statystyki

Bańka długu na świecie musi w końcu pęknąć. Czeka nas kolejny krach finansowy

5 maja 2015, 06:20 | Aktualizacja: 24.09.2015, 10:25
Źródło:obserwatorfinansowy.pl

Światowy dług narasta. Już osiągnął poziom wyższy niż w 2008 roku. Pęknięcie tej bańki będzie prawdopodobnie przyczyną następnego krachu systemu finansowego. Kiedy do niego dojdzie? Może już w tym roku.

reklama

reklama

Pojawiła się ostatnio cała seria ostrzegawczych raportów i analiz. „Economic Collapse” w tekście „The Global Liquidity Squeeze Has Begun” twierdzi, że proces zamrażania płynności już się zaczął. McKinsey Global Institute opublikował z 15 kwietnia 2015 r. kolejny już raport o długu na świecie: „Debt and (not much) deleveraging”. Pisze w nim, że w siedem lat od początku kryzysu z 2008 r. bańka kredytowa jeszcze urosła i jest największa od czasów Wielkiego Kryzysu. Zamiast redukcji długu (deleveraging) nastąpiło jego zwiększenie o 57 bln dol. (ze 142 bln w 2007 r. do 199 bln dol. w 2014 r.). Chodzi o dług całkowity, tj. gospodarstw domowych, korporacji, sfery finansowej i rządów.

Wzrost finansowany długiem nie działa

Roczna złożona stopa zwrotu w latach 2007–2014 zmniejszyła się w porównaniu z okresem 2000–2007 z 7,3 proc. do 5,3 proc., ale nastąpił duży wzrost narastania długu rządów (z 5,8 proc. do 9,3 proc.). Taki jest wynik bailoutów i pobudzania koniunktury przez dług publiczny. Całkowity dług (w stosunku do światowego PKB) urósł z 246 proc. w 2000 r. do 286 proc. w roku 2014.

Sam dług publiczny zwiększył się od 2007 r. o 25 bln dol. i w obecnej wysokości jest nie do utrzymania. Zamiast oddłużania nastąpił wzrost!

Dotychczasowe – optymistyczne – założenia redukcji długu przez szybszy wzrost (wywołany bodźcem w postaci kolejnego zwiększenia długu) nie sprawdziły się, co dla wielu było jasne od początku. Zmniejszanie długu przez wzrost długu to polityczny wykręt, by nie spojrzeć prawdzie w oczy. Redukcja wymagałaby nowego podejścia: zwiększenia podatków, silniejszego opodatkowania bogatych, sprzedaży aktywów czy wreszcie bolesnych programów restrukturyzacyjnych.

Dług gospodarstw domowych zwiększył się w mniejszym stopniu. Tylko w niektórych gospodarkach rozwiniętych (Irlandia, Hiszpania, Wielka Brytania) nastąpiło pewne oddłużenie, w innych ciągle rośnie, np. w Australii, Kanadzie, Danii, Szwecji, Holandii, Korei Południowej, Malezji, Tajlandii.

Powszechnym wyzwaniem po kryzysie było oddłużanie. Raport McKinseya skoncentrował się na wynikach oddłużania 47 krajów – 22 zaawansowanych gospodarczo i 25 rozwijających się. To była kolejna analiza procesu oddłużania po raportach z lat 2011 i 2012. Okazało się, że w 22 krajach gospodarczo rozwiniętych (w których już poprzednio dług w stosunku do PKB był większy niż w rozwijających się) dług był większy o 50 proc. (por. rys. 2). Rekordzistką jest Japonia, której dług całkowity sięga ponad 400 proc. PKB. Warto zauważyć, że dług całkowity Polski wynosi około 120 proc. PKB.

>>> Czytaj też: Emerytura nie uratuje nas przed ubóstwem. 20 proc. pensji po 37 latach pracy

Dług w Chinach niebezpiecznie rośnie

Osobnym problemem jest bardzo szybki wzrost długu w Chinach. Od pewnego czasu pojawiają się ostrzegawcze raporty, niektóre brzmią wręcz katastroficznie. Całkowity dług w Chinach zwiększył się z 7 bln dol. w 2007 do 28 bln dol. w roku 2014! Wzrósł czterokrotnie! Jako stosunek do PKB (282 proc.) jest większy niż w USA czy Niemczech.

