W lokum pochodzącym z Polski Ludowej, mieszka około połowa rodaków. Najbardziej popularne są budynki z lat 60 - tych, 70 - tych i 80 - tych. Ich utrzymanie w dobrym stanie, niestety będzie wymagało coraz większych nakładów finansowych.

Informacje na temat wieku zasobów mieszkaniowych, nie są łatwe do pozyskania. Odpowiednie dane zwykle gromadzi się podczas spisów powszechnych. Ostatnie spisowe badanie polskich lokali i domów przeprowadzono w 2011 r. Po dwóch latach od jego zakończenia, Główny Urząd Statystyczny opublikował informacje o wieku budynków mieszkalnych w Polsce. W 2016 r. te wyniki nie powinny znacząco różnić się od rzeczywistości, ponieważ powojenne budynki nie są jeszcze masowo wyburzane, a najnowsze domy i lokale (np. z lat 2012 - 2016) zawsze stanowią niewielki odsetek zasobów mieszkaniowych – mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Dane GUS-u sugerują, że około połowa Polaków nadal mieszka w budynkach pochodzących z PRL-u. W 2011 r. lokale oraz domy z lat 1945 - 1970 stanowiły największą część zasobów mieszkaniowych (około 24%). Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę długość przedziałów czasowych z poniższej tabeli, to okaże się, że lokale oraz domy wybudowane w latach 70 - tych i 80 - tych są dwa razy bardziej popularne niż ich odpowiedniki z lat 1945 - 1970 i 1989 - 2011. Skutki budowlanej ofensywy z dwóch ostatnich dekad PRL-u, można łatwiej zauważyć w miastach. Mimo tego, różnice wieku miejskich i wiejskich zasobów mieszkaniowych, nie są bardzo duże. Lokale oraz domy wybudowane po 1988 r. stanowią 19,5% (miasto) oraz 18,3% (wieś) wszystkich badanych nieruchomości (dane z 2011 r.).

Wiek zasobów mieszkaniowych jednoznacznie nie determinuje ich złego stanu. W przypadku Polski to właśnie wysoki udział mieszkań poniżej standardu (substandardowych), a nie ogólny wiek budynków, jest największym problemem. Osoby zasiedlające substandardowe lokale i domy, doświadczają tzw. poważnej deprywacji mieszkaniowej. Według definicji Eurostatu, taki stan ma miejsce, jeżeli mieszkanie jest przeludnione i jednocześnie występuje przynajmniej jeden z następujących problemów: przeciekający dach, brak łazienki/prysznica i toalety oraz niedostateczne nasłonecznienie.

Zgodnie z danymi Eurostatu (2014 r.), w Polsce poważnej deprywacji mieszkaniowej doświadcza 9,1% obywateli. Ta wartość jest o wiele wyższa od średniej obliczonej dla 33 państw Starego Kontynentu (5,8%). Wśród krajów członkowskich UE, gorszy wynik odnotowano tylko na terenie Włoch (9,5%), Litwy (10,1%), Bułgarii (12,9%), Łotwy (16,6%), Węgier (17,3%) i Rumunii (21,5%). U naszych południowych sąsiadów (Czechy, Słowacja), w bardzo złych warunkach mieszka znacznie mniej niż 5% populacji (patrz poniższy wykres).

Poważna deprywacja mieszkaniowa, którą analizuje Eurostat jest skrajnym zjawiskiem, dotyczącym tylko najbardziej zaniedbanych domów i lokali. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że mniej poważne problemy ze stanem mieszkań będą coraz częstsze w miarę starzenia się popularnych budynków z okresu PRL-u – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Obecnie około jedna czwarta zasobu mieszkaniowego Polski, liczy sobie od 45 lat do 70 lat. Lokale i domy w tym wieku, często wymagają już gruntownego oraz kosztownego remontu. Ich modernizacja w polskich warunkach, będzie utrudniona nie tylko ze względu na ograniczenia finansowe. Spore znaczenie ma też wysoki udział prywatnej własności. W przypadku takich krajów jak np. Niemcy, spora część starszych zasobów mieszkaniowych należy do samorządów. Masowa modernizacja lokali komunalnych lub socjalnych jest łatwiejsza, ponieważ nie wymaga uzyskiwania zgody od każdego właściciela z osobna.

>>> Czytaj też: Najlepszy marzec od ćwierćwiecza. Pracownik będzie dyktował warunki?