Według greckich źródeł, sporne wciąż pozostają jednak dwie kwestie, które premier Aleksis Tsipras miał konsultować z politykami w Atenach. Według niektórych doniesień, porozumienie jest wciąż niepewne. Premier Malty poinformował zaś, naradę ponownie przerwano na ostateczne ustalenia.

Pierwsza sprawa dotyczy zaangażowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego w nowy program wsparcia dla Grecji. Władze w Atenach sprzeciwiają się temu, by był to warunek wstępny do otwarcia nowych negocjacji. Druga kwestia, co do której mają zastrzeżenia dotyczy utworzenia specjalnego funduszu powierniczego, z którego środki - uzyskane z prywatyzacji mienia - przekazywane byłyby na spłatę greckiego zadłużenia. Zgodnie z początkową, niemiecką propozycją, fundusz miałby mieć wartość 50 miliardów euro. Grecy twierdzą jednak, że mogą przekazać jedynie majątek wart 17 miliardów.

To prawdopodobnie ostatnie kwestie, które teraz uniemożliwiają porozumienie. Ponadto wiadomo, że liderzy strefy euro chcą warunkować otwarcie negocjacji z Grecją od tego, czy do najbliższej środy władze w Atenach wprowadzą część najpilniejszych reform. Dopiero na tej podstawie ministrowie finansów eurolandu będą mogli dać zielone światło dla rozpoczęcia negocjacji w sprawie nowego programu pomocowego. 

Reforma emerytalna

Jeszcze dzisiaj grecki rząd ma przygotować szczegółowy plan reformy emerytur. To najbardziej skomplikowana i bolesna spośród reform, do jakich zobowiązał się w Brukseli grecki premier Aleksis Tsipras. Przeforsowanie zmian w systemie emerytalnym jest jednym z warunków otrzymania przez Ateny nowej pomocy finansowej.

Jak relacjonuje z Aten specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, greckie ministerstwo pracy zapowiedziało, że do wieczora reforma emerytalna będzie gotowa. Rząd chce znacznie ograniczyć liczbę osób, które będą mogły przejść na wcześniejsze emerytury. W przypadku wcześniejszego zakończenia pracy, od 62. roku życia dana osoba będzie otrzymywała mniejszą wypłatę, a dopiero od 67. roku życia - emeryturę w wyliczonej wcześniej wysokości. Greckie władze chcą także zwiększyć składkę na ubezpieczenie zdrowotne wśród emerytów o 2 procent.

Reforma emerytalna będzie bardzo bolesna i można spodziewać się, że wywoła protesty. Obecni emeryci już teraz mają rządowi za złe, że system nie dba o najbiedniejszych, którzy dodatkowo ucierpieli z powodu zamknięcia od dwóch tygodni banków. - Chcemy, żeby otworzyli banki i dali nam pieniądze, które sami zarobiliśmy. Chcemy móc kupić jedzenie i lekarstwa dla nas i dla naszych rodzin - mówi 70-letni Dimos.

O greckim systemie emerytalnym od lat mówi się, że jest niewydolny. Wiele osób ma możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę, a duże bezrobocie wśród młodzieży powoduje, że na starsze osoby nie ma kto pracować.

Oprócz reformy emerytalnej, grecki rząd zobowiązał się w Brukseli także do podwyżki podatków VAT i CIT oraz dokończenia prywatyzacji.

>>> Polecamy: O tym, jak Grecy skorzystali na ratowaniu krajowych banków