Jedyny kandydat na lidera PO Grzegorz Schetyna uważa, że rozmowy w Niedzicy nie powinny przyjmować nieoficjalnego charakteru. Obecni powinni być na nich także przedstawiciele polskiego rządu. Spotkanie w takiej formie, jak wczorajsze, łamie konwenanse i dobry obyczaj.

Były szef dyplomacji w rządzie PO-PSL nie chciał przewidywać, na jaki temat rozmawiali ze sobą szefowie partii rządzących w Polsce i na Węgrzech.Jego zdaniem, ze spotkania mogą płynąć dwa wnioski:. Pierwszy, że Polska w UE chce iść drogą Węgier, drugi - że za politykę rządu odpowiada Jarosław Kaczyński.

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska uważa, że wczorajsza rozmowa i brak na niej szefowej rządu to potwierdzenie tezy, o której od dawna mówi PO: "realną władzę w kraju sprawuje Jarosław Kaczyński". Według niej, prezes PiS steruje najważniejszymi osobami w państwie, nie ponosząc za te działania żadnej odpowiedzialności.

>>> Czytaj też: Grupa Wyszehradzka porozumie się z Cameronem? Orban: To możliwe

Większej wagi do wczorajszego spotkania nie przywiązuje Stefan Niesiołowski. Były marszałek z PO uważa, że zagadnienia, jakie mogli poruszyć obaj politycy, nie przełożą się na bieżącą politykę międzynarodową naszego kraju.
Według poseł .Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer, spotkanie w Niedzicy to zły znak dla polskiej demokracji. Lubnauer obawia się, że polskie władze będą chciały iść drogą węgierskiej partii Fidesz, której przewodniczy szef tamtejszego rządu. Politykę Orbana od lat krytykuje Bruksela.

Ostatnie działania polskich władz są niepokojące - ocenia poseł PSL Mieczysław Kasprzak. Kasprzakowi nie podoba się, że na temat spotkania nie wiadomo nic. "Dziwne jest takie spotkanie, niby prywatne, niby oficjalne" - mówił poseł PSL.

Poseł PSL podejrzewa, że politycy mogli rozmawiać również o wewnętrznych zmianach w Polsce. Podobnie jak na Węgrzech, władze w kraju zdecydowały się w pierwszym etapie rządów między innymi na zmiany w funkcjonowaniu

Trybunału Konstytucyjnego. Planowane są również zmiany w mediach publicznych. Kasprzak liczy jednak, że PiS nie będzie powielał działań partii Orbana, które - według posła PSL - cofnęły węgierską gospodarkę.

Rzecznik ruchu Kukiz'15 Jakub Kulesza uważa, że spotkanie mogło wzmocnić współpracę między obydwoma krajami. Zastanawia go jednak brak na nim przedstawicieli polskiego rządu, szczególnie dyplomacji.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości chwalą spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z Wiktorem Orbanem.

"To było spotkanie mężów stanu. którzy rozmawiali o przyszłości swoich krajów i Unii Europejskiej" - mówił w Sejmie europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

Nie wiadomo dokładnie, jakie tematy poruszono w trakcie wielogodzinnej rozmowy. Wiadomo natomiast, że w rozmowie uczestniczył blisko związany z prezesem Kaczyńskim poseł Piotr Naimski. Nie było natomiast na spotkaniu premier Beaty Szydło.

Rzecznik klubu Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek ucina wszelkie spekulacje na ten osób uczestniczących w rozmowie przekonując, że było to po prostu prywatne spotkanie dwóch liderów partyjnych. "Jeżeli było to spotkanie prywatne i nie chcą o tym mówić publicznie, to prosiłabym o zachowanie wstrzemięźliwości w ocenie, bo do prywatności każdy ma prawo" - powiedziała Beata Mazurek.

Premier Beata Szydło pytana dziś w Radomiu o spotkanie Kaczyński-Orban i swoją nieobecność na nim powiedziała, że to były rozmowy szefów partii. Premier Szydło przypomniała, że ona sama w ostatnim czasie z premierem Orbanem rozmawiała dwa razy: w Brukseli i Pradze.

Szef dyplomacji mówił dziś w TVP Info, że wczorajsze spotkanie to efekt zabiegów obu stron. Witold Waszczykowski zdradził, że do rozmów doszłoby już dawno, ale pracowita końcówka roku 2015 to uniemożliwiła.
Minister spraw zagranicznych powiedział też, że do rozmowy doszło niedługo przed planowaną jeszcze na styczeń oficjalną wizytą premier Beaty Szydło na Węgrzech. Wiktor Orban zaprosił szefową rządu do Budapesztu w telefonicznej rozmowie, tuż po zaprzysiężeniu.

>>> Czytaj też: Wraca widmo koszmaru z 2008 roku. Soros: globalne rynki stanęły w obliczu kryzysu