Nie cały świat biznesu myśli podobnie. Biznesowe lobby dostało pstryczka w nos

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 grudnia 2014, 05:30
Kłamstwo
Kłamstwo/ShutterStock
Celne uderzenie w czułe miejsce zawsze wywołuje ostrą reakcję. Taką wywołał wywiad z Jerzym Cieślikiem, w którym dokonuje on krytyki wąskich horyzontów w środowisku przedsiębiorców.

Wywiad z Jerzym Cieślikiem  wywołał spore emocje. Wystarczy prześledzić komentarze pod jego internetową wersją. Nie ukrywam, że nie jest to dla mnie zaskoczeniem.

Celne uderzenie w czułe miejsce zawsze wywołuje ostrą reakcję. A prof. Cieślik trafił nie w jeden, lecz w kilka mitów funkcjonujących wokół polskiej przedsiębiorczości. Pokazał, że wcale nie jest tak, jakoby wraz ze wzrostem liczby przedsiębiorców automatycznie rosła zamożność całego społeczeństwa lub choćby nawet prężność gospodarki, liczona wielkością dochodu narodowego.

Przekonywał też, że naprawdę przyjazne przedsiębiorczości państwo nie powinno spełniać każdej zachcianki środowisk biznesowych. Albo, że wspieranie przedsiębiorczości niekoniecznie musi polegać na inwestowaniu w innowacyjność. Najważniejsze jednak było to, że powiedział to nie jakiś profesorek-wariatuńcio, antyliberalny oszołom albo inny trockista, tylko jeden z najlepszych w Polsce badaczy zjawiska przedsiębiorczości, mający za sobą na dodatek długą i bardzo udaną karierę menadżerską (to on wprowadzał do Polski doradczego giganta Ernst & Young).

Interwencja Jerzego Cieślika jest ciekawa i reprezentatywna dla pewnego typu krytyki polskiej debaty ekonomicznej, bo pochodząca nie spoza, lecz z samego serca polskiego biznesu. Cieślik zwraca bowiem uwagę, że w Polsce tzw. głos biznesu został zawłaszczony przez hałaśliwe organizacje lobbystyczne, które przypominają rozkapryszonego nastolatka. Ciągle naburmuszeni i skarżący się, że starzy (państwo) czyhają na ich wolność.

Organizacje te do perfekcji opanowały umiejętność szermowania skrajnie wolnorynkowymi i miłymi dla ucha hasłami. Na każdym kroku skarżą się na wysokie podatki i nieprzyjazne państwo. Jednocześnie bez większego zażenowania wiszą na garnuszku u starych. W ich idealnym świecie państwo służy do pompowania w biznes publicznych pieniędzy (wspieranie innowacyjności!). Ale swoimi zyskami ze społecznością, z której wyrośli, już nie mają ochoty się podzielić. Bo przecież wiadomo. To wyłącznie ICH zasługa.

Wystąpienie Cieślika to kolejny sygnał, że nie cały świat biznesu myśli podobnie. Kto wie, może nawet mamy tu do czynienia ze znanym z innych dziedzin życia społecznego zjawiskiem milczącej większości, która od czasu do czasu się ożywia i daje po nosie krzykliwej mniejszości, by nie uzurpowała sobie prawa do przemawiania w imieniu wszystkich.

>>> Czytaj też: Polska nie potrzebuje już przedsiębiorców? Jest ich zbyt wielu

1499271-rafal-wos-publicysta-dziennika.jpg
Rafał Woś, publicysta Dziennika Gazety Prawnej
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Tematy: nauka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj