Tysiące imigrantów nadal okupują dworzec kolejowy Keleti w Budapeszcie. Władze Węgier nie pozwalają im opuścić kraju. Jedyną alternatywą są obozy dla uchodźców.

Jak donosi wysłannik Polskiego Radia, kiedy po 8:00 rano policja otworzyła dworzec, prawie wszyscy koczujący przed nim ludzie wbiegli do środka i zaczęli wsiadać do stojących przy peronach pociągów. Mało kto zwracał uwagę na to, że wszystkie te pociągi to połączenia krajowe. Kursy międzynarodowe zostały bowiem odwołane.

Chaos panujący na dworcu Keleti najbardziej jednak odczuli lokalni podróżni, którzy przyszli na swoje połączenie. Na twarzach większości z nich widać szok i niedowierzanie. Aleksandra, która wraz ze swoim chłopakiem przyszła na pociąg do Miszkolca stwierdziła, że to, co dzieje się na dworcu jest "niewiarygodne". Przyznała jednak, że nie wie, jakie rozwiązanie byłoby najlepsze.

Ponieważ dla większości uchodźców stało się jasne, że oczekiwanie w okolicy dworca staje się bezcelowe, wielu z nich przenosi swoje obozowiska w głąb miasta. Imigranci zaczynają więc oblegać okoliczne parki i skwery.

Tymczasem agencja Reutera podała, że jeden z pociągów, pełen imigrantów, krótko po 11:30 opuścił dworzec Keleti i ruszył w kierunku granicy z Austrią.

>>> Czytaj też: Orban: Dziś imigrantów są setki tysięcy, jutro będą miliony. Europie grozi wybuch