Prawie siedem miesięcy temu dyrektor CIA John Brennan publicznie ogłosił swój plan, aby w istotny sposób przemyśleć funkcjonowanie podległej mu instytucji. Wyznaczył przy tym pewnie kierunki zmian. Połączenie strategii, prawa i historii leży w samym sercu proponowanych reform.

CIA stworzono w 1947 roku – prawie 6 lat po ataku Japonii na Pearl Harbor. Głównym powodem, którym kierowały się amerykańskie elity, powołując taką agencję, była chęć uniknięcia podobnych niespodzianek w przyszłości. Sprawdzało się to przez 60 lat. Potem nastał 11 września 2001, w czasie którego USA po raz kolejny zostały zaskoczone atakiem z zewnątrz, w którego efekcie zginęło więcej osób niż po Pearl Harbor. Pomimo, że roczny budzet CIA był dwukrotnie wyższy, niż połączone budżety wojskowe Iranu, Iraku, Syrii, Korei Płn., Kuby i Libii, oraz prawie równy całemu budżetowi wojskowemu Wielkiej Brytanii – amerykański wywiad nie był w stanie wykryć i na czas ostrzec przez atakiem z 11 września.

Jak się jednak okazuje, wcale nie to uchodzi za największą klęskę amerykańskiego wywiadu w nowym millenium. W październiku 2002 roku amerykańska Narodowa Rada Wywiadu stworzyła dokument (National Intelligence Estimate), w którym stwierdza, że Irak wznawia program broni atomowej. Warto przypomnieć, że dokumenty cieszą się dużym uznaniem i powstają dzięki źródłom całego amerykańskiego wywiadu. Ale według późniejszych wniosków z prac Iraq Survey Group, dokument ten prawie w całości był przedwczesny. W 2002 roku w National Intelligence Estimate czytamy, że możliwości wykorzystania broni biologicznej przez Irak znacząco wzrosły i są o wiele wyższe niż były w trakcie wojny w Zatoce Perskiej, a Bagdad miał posiadać także mobilne laboratoria broni biologicznej. Ten wniosek również był błędny. Kolejnymi nieprawdziwymi stwierdzeniami w tym dokumencie były ustalenia, jakoby Irak wznowił produkcję broni chemicznej, łącznie z gazem musztardowym, sarinem i VX oraz zgromadził zapasy tej broni. Wreszcie ten sam dokument stwierdzał, że Irak wszedł w posiadanie bezzałogowych obiektów latających, które miały być zdolne do przenoszenia tej broni. To również okazało się nieprawdą.

Krótko mówiąc, oceny i raporty amerykańskiej agencji wywiadowczej na temat Iraku okazały się być naszpikowane błędami. W dużym stopniu podważało to zaufanie do późniejszych ocen CIA oraz uzasadnień interwencji wojskowych USA na świecie. Co więcej, CIA poprzez swoje nieprawdziwe raporty przyczyniła się do obniżenia zaufania organów wykonawczych państwa w ogóle. Komisja Robba-Silbermana, powołana, aby zbadać raporty CIA ws. sytuacji w Iraku, stwierdziła:

„Podczas gdy służby wywiadowcze Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Rosji także podejrzewały, że Irak miał w 2002 roku broń masowego rażenia, to amerykański sekretarz stanu wystawił na poważny szwank amerykańską reputację i - co najbardziej destruktywne – ujawnił największe błędy amerykańskiego wywiadu w swojej historii”.

Niebezpieczeństwa podziałów strukturalnych

Na pierwszy rzut oka atak z 11 września oraz błędne oceny amerykańskiego wywiadu ws. Iraku mają ze sobą niewiele wspólnego. Komisja badająca atak z 11 września stwierdziła, że wywiad nie radzi sobie z wymianą informacji, zaś brak komunikacji pomiędzy agencjami doprowadził do sytuacji, w której wywiad nie połączył odpowiednich faktów i nie zdołał zapobiec atakowi na WTC. „Gdy poszczególne agencje mają tylko poszczególne puzzle, nikt nie jest w stanie dostrzec całości” – napisano w raporcie.

Z kolei klęska wywiadowcza w Iraku wiązała się z innym problemem. Otóż w tym przypadku analitycy wiedzieli, co myślą ich koledzy w innych agencjach. Problem polegał na tym, że – z kilkoma wyjątkami – wszyscy analitycy myśleli to samo. Informacje, które były niezgodne z obowiązującą tezą, były odrzucane lub klasyfikowane jako efekt dezinformacji ze strony Iraku. Innymi słowy, analitycy wywiadu entuzjastycznie połączyli fakty, które nie miały ze sobą zbyt wiele wspólnego.

To, co łączy te dwa fiaska amerykańskiego wywiadu, to fundamentalna struktura rozwiązywania problemów, która istniała w całej CIA. Struktura ta była konsekwencją konkretnego sposobu zbierania informacji i wykorzystywania wywiadu. Otóż analitycy traktowali swoją pracę jako rodzaj nauki społecznej, w ramach której poruszali się w obrębie naukowego punktu widzenia. Takie rozumienie pracy przejawiało się w organizacji biurokratycznej.
Jak w przypadku większości organizacji, taka struktura rozwiązywania problemów mogłaby zostać częściowo wyjaśniona historią. Struktura biura wywiadowczego z czasów II wojny światowej została włączona do nowo powstałego biura Dyrektoriatu Operacji, przynosząc ze sobą określone konsekwencje. Biurokratyczne imperium Edgara Hoovera trzymało CIA na krótkiej smyczy.

Ale też sama historia mogłaby zostać wyjaśniona za pomocą idei i zasad. Instytucje i jednostki, które pracują nad określonymi ideami, wiele rzeczy uważają za oczywiste. Wśród pracowników wywiadu pewne idee i obowiązujące zasady wyłoniły się w formie kilku antynomii:

1. Podział pomiędzy aktorami publicznymi a prywatnymi.
2. Podział pomiędzy sprawami wewnętrznymi a międzynarodowymi.
3. Inne zasady obowiązują w organach ścigania, a inne w operacjach wywiadowczych.
4. W innym stopniu ufamy źródłom otwartym i źródłom tajnym.
5. Podział pomiędzy zbieranie informacji oraz ich analizę.
6. Inną rolę odgrywa producent informacji wywiadowczych, a inną konsument tych informacji.

I choć te zasady pozwoliły amerykańskiemu wywiadowi skuteczne poruszanie się w warunkach zimnej wojny, to doprowadziły również do porażki z 11 września oraz w Iraku.

Nowa organizacja przeciw nowym zagrożeniom

Podczas gdy wiele osób krytykowało ogłoszone w marcu reformy CIA, nazywając je jednie biurokratycznymi przetasowaniami, to są one w istocie próbą pokonania trudności, jakie wynikają z obowiązywania wymienionych wcześniej zasad.

Kluczowa reforma CIA miałaby polegać na stworzeniu „centrów misji”, gdzie każde centrum miałoby swojego kierownika, który nie podlegałby żadnemu konkretnemu wydziałowi. Centra te będą zorganizowane wokół poszczególnych regionów, takich jak Afryka, Wschodnia Azja, oraz wokół poszczególnych funkcji, takich jak antyterroryzm czy broń masowego rażenia. Oznacza to, ze obecne Narodowe Centrum ds. Zwalczania Terroryzmu ma być modelem dla tych nowych centrów w ramach CIA. Decyzję taką podjęto ze względu na fakt, że globalny terroryzm to fenomen, który wymyka się obowiązującym wcześniej zasadom i podziałom. Współcześni terroryści bowiem zlecają swoje działania innym podmiotom, łączą sferę prywatną ze sferą publiczną, operują ponad granicami, nie są związani z żadnym konkretnym terytorium, rozmywając granicę pomiędzy tym, co wewnętrzne, a tym, co międzynarodowe. Popełniają przestępstwa w celach politycznych, ale często polegają na zasobach ze swojej działalności kryminalnej. Grupy terrorystów są trudne do penetracji, ale udzielają się w mediach, także tych społecznościowych. Zagrożenie, które stwarzają, wymaga współpracy pomiędzy tymi, którzy tworzą informacje wywiadowcze oraz tymi, którzy je konsumują i konfrontują z rzeczywistością. Terroryści nie mogą zostać pokonani, gdy analitycy nie będą świadomi źródeł ich informacji, a ci którzy zbierają informacje, nie będą mieli świadomości, które z nich są przydatne analitykom.

Dyrektoriat Wywiadu zmieni nazwę na Dyrektoriat Analiz, zaś Sztab Tajnych Akcji zmieni nazwę na Dyrektoriat Operacji i będzie pełnił funkcję rekrutacyjną, jeśli chodzi o pozyskiwanie i szkolenie personelu, który ma umieszczać przyszłych pracowników wywiadu w poszczególnych centrach misji. Każde centrum misji będzie dysponowało zespołem analityków, który będzie wspólnie odpowiadał za szpiegostwo, analizę i wykonywanie działań na przypisanym sobie terenie.

Najważniejszym celem reorganizacji nie jest po prostu zwiększenie współpracy czy osiągnięcie wyższej jedności strukturalnej. Najważniejszym celem jest stworzenie odpowiedzialności na szczeblu dyrektorów poszczególnych misji. Obecnie nie ma ani jednej osoby w CIA, która może podsumować zagrożenia, określić przyszłe trendy i obecne operacje na danym obszarze na świecie – poza Narodowym Centrum ds. Zwalczania Terroryzmu i kontrwywiadem.
Głównymi argumentami krytyków przeciw tej reformie jest to, że nastąpi zmiana struktury CIA, które sprawiła, że organizacja ta odniosła sukces w czasie zimnej wojny – i jest w tym część prawdy. W końcu CIAdzięki oddzieleniu zbierania od analizy informacji sprawiło, że nastąpiła profesjonalizacja w obu tych obszarach. Z kolei rozdział twórców informacji wywiadowczych od ich konsumentów sprawił, że udało się w znacznej mierze wyeliminować polityzację.
Reformy te są niezbędne do tego, aby USA mogły w przyszłości wykluczać zagrożenia.

Tekst opublikowano za zgodą ośrodka Stratfor.

"Reshaping the Modern Intelligence Community" is republished with permission of Stratfor.