statystyki

Kontrowersyjna decyzja władz Bułgarii. "Musimy za wszelką cenę zachować dobre stosunki z Turcją"

12 sierpnia 2016, 11:41 | Aktualizacja: 12.08.2016, 11:48
Źródło:PAP
Bułgaria

Bułgariaźródło: ShutterStock

Premier Bułgarii Bojko Borysow przyznał w piątek, że przekazując Ankarze tureckiego biznesmena Abdullaha Buyuka wbrew orzeczeniu sądu o zakazie ekstradycji, władze w Sofii działały pod presją, chcąc za wszelką cenę uniknąć fali migracyjnej z Turcji.

Reklama

Reklama

W wywiadzie dla komercyjnej telewizji Nowa premier oświadczył, że Bułgaria jest najbardziej zagrożonym przez nową falę migracyjną krajem Europy. "Mamy długą granicę lądową i morską z Turcją. Przy zamkniętych granicach w Europie słowa (tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa) Erdogana +Puszczamy uchodźców do Europy+ praktycznie oznaczają +Puszczamy uchodźców do Bułgarii+. Nie możemy na to pozwolić, powinniśmy za wszelką cenę zachować dobre stosunki z Turcją" – powiedział.

Borysow - jak wynikało z jego wypowiedzi - sam zwrócił się do telewizji, by wyjaśnić przyczyny środowej ekstradycji Buyuka do Turcji, która wywołała bardzo negatywną reakcję w Bułgarii. Przed siedzibą telewizji w piątek rano na Borysowa czekała grupa protestujących z transparentami głoszącymi: "Hańba!" i "Dymisja!".

"Stoimy przed niebezpieczeństwem ogromnego kryzysu w relacjach między Turcją i Unią Europejską. Austria i Grupa Wyszehradzka opowiadają się za zerwaniem umowy (migracyjnej - PAP) z Ankarą (z marca b.r.). Historia pokazała, że Europa mobilizuje się i wstrzymuje Turków, kiedy oni docierają do Wiednia. A ofiarami zawsze są Bałkany" – oznajmił Borysow. "Jestem wielce zaniepokojony. Powinniśmy wstrzymać falę (migrantów) i dlatego musimy utrzymywać dobre stosunki z Turcją" – podkreślił kilkakrotnie.

>>> Czytaj też: Coraz więcej imigrantów w Bułgarii. Rząd sięga po kontrowersyjne metody

Według Borysowa w ostatnich tygodniach nasiliła się presja migracyjna od strony tureckiej. Od początku roku odesłano tam z powrotem ok. 25 tys. osób. Ale tysiącom udało się przedostać przez granicę. Codziennie w Bułgarii zatrzymuje się po 200-300 osób, które nielegalnie przekroczyły granicę z Turcją. Po uszczelnieniu granicy Serbii i Macedonii ludzie ci pozostają później w Bułgarii. Kraj tego nie wytrzyma – dodał premier.

Jednocześnie Borysow przyznał, że w sprawie Buyuka "MSW działało na granicy prawa". Dodał, że zarządził, by sprawdzono całą procedurę i ukarano winnych, jeżeli okaże się, że doszło do naruszenia prawa, o czym mówili rzecznik praw obywatelskich i obrońcy praw człowieka.

W środę wieczorem na żądanie Turcji bułgarskie władze zgodziły się na ekstradycję Buyuka, który prawie od roku przebywał w Sofii.

Buyuk, który nie ukrywał, że jest zwolennikiem Fethullaha Gulena, zwrócił się do władz Bułgarii o azyl polityczny. Gulen, islamski kaznodzieja mieszkający w USA oskarżany jest przez Ankarę o zorganizowanie próby wojskowego zamachu stanu z 15 lipca; Erdogan uznaje go za swego największego wroga.

Przez 10 miesięcy zwlekano z decyzją w sprawie wniosku Buyuka, ostatecznie 9 sierpnia odmówiono mu azylu. W marcu sąd nie zgodził się na przekazanie go władzom tureckim, jednak rząd nie wziął pod uwagę tego orzeczenia i wydał Buyuka Ankarze, gdy Turcy po próbie puczu ponownie tego zażądali. MSW Bułgarii poinformowało o tym po fakcie.

Rzeczniczka praw obywatelskich Maja Manołowa oświadczyła w czwartek, że wydalenie Buyuka odbyło się "z naruszeniem prawa międzynarodowego i konstytucji Bułgarii". Ekstradycję ostro skrytykował również Christo Iwanow, który był ministrem sprawiedliwości w obecnym rządzie do grudnia 2015 roku.

W czwartek w Ankarze prezydent Erdogan na wiecu wyraził podziękowanie władzom bułgarskim.

W piątkowym wywiadzie telewizyjnym Borysow oświadczył, że Bułgaria będzie śledzić los biznesmena i przypomniał, że "w Turcji nie ma kary śmierci".

Szef rządu nawiązał także do innego przyciągającego uwagę opinii publicznej tematu – zacieśniania stosunków z Rosją. Podkreślił, że w interesie Bułgarii jest współpraca z Rosją w dziedzinie energetyki jądrowej i gazowej, a także wojskowej.

Powiedział, że po odzyskaniu w lipcu b.r. przez państwo kontroli nad wojskowymi zakładami remontowymi Awionams, sprywatyzowanymi w 2012 r., Rosja zaproponowała wznowienie współpracy przy remoncie bułgarskich myśliwców Mig i śmigłowców. Obecnie bułgarskie samoloty Mig-29 są remontowane w Polsce. Według Borysowa Bułgarii bardziej będzie się opłacał remont we własnych zakładach niż w Polsce.

>>> Czytaj też: Oczy całego świata zwrócone w stronę Krymu. "Obie strony dążą do logiki konfliktu militarnego"

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze