyzowuje prezes Braumoulle. Jeśli bowiem brać pod uwagę wartość aktywów ogółem, by znaleźć się w gronie 10 największych TFI, już teraz trzeba by zgromadzić nie 4 mld zł, ale 9 mld zł. Łącznie w funduszach zgromadziliśmy prawie 192 mld zł. W marcu rynek nieco wyhamował (o 0,3 proc.), ale wcześniej rósł przez niemal dwa lata.

Zdaniem Kazimierza Fedaka, który w zarządzie Amundi TFI odpowiada m.in. za sprzedaż, towarzystwo będzie zdobywać rynek, wykorzystując doświadczenie uzyskane w wielu krajach, gdzie działa grupa, i współpracę z partnerami, którymi są obecnie bank Credit Agricole (główny akcjonariusz francuskiej grupy) i Eurobank. – Ważne będą też oczywiście wyniki inwestycyjne, a także to, że opłaty mamy niższe od średniej rynkowej – dodaje.

>>> Czytaj też: Marcowy ranking TFI: Rosja pustoszy portfele, Turcja daje zarobić

Zdaniem komentatorów wszystko to oznacza, że pojawienie się Amundi na rynku nie będzie rewolucją. – Już wcześniej, gdy na polski rynek wchodzili znaczący zagraniczni gracze, tacy jak Franklin Templeton czy BlackRock, rodziło to nadzieje na istotne zmiany, choćby w kwestii wysokości opłat. Ale okazywały się one płonne. Podobnie będzie zapewne i tym razem – twierdzi Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.

– Nie sądzę, aby na tym etapie rozwoju rynku funduszy inwestycyjnych pojawienie się na nim kolejnego TFI wpłynęło w jakiś istotny sposób na zmianę tego rynku – przekonuje również Krzysztof Lewandowski, prezes Pioneer Pekao TFI.

Amundi to duży gracz, ale na naszym rynku kompletnie nieznany. Musi zapracować na swoją reputację, a polscy klienci po ostatnim kryzysie są znacznie ostrożniejsi i oczekują długoterminowej wartości – mówi chcący zachować anonimowość przedstawiciel innego TFI. – Amundi wchodzi ze standardowymi produktami, nie stawiając na początku na innowacyjność i wyróżnianie się – dodaje.

W opinii Witolda Obszyńskiego, prezesa Forum TFI, pojawienie się na rynku dużego gracza mogłoby mieć istotne znaczenie, ale zbyt dużo pytań dotyczących działalności Amundi TFI pozostaje bez odpowiedzi. – Czy towarzystwo dopasuje swoje działania z rynku zachodniego, gdzie jest znaczącym graczem, czy dostosuje się do realiów polskich? – wymienia Obszyński.

Z kolei Marcin Dyl, prezes zrzeszającej TFI Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, wejście na rynek Amundi TFI rozpatruje w kategorii szans i nowych wyzwań dla działających już towarzystw i całego rynku.

– Pojawienie się nowych graczy, takich jak Amundi czy Franklin Templeton, to sygnał, że sytuacja na rynku się poprawiła i są warunki dla nowych TFI oraz nowych funduszy. To wzbogaci nasz rynek – deklaruje szef IZFiA.

– Nie przewiduję jednak żadnych szczególnych zmian dotyczących oferty już istniejących funduszy. Polskie TFI cały czas poszerzają swoją ofertę funduszy, dostosowując ją do potrzeb klientów i trendów na rynku – dodaje.

Kiedy w Polsce dojdzie do zasadniczych zmian, obejmujących na przykład wysokość opłat?

– Obawiam się, że musi jeszcze upłynąć wiele czasu. Do takich zmian dojdzie pewnie dopiero wtedy, gdy Polska wprowadzi euro – ocenia główny analityk Expandera.

>>> Czytaj też: Polscy inwestorzy odwracają się od Rosji. Aktywa funduszy topnieją