W Polsce Ministerstwo Infrastruktury rozważa, w jaki sposób ukrócić tzw. wyścigi słoni, czyli znienawidzoną przez kierowców aut osobowych manierę wyprzedzania się ciężarówek na autostradach. W tym samym czasie w Stanach Zjednoczonych koncern Daimler prezentuje pierwszą na świecie, autonomiczną ciężarówkę dopuszczoną do ruchu drogowego, której komputer na wyprzedzanie w większości przypadków po prostu nie pozwala (żeby to zrobić kierowca musi odłączyć „autopilota” i przejąć kontrolę nad pojazdem).

Na dostępnych w sieci filmach widać, jak kierowca Freightlinera – zamiast patrzeć na drogę – wpatruje się w tablet, na którym sprawdza współrzędne trasy, odbiera mejle itd. Ten pojazd nie potrzebuje kierowcy, ale – uwaga - tylko w określonych sytuacjach na drodze.

Autonomiczna ciężarówka

więcej
źródło: youtube.com

Przełom? Jeśli tak, to nie kopernikański. Bo kierowca jest tu wciąż potrzebny. Jego udziału wymaga np. jazda w mieście, parkowane i poruszanie się po drogach innej kategorii niż autostrady. Człowiek musi więc siedzieć w kabinie, żeby w każdej chwili być gotowym do przejęcia kierownicy.

Wnętrze ciężarówki, kierowca zajmuje się tabletem, a nie prowadzeniem

Wnętrze ciężarówki, kierowca zajmuje się tabletem, a nie prowadzeniem

źródło: / Daimler AG - Global Communications Commercial Vehicles

Do buntu maszyn znanego z „Terminatora” jeszcze daleka droga. Do trzymania się zadanej przez kierowcę trasy i dostosowania prędkość do warunków drogowych pojazd potrzebuje zestawu kamer, radarów i czujników odległości. Elektronika śledzi geometrię drogi, układ pasów ruchu, sytuację na drodze. Co ważne, kontroluje odległość od samochodu poprzedzającego, zmniejszając prędkość , jeśli „widzi”, że to samo robi pojazd przed nim.

Czy jest to w pełni autonomiczny pojazd, tylko raczej „inteligentny tempomat”? Na razie etap pośredni.

- Istnieją już pojazdy, w tym ciężarówki, które potrafią sprawnie poruszać się po autostradach, ale jeszcze nikomu nie udało się zbudować pojazdu, który pokonałby trasę liczącą kilka tysięcy kilometrów w pełni autonomicznie: od startu po parkowanie u celu – komentuje dla „Forsala” Leszek Kadelski, redaktor naczelny serwisu Motofaktor.pl.

Taki pojazd na pewno da możliwość odpoczynku kierowcom, którzy pokonują tysiące kilometrów na nudnych, płaskich amerykańskich autostradach. I na razie niewiele ponadto. Ekspert stawia jednak tezę, że ciągniki siodłowe będą jednymi z pierwszych autonomicznych pojazdów zastosowanych na skalę masową.

- Z jednej strony poprawi się bezpieczeństwo na drogach poprzez wyeliminowanie możliwości popełnienia błędu przez człowieka. Z drugiej strony, możliwe są oszczędności: w paliwie dzięki jeździe w ciasnych odstępach (kłania się aerodynamika), jak też czasie pracy kierowcy , bo jazda na autostradzie będzie liczona jako odpoczynek, bez postoju na parkingu – tłumaczy Leszek Kadelski. - Kiedy to nastąpi? W ciągu najbliższych 10 lat, być może szybciej - twierdzi.

Ekspert przewiduje, że w perspektywie lat znacząco zmniejszy się zapotrzebowanie na kierowców w firmach transportowych.

- Dzisiejsi nastolatkowie raczej nie powinni rozważać możliwości bycia zawodowym kierowcą ciężarówki. Coraz więcej wskazuje na to, że to ginący zawód. Za kilkadziesiąt lat kierowców tirów będziemy wspominać tak, jak dziś myślimy o linotypistach czy zapalaczach gazowych latarni – twierdzi Leszek Kadelski.

Na razie autonomiczne ciężarówki mają dopuszczenie do ruchu tylko na terenie pustynnego amerykańskiego stanu Nevada. Kwestią czasu jest, kiedy pojawią się na Starym Kontynencie. Np. w Holandii odbyły się już próby autonomicznych ciężarówek koncernów Scania, MAN i DAF. Na razie w Europie barierą są przepisy, które – wciąż jeszcze - mówią „nie” dla takich samochodów..