55-letni polityk, wywodzący się z katolickiego ruchu Comunione e Liberazione, jest oskarżany przez media - ale nie przez prokuraturę - o kontakty z grupą sterującą od 14 lat przetargami na wykonanie robót publicznych we Włoszech.

Dochodzenie prowadzone przez prokuraturę we Florencji, w wyniku którego został aresztowany szef departamentu robót publicznych oraz wygrywający wszystkie przetargi przedsiębiorca budowlany, oparte jest w dużej mierze na podsłuchach telefonicznych. Wśród nagrań, którymi dysponują śledczy i które dotarły do mediów, są rozmowy z tymi osobami prowadzone przez byłego już ministra. Wynika z nich, że był on z nimi w doskonałej komitywie, a jego najbliżsi czerpali z tego korzyści materialne.

Maurizio Lupi z początku odmawiał podania się do dymisji. Dopiero dziś, na zakończenie składanej w parlamencie informacji ze swej działalności, potwierdził decyzję o rezygnacji. Tym samym uniknął głosowania w sprawie wniosku o odwołanie go z funkcji ministra, które miało się odbyć we wtorek.

>>> Czytaj też: Apartheid we Francji. Kraj musi rozwiązać problem „slumsów”