Rekordy lotniska nr 2 dla Warszawy
Lotnisko w Modlinie wraca do gry. Po latach przestoju, braku inwestycji i kłótni z największym przewoźnikiem (Ryanairem), nadszedł czas na spore zmiany. Jeszcze w grudniu prezes Jacek Kowalski w rozmowie z „Forsalem” zapewniał, że rok 2026 będzie przełomowy. Patrząc na wyniki, wydaje się, że miał rację.
„3 maja zapisze się w historii naszego lotniska. Tego dnia na lotnisku Warszawa-Modlin obsłużyliśmy 15 778 pasażerów – tym samym po raz pierwszy pękła magiczna granica 15 000 pasażerów w ciągu jednego dnia. To rekordowy wynik, który pokazuje, jak dynamicznie się rozwijamy i jak ważnym punktem na mapie podróży stajemy się dla tysięcy osób” – przekazał Kowalski w mediach społecznościowych.
Jak wspomniał, na ten wynik złożyło się 88 startów i lądowań. Następnie zapowiedział, że to nie ostatni rekord, który zostanie pobity.
Jakie wyniki od stycznia?
W ubiegłym roku port w Modlinie obsłużył jedynie 1 752 485 pasażerów. To dwa razy mniej niż w czasie rekordów sprzed kilku lat. Był to efekt trwającej wojny (lub negocjacji) z Ryanairem, który walczył o nową wieloletnią umowę i jak najniższe stawki.
Konflikt udało się zakończyć, a w międzyczasie lotnisko doszło do porozumienia także z Wizz Airem, Air Arabią (obecnie loty zawieszone) oraz przewoźnikami czarterowymi. Szacuje się, że w tym roku z Modlina skorzysta 3,5 mln pasażerów – najwięcej w historii.
Do tej pory dostępne są oficjalne dane za pierwsze trzy miesiące – z lotniska skorzystało ok. 700 tys. pasażerów. Jednak dopiero zaczyna się sezon urlopowo-wakacyjny, który przynosi znacznie więcej podróżujących.
Konkurent „wymięka”. Co z Radomiem?
Można założyć, że od początku roku z Modlina skorzystało ok. 1 mln pasażerów. To lotnisko nastawione na przewoźników niskokosztowych, którzy oferują tanie bilety. Jego bezpośrednią konkurencją jest port w Radomiu, który również walczy o pasażerów z Warszawy.
A jest o co się bić. Największa linia w Polsce (Ryanair) zapowiedziała, że nie będzie latać z portu w Radomiu. Także Wizz Air, który odpowiada za sporą liczbę podróży, nie kwapi się do przyszłych przenosin. To oznacza, że na „zapchaniu” lotniska Chopina, a później na przenosinach ruchu do Baranowa, skorzysta inne lotnisko.
W grze pozostają tylko dwa: Radom i Modlin. Decyzje nie będą podejmowane arbitralnie – zdecydują pasażerowie. Wygra ten port, który zapewni lepsze warunki dojazdu z Warszawy oraz szybką odprawę. Na razie zdecydowanie wygrywa Modlin. Z Radomia (oficjalne dane) od stycznia do końca marca skorzystało jedynie 8847 pasażerów. Do tej pory liczba podróżnych ledwie „przebiła” 10 tys. To mniej, niż Modlin odprawia jednego dnia.
Obydwa porty na razie dzieli przepaść, mimo że to Radom ma znacznie nowocześniejszą infrastrukturę. Ale jaki będzie wynik tego wyścigu, przekonamy się dopiero w 2032 roku. Do tego czasu Modlin chce zbudować nowy terminal. Radom już go ma, ale brakuje mu najważniejszego – pasażerów. Pomóc ma nowa strategia, która od marca jest stopniowo wdrażana.
