statystyki

Polskie firmy wolą zatrudniać niż inwestować

27 sierpnia 2016, 13:38
Źródło:Inne
Fabryka

Fabryka

Poprawa sytuacji na rynku pracy to zazwyczaj efekt rosnących inwestycji. Obecnie w naszych warunkach ta reguła nie ma zastosowania. Osłabieniu, a ostatnio wręcz regresowi w inwestycjach, towarzyszy dynamiczny wzrost zatrudnienia i spadek stopy bezrobocia.

Reklama

Reklama

Według najnowszych danych GUS, stopa bezrobocia spadła w lipcu do rekordowo niskiego poziomu 8,6 proc. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy liczba zarejestrowanych bezrobotnych zmniejszyła się aż o 225 tys. osób. W tym samym czasie firmy zatrudniły prawie 180 tys. nowych pracowników. Poprawa sytuacji na rynku pracy jest więc bardzo wyraźna, a jej niemal bezprecedensowa skala i czas trwania to zjawisko typowe dla okresów boomu gospodarczego. Tymczasem, choć tempo wzrostu polskiej gospodarki można uznać za zadawalające, to jednak od 2,5 roku utrzymuje się na poziomie nieznacznie powyżej 3 proc. Po niewielkim przyspieszeniu pod koniec ubiegłego roku, pierwsze dwa kwartały 2016 r. przyniosły wyraźne obniżenie dynamiki PKB. Od kilku kwartałów mamy też do czynienia ze spowolnieniem w inwestycjach. O ile jeszcze w 2014 r. nakłady na środki trwałe rosły w tempie od 9,6 do 12 proc., to od drugiego kwartału ubiegłego roku ich dynamika sięga jedynie 4,4-5,8 proc. W pierwszych trzech miesiącach obecnego roku nastąpił wręcz spadek nakładów o 1,8 proc., a napływające dane nie wskazują na rychłą poprawę.

>>> Czytaj też: Zatrudnienie solidnie rośnie, a inwestycje stoją w miejscu. Co się dzieje w polskiej gospodarce?

Choć wśród ekonomistów dominuje pogląd, że poprawa sytuacji na rynku pracy następuje przede wszystkim w warunkach zwiększających się inwestycji, w naszym przypadku zasada ta nie znajduje pełnego potwierdzenia. Tę rozbieżność można bez kwestionowania zasad ekonomii i logiki tłumaczyć swego rodzaju substytucją między zatrudnieniem a inwestycjami. Wszystko wskazuje na to, że firmy na razie wolą zwiększać liczbę pracowników, by podołać zwiększonym zamówieniom, niż dokonywać długofalowych i kosztownych inwestycji w moce produkcyjne. Efekty może nie rosną tak szybko i nie są imponujące, ale i nakłady są stosunkowo niewielkie. W niepewnych czasach przedsiębiorcy wolą nie ryzykować zbyt wiele, a mimo wszystko w razie pogorszenia się koniunktury łatwiej jest zredukować zatrudnienie, niż pozbyć się maszyn czy linii produkcyjnej. Bez przyspieszenia dynamiki naszej gospodarki i wzrostu inwestycji, może być trudno utrzymać dotychczasowe korzystne tendencje na rynku pracy.

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Reklama

Reklama

  • Robol(2016-08-27 15:09) Odpowiedz 30

    W artykule brakuje stopnia wykorzystania istniejących mocy produkcyjnych. Zjawisko wzrostu zatrudnienia przy braku wzrostu inwestycji można właśnie wytłumaczyć nie wykorzystanymi mocami produkcyjnymi i brakiem chłonnego rynku. Ostatni wzrost płacy i 500+ zwiększył chłonność rynku i wpłynął na rozwój usług, które nie wymagają dużo nakładów. Zwiększenie wykorzystania zdolności produkcyjnej m.in. przez uruchomienie pracy zmianowej jest zjawiskiem pozytywnym gdyż wzrasta konkurencyjność gospodarki.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze