Wystartował program tzw. ilościowego luzowania polityki pieniężnej w strefie euro, czyli prościej mówiąc dostarczania gotówki bankom, które mają nią zasilić gospodarkę. Europejski Bank Centralny wraz z bankami centralnymi poszczególnych państw unii walutowej po raz pierwszy skupowały wczoraj obligacje wyemitowane przez rządy, firmy i banki. Według źródeł, na jakie powoływała się agencja Bloomberg, wczoraj kupowane były papiery niemieckie, belgijskie, włoskie i francuskie. Oficjalnych wyników działań EBC nie podano, ale rynkowe efekty było widać. Rentowność 10-letnich papierów niemieckich zjechała do 0,31 proc., a włoskich do 1,28 proc. Spadająca dochodowość, czyli rosnące ceny – najwyższe w historii lub bliskie rekordom – to tendencja, która objęła papiery niemal wszystkich państw eurolandu. Znaczący wyjątek to Grecja, której obligacje na razie nie są kupowane, bo trwają uzgodnienia w sprawie pomocy finansowej dla tego kraju. Euro było w poniedziałek najsłabsze od września 2008 r. Kosztowało nieco ponad 1,08 dolara, najmniej od września 2003 r.
U nas też widać osłabienie euro, które na rynku walutowym kosztowało wczoraj nieco ponad 4,11 zł, najmniej od połowy 2014 r., a nasze obligacje nie drożały tak jak na Zachodzie. Analityków to jednak nie dziwi: – Przy ilościowym luzowaniu polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych papiery takich krajów jak Polska drożały przed rozpoczęciem całej operacji i po pewnym czasie od jego rozpoczęcia – wskazuje Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. I dodaje, że swoje zrobiła też ubiegłotygodniowa deklaracja Rady Polityki Pieniężnej o zakończeniu obniżek stóp procentowych, która rozwiała nadzieje, że w najbliższym czasie da się zarabiać na spadku rentowności polskich obligacji.
Start dodruku pieniądza w eurolandzie nie miał natomiast specjalnego wpływu na giełdy. Ani w Europie, ani w Polsce, gdzie WIG20 spadł o niespełna 0,1 proc.
>>> Czytaj też: Czeka nas bezprecedensowa rewolucja. Strefa euro rusza ze swoim QE
Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.
