statystyki

Stratfor: jedyną szansą na zatrzymanie Korei jest militarna interwencja

10 września 2016, 13:07
Źródło:PAP
Armia Korea Północna

Armia Korea Północnaźródło: Bloomberg
autor zdjęcia: SEOKYONG LEE

Korea Płn. przeprowadziła piąty, największy test głowicy jądrowej. Świat jest niepokojąco bezradny wobec takich prowokacji - komentują media i eksperci. Stratfor sugeruje, że jedynym rozwiązaniem - o ile nie jest na nie za późno - byłaby interwencja militarna.

Reklama

Reklama

Korea nie tylko przeprowadziła w piątek kolejną próbę nuklearną, ale też poinformowała, że jest w stanie instalować głowice nuklearne na strategicznych pociskach balistycznych. Rada Bezpieczeństwa ONZ ogłosiła, że na Pjongjang zostaną nałożone nowe sankcje.

"To oczywiste, że ich (Pjongjang) nie obchodzą nasze napomnienia, nie obchodzi ich społeczność międzynarodowa i, z całą pewnością, nie obchodzi ich Rada Bezpieczeństwa ONZ" - mówi w wywiadzie dla CNN były amerykański ambasador w Seulu Christopher Hill.

"To naprawdę bardzo przerażająca sytuacja" - komentuje "Washington Post" i konstatuje, że Pjongjang "z całą pewnością nie skłania się ku temu, by powrócić do negocjacji mających skłonić go do rezygnacji z broni atomowej".

Amerykański ośrodek analityczny Stratfor ocenia, że ta ostatnia próba oraz ewidentne przyśpieszenie prac nad bronią nuklearną i systemami jej przenoszenia dowodzą, iż Korea Północna "nie traktuje ich już jak karty przetargowej w negocjacjach, lecz raczej jako fundamentalny czynnik jej bezpieczeństwa narodowego".

Świat zareagował dużym niepokojem na nową prowokację Pjongjangu; na Wall Street spadały notowania, a najważniejszy indeks Dow Jones stracił ponad 100 punktów. Przywódcy USA, Japonii i innych krajów potępili próbę nuklearną i nawet ministerstwo spraw zagranicznych Chin - jedynego ważnego sojusznika Korei Północnej - zapowiedziało, że będzie współpracować ze wspólnotą międzynarodową, by zmusić Pjongjang do powrotu do rozmów rozbrojeniowych.

"Pozostaje jednak pytanie - co jeszcze może zrobić społeczność międzynarodowa?" - pisze "WP". Od 1992 roku na Koreę Północną nakłada się sankcje gospodarcze, wywiera presję dyplomatyczną i wszystkie te wysiłki okazują się całkowicie nieskuteczne.

Publicysta brytyjskiego "Guardiana" Simon Jenkins proponuje, by zrezygnować z sankcji i rozwiązywać ten problem "po dobroci", angażując Pjongjang w dialog, współpracę kulturalną oraz handlową i "dyskurs polityczny".

Tygodnik "Economist" pisze, że główną strategią USA, Japonii i Korei Południowej wobec tych prowokacji "jest usilne namawianie Chin, by wywarły większą presję na Koreę Północną, ponieważ gospodarcze przetrwanie tego kraju zależy od pomocy Pekinu".

Ale Chiny wolą utrzymać przy życiu groteskowy reżim Kim Dzong Una, niż narazić się na to, że jego upadek spowoduje masowy napływ północnokoreańskich uchodźców oraz doprowadzi do sytuacji, w której stacjonujące w Korei Południkowej siły amerykańskie znajdą się tuż przy chińskiej granicy - wyjaśnia brytyjski tygodnik.

Zagrożenie, jakie stanowi Korea Północna, rośnie systematycznie. W 2013 roku koordynator amerykańskich służb specjalnych James Clapper przedstawił raport na temat globalnych zagrożeń, w