Ewa Kopacz podkreśliła, że ważnym elementem inwestycji będą obwodnice. Powstać ma ich 57. Pojawi się też program poprawy bezpieczeństwa na najgorszych odcinkach dróg - w sumie za 4 mld złotych.

Ewa Kopacz zapowiedziała, że najszybciej powstaną te drogi, które będą najlepiej przygotowane. Nie będzie nadawania priorytetów inwestycjom. Tam, gdzie przeprowadzi się procedury, wykupi grunty, tam budowy zaczną się najszybciej.

Szefowa resortu infrastruktury Maria Wasiak dodała, że nowe drogi będą kosztować kolejne pieniądze na utrzymanie dróg. Będzie to 48 miliardów.

Maria Wasiak zaznaczyła, że środki na program inwestycji drogowych zostały zwiększone o 14 miliardów złotych ze źródeł krajowych. Dodała, że chodzi o to, by "domknąć" system dróg trasami o znaczeniu krajowym, a nie tylko europejskim.

>>> Czytaj też: Bilans rządów PO: Polska nie jest ani ruiną, ani zieloną wyspą

Ekspert: Założenia słuszne

Założenia słuszne, teraz trzeba czekać na ich realizację. Tak Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR ocenia przedstawiony przez premier Ewę Kopacz program budowy dróg.  Zdaniem eksperta, obawy może budzić jednak współpraca z wykonawcami prac. Zaznaczył on, że dotychczas nie zmieniono przepisów, które ją regulują. Wykonawcy mogą więc narzekać na konstrukcję umów, co cały czas ryzyko jest przerzucane na nich. Nie ma zapisów o ewentualnej waloryzacji kontraktów, co naraża firmy budowlane na bankructwo.

Może się tak stać w przypadku gwałtownej podwyżki cen materiałów budowlanych. Furgalski zaznacza, że postulaty firm budowlanych są słuszne. Zaznacza jednak, że rząd na ustępstwa nie pójdzie, ponieważ wiązałoby się to z dodatkowymi wydatkami. Zdaniem eksperta ewentualna zmiana władzy nie będzie zagrożeniem dla realizacji rządowych planów.