Bańka długu w Chinach została w dużej mierze wywołana bardzo agresywnym zjawiskiem shadow banking. Jak twierdzi Bloomberg, boom kredytowy w Chinach jest ostatnio nakręcany jest przez tzw. parasolowe trusty, które stosują bardzo wysoką dźwignię. W tych trustach obok senior tranche, wpłacanych w gotówce i przynoszących zysk, istnieją junior tranche, które są długiem zabezpieczonym przyszłymi aktywami. W razie spadku wartości aktywów ten dług może być niespłacalny.

Upadek tych podmiotów groziłby globalnym załamaniem. Gdyby zaś chiński rząd miał je choćby częściowo ratować, to musiałby upłynnić rezerwy dolarowe, a sprzedaż aktywów dolarowych na dużą skalę mogłaby zachwiać bezpieczeństwem całej globalnej architektury finansowej. Jakkolwiek Chiny są rekordzistą, to ich dług nie odbiega aż tak od zadłużenia USA, Niemiec, Kanady, a także konkurentów Państwa Środka w regionie Azji (Australia i Korea Płd.).

Jednocześnie narasta w Chinach bańka kredytowa w finansowaniu nieruchomości. Kredyty na ten cel z różnych źródeł wynoszą 25 bln renminbi, a więc 20 proc. PKB. Czyżby Chiny miały powtórzyć historię z USA w roku 2008?

W kwietniu Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłosił raport „Threats to Global Financial Stability Are Rising”. Podkreśla w nim wzmożone ryzyko na światowych rynkach finansowych wywoływane przez rosnąca zmienność cen aktywów i kursów, niską płynność aktywów, deflację i złe kredyty oraz spadek cen towarów, zwłaszcza ropy

Boom produkcji ropy spowodował spadek cen, ale wiele firm, chcąc utrzymać pozycję na rynku, poważnie się zadłużyło. W rezultacie wielkość kredytów zaciągniętych w sektorze gazu i ropy wzrosła, a jednocześnie zwiększyły się kredyty lewarowane.

Bail-outy Grecji (infografika DG)

Bail-outy Grecji (infografika DG)

źródło: Materiały Prasowe

Grecki punkt zapalny

Jak wiadomo, Grecja ma dług w wysokości 175 proc. PKB, a mimo dodatniego deficytu pierwotnego (zresztą po raz pierwszy w 2014 r.) deficyt jest ciągle ujemny. Liczy na kolejny kredyt – około 7 mld. euro – ale ciągle nie uzgodniła z trojką zakresu reform. Już w kwietniu z trudem spłaciła ratę dla MFW, a w maju czeka ją kolejna. W sumie w 2015 r. Grecja musi spłacić dług w wysokości 22 bln euro. Bez nowego kredytu będzie niewypłacalna. Tymczasem starania greckiego rządu o przesunięcie terminu spłaty długu w maju zostały przez MFW odrzucone.

Pokerowa taktyka negocjacji nie przysporzyła Grecji przyjaciół. Wolfgang Schäuble, minister finansów Niemiec, wyraził wątpliwości co do dobrej woli Grecji, a Michel Sapin, jego francuski odpowiednik, stwierdził: „Domagamy się, aby Grecja wypełniała reguły europejskie jak inne kraje”.

Wszyscy na rynkach finansowych są przygotowani na nieuniknioną niewypłacalność Grecji. Według greckiej gazety „Kathimerini” banki centralne krajów bałkańskich, w których działają spółki-córki greckich banków, radziły bankom lokalnym maksymalne pozbycie się greckich papierów rządowych.

Czy bańka długu pęknie już w 2015 roku? Tego nie wie nikt. Równie dobrze może pęknąć w roku 2016 czy 2017. Decydujące może się okazać podniesienie w końcu sztucznie utrzymywanej stopy procentowej np. w USA lub spadek zaufania do długu największych dłużników, np. Japonii, co zmusi ich do wyraźnego podwyższenia rentowności, by mogły sprzedać obligacje skarbowe. Taki kamyk może wywołać lawinę. W każdym razie utrzymanie obecnego stanu (dług reperowany kolejnym długiem) jest niemożliwe. W końcu na te długi nie będzie już nabywców.

reklama

reklama

Komentarze FB:

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie »

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze