Władimir Putin przypomniał w trakcie programu „linia specjalna”, że Rosjanie mają wiele powodów do dumy. Wskazał między innymi na aneksję Krymu, sukcesy sportowców i dobre wyniki w wielu sektorach rosyjskiej gospodarki. W jego opinii, zachodnie sankcje choć mocno nadszarpnęły finanse Rosji, to nie przeszkodziły w utrzymaniu wzrostowej tendencji produktu krajowego brutto. Władimir Putin wskazał również na: zatrzymanie inflacji, rekordowy zbór ziarna i rekordowe wydobycie ropy naftowej.

Gospodarz Kremla przyznał, że rosyjscy biznesmeni nie powinni liczyć na szybkie zdjęcie zachodnich sankcji. - Rzeczywiście taka rozmowa była i powiedziałem, że raczej nie należy liczyć na zdjęcie sankcji, bowiem to jest kwestia polityczna związana z tak zwanym powstrzymywaniem Rosji i nie mająca już wiele wspólnego z kryzysem ukraińskim - dodał Putin.

Wyjaśnił też, że Moskwa nie obawia się takiej izolacji ze strony Zachodu, jaką zastosowano wobec Iranu, bowiem Rosja jest znacznie większa i ma przyjaciół na całym świecie.

"Rosja nikogo nie uważa za wroga"

Rosja żadnego państwa nie traktuje jak wroga - mówi prezydent Rosji. Władimir Putin wskazał największe zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i odniósł się również do kontaktów Moskwy z zachodnimi stolicami.

W opinii gospodarza Kremla stosunki Rosji z zachodnimi partnerami nie są najlepsze. Rosyjski prezydent przyznał, że poprawa mogłaby nastąpić tylko na określonych warunkach. -„Najważniejsze warunki odbudowy normalnych kontaktów, to szacunek dla Rosji i poszanowanie jej interesów” - stwierdził Władimir Putin. Gospodarz Kremla dodał, że żadnego państwa nie traktuje jak wroga Rosji. -„Wrogów już wskazałem, to międzynarodowy terroryzm i zorganizowana przestępczość. My nikogo nie uważamy za wroga” - podkreślił.

Władimir Putin zapewnił, że Rosja jest w stanie, lepiej lub gorzej, ale poradzić sobie w każdej trudnej sytuacji.

"Stalinizm, to nie to samo co nazizm"

Prezydent Rosji jest przeciwny zrównywaniu stalinizmu z nazizmem. W opinii gospodarza Kremla nie powinno kłaść się na jednej szali przestępstw okresu stalinowskiego i hitlerowskich Niemiec. Zdaniem Władimira Putina, naziści wprost wskazali, że jednym z celów ich polityki jest wymordowanie całych narodów: Żydów, Cyganów i Słowian.

„W stalinowskiej Rosji, biorąc pod uwagę wszystkie represje, takiego celu nikt sobie nie stawiał” - podkreślił rosyjski przywódca. Jednak, według niego, nie ma się co dziwić, że takie są opinie, bowiem przywódcy ZSRR dali konkretne powody do ich wyrażania. -„Po zakończeniu wojny, próbowali państwom środkowoeuropejskim narzucać swój model rozwoju i wykorzystywali do tego siłę” - stwierdził rosyjski prezydent.

Władimir Putin przypomniał, że Moskwa będzie przeciwstawiać się próbom fałszowania historii, szczególnie związanej z rolą jaką odegrała Armia Czerwona w rozgromieniu faszystowskich Niemiec.

>>> Czytaj też: Tania ropa dusi gospodarki. Będą podwyżki podatków?

Putin uprawia propagandę sukcesu

Władimir Putin chwali się sukcesami z roku, który już minął, a winę za problemy zrzuca na Unię Europejską - mówi Maria Przełomiec, dziennikarka programu Studia Wschód z TVP Info.

"To propaganda sukcesu, ale tylko do pewnego stopnia" - zwraca uwagę Maria Przełomiec: prezydent pochwalił się sukcesami, ale zeszłorocznymi, za to mówiąc o obecnym roku przyznawał, że nie jest lekko, chociaż sankcje przyczynią się do wzmocnienia gospodarki, tymczasem Rosjanie mają inne powody do dumy.

Jak mówi dziennikarka, z wypowiedzi prezydenta wyłania się obraz Rosji niczym z minionej epoki, Putin wskazywał przy tym na swoje wysokie poparcie, które ma wynikać z tego, że ludzie widzą jak walczy o sprawiedliwość i szacunek dla Rosji.

Dobra mina do złej gry

Zdaniem Anny Marii Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Putin robi dobrą minę do złej gry. W opinii ekspertki, prezydent mógł celowo omijać tematy gospodarcze, które mają pesymistyczny wydźwięk.

Władimir Putin nie tylko mówił, że był to rekordowy rok dla rosyjskiej gospodarki. Odniósł się także do aneksji Krymu i sukcesów sportowców.

- Z rosyjskiej perspektywy to faktycznie rzeczy dobre - mówi Dyner - To robienie dobrej miny do złej gry w stylu Związku Radzieckiego, gdzie też zwracano uwagę na sukcesy sportowców czy idee, dla których warto się poświęcić, nie zważając na straty - uważa ekspertka.

Program "Linia specjalna" odbył się po raz 13. Prezydentowi towarzyszył w studiu prawie 300-osobowy sztab techniczny. Byli również zaproszeni politycy oraz działacze społeczni.