Przychód firmy spadł o 32,6 proc. w stosunku do analogicznego okresu w roku wcześniejszym – 811,5 milionów w 1 kwartale 2015 w porównaniu do 1,2 miliarda dolarów w 1 kwartale 2014. Dodatkowo sprzedaż we wszystkich restauracjach McDonalds na świecie otwartych dłużej niż rok spadły o 2,3 proc.

> > > Czytaj także: Fatalne wyniki finansowe McDonald’s. Król fast-foodów nad przepaścią?

Według informacji agencji Reutera są to pierwsze kwartalne informacje na temat wyników firmy od kiedy prezesem został Steve Esterbrook.

Wydobyć się z kryzysu

Według informacji Bloomberga Steve Esterbrook ma przedstawić w przyszłym miesiącu plan naprawy sytuacji – Szczegóły podamy do wiadomości 4 maja - mówił podczas środowego wystąpienia.

> > > Czytaj także: Amerykanie nie kochają już McDonald’s. Król fast-foodów traci swoją ojczyznę

Jedną z przyczyn problemów sieci jest rosnąca moda na zdrowe żywienie. Z myślą o klientach, którzy odchodzą do konkurencji z myślą o zdrowszym menu, sieć zapowiada, że przestanie sprzedawać mięso kurczaków hodowanych przy użyciu antybiotyków. Bloomberg informuje, że w menu ma się znaleźć także chude mleko i beztłuszczowa czekolada przygotowana z mleka krów, którym nie podawano sztucznego hormonu wzrostu.

McŚniadanie

Formą walki o klienta jest także poszerzenie oferty śniadaniowej, między innymi o McMuffin jajko i parówki, które mają być sprzedawane nie tylko w godzinach porannych – według danych firmy poranne menu odpowiada za około 25 proc. sprzedaży sieci. Spotyka się to jednak z protestem franczyzobiorców, którzy nie są pewni, czy będą w stanie wypełnić wytyczne firmy.

> > > Czytaj także: Łukaszenka szykuje konkurencję dla McDonald's? Powstanie białoruska sieć fast-foodów

Płacić więcej pracownikom

Nie bez znaczenia są także straty wizerunkowe, jakie ponosi sieć z powodu protestów najniżej opłacanych pracowników. Firma zgodziła się podwyższyć pensje swoim pracownikom do 15 dolarów na godzinę, co jednak nie rozwiązało problemów wizerunkowych.

Podwyżka objęła ponad 90 tys. pracowników sieci, nie objęła jednak ludzi pracujących u franczyzobiorców firmy, którzy już rozpoczęli własne protesty.