Nie będzie to pierwsza sprawa antymonopolowa Komisji Europejskiej. Inny amerykański gigant, Microsoft, zapłacił karę 1,7 miliarda euro za swoje praktyki monopolistyczne.

Nieuczciwa konkurencja

Komisja badała, między innymi, czy Google nie dyskryminuje w wynikach wyszukiwania serwisów konkurencji, na przykład wyszukiwarek tanich połączeń lotniczych lub porównywarek cenowych. Ramowe wnioski ze śledztwa przedstawione w marcu 2013 przed Komisją Europejską wskazują, że Google wielokrotnie nadużywało swojej dominującej pozycji na rynku wyszukiwarek internetowych.

>>> Czytaj także: Wojna z biznesowymi molochami w Europie. Czy Google zostanie podzielone?

Google wskazuje, że nie stosuje nieuczciwej konkurencji, czego dowodem jest wiele nieudanych projektów giganta, na przykład Google+.

Pięć lat śledztwa

Szykowany pozew jest wynikiem trwającego od 2010 roku śledztwa. W Europie Google ma udział w rynku wyszukiwarek większy niż 90 proc., znacznie więcej, niż w USA.

Po postawieniu zarzutów Google będzie miało około 3 miesiące by pokazać, że działania firmy nie naruszają prawa UE. Może także zaproponować porozumienie, które pozwoli odnieść się do problemu. 

>>> Czytaj także: Nieśmiertelność od Google. Czy w przyszłości będziemy żyć 500 lat?

Margrethe Vestager, unijny komisarz ds. konkurencji nie kryje, że woli formalny pozew od negocjacji i kompromisów, głównie ze względu na jego większą moc prawną. Podkreśla także, że jej głównym celem jest umożliwienie nowym graczom konkurowania nawet z największymi firmami w internecie.

Jeśli komisja uzna zasadność zarzutów wobec Google, ma prawo nałożyć karę do wysokości 10 proc. rocznych przychodów, które wyniosły 66 miliardów w 2014 roku.