Zgrzyt w stosunkach Berlina z Ankarą. Turcja wzywa ambasadora z Niemiec

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
2 czerwca 2016, 15:51
Widok na Berlin
Widok na Berlin/ShutterStock
W reakcji na uchwałę Bundestagu, który potępił ludobójstwo Ormian dokonane przez imperium osmańskie podczas pierwszej wojny światowej, kanclerz Niemiec Angela Merkel zapewniła w czwartek, że stosunki niemiecko-tureckie są silne i szerokie mimo różnic zdań.

"Wiele rzeczy łączy Niemcy i Turcję. Nawet jeśli mamy różne opinie na pojedyncze sprawy, to rozległość naszych relacji, naszej przyjaźni, naszych strategicznych więzów, jest ogromna" - powiedziała Merkel na konferencji prasowej w Berlinie.

Dodała, że Niemcy popierają dialog między Turcją a Armenią, a także dążą do dobrych stosunków z Turcją.

W niemieckim parlamencie za uchwałą autorstwa CDU/CSU, SPD i Zielonych, zatytułowaną "Pamięć o ludobójstwie Ormian i innych chrześcijańskich mniejszości 101 lat temu", głosowali niemal wszyscy posłowie tych klubów. Tylko jeden deputowany z klubu CDU/CSU głosował przeciw. Dokument poparła także Lewica.

Według historyków w latach 1915-1917 w dokonanych przez siły tureckie rzeziach i deportacjach życie straciło około 1,5 mln ormiańskich mieszkańców ówczesnego imperium osmańskiego. Będąca prawnym następcą imperium osmańskiego Turcja sprzeciwia się stosowaniu terminu ludobójstwo w odniesieniu do wydarzeń sprzed 101 lat.

Przedstawiciele tureckiego rządu próbowali do ostatniej chwili powstrzymać przyjęcie uchwały przez Bundestag.

W reakcji na niemal jednogłośne uchwalenie w czwartek przez niemiecki Bundestag rezolucji uznającej masakrę Ormian w imperium ottomańskim w 1915 roku za ludobójstwo Turcja wezwała do kraju na konsultacje swego ambasadora w Niemczech.

Poinformował o tym cytowany przez państwową agencję Anatolia premier Binali Yildrim.

Składający wizytę w Kenii poinformował w trakcie transmitowanej przez telewizję konferencji prasowej w Nairobi, że w związku z rezolucją Bundestagu rozmawiał przez telefon z Yildrimem i sprawa ta będzie nadal dyskutowana po jego powrocie do Turcji.

Turecki wicepremier Numan Kurtulmus nazwał rezolucję "historycznym błędem". "Jako Turcja znajdziemy oczywiście na każdej płaszczyźnie konieczną odpowiedź na tę decyzję. Dla Turcji jest to decyzja nieistniejąca" - napisał na Twitterze.

Dodał, że uchwalenie rezolucji nie pasuje do przyjaźni między a przyjęty tekst jest "zmanipulowany i bezpodstawny".

Wypowiadając się również na Twitterze, turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu zadeklarował, że "nieodpowiedzialne i bezpodstawne" decyzje nie są w stanie wybielić niemieckiej historii. "Drogą do zamknięcia ciemnych stron w waszej własnej historii nie jest kalanie historii innych państw nieodpowiedzialnymi i bezpodstawnymi decyzjami parlamentarnymi" - napisał pod adresem członków Bundestagu.

Rezolucja uznaje współodpowiedzialność ówczesnych kajzerowskich Niemiec za tragedię tureckich Ormian. "Bundestag ubolewa z powodu niesławnej roli Rzeszy Niemieckiej, która jako główny sojusznik imperium ottomańskiego mimo jednoznacznych informacji także ze strony niemieckich dyplomatów i misjonarzy o zorganizowanym wypędzaniu i wyniszczaniu Ormian nie próbowała wstrzymać tego przestępstwa przeciwko ludzkości" - czytamy w dokumencie.

>>> Czytaj też: Dalajlama: Niemcy nie mogą stać się krajem arabskim. Jest zbyt wielu uchodźców

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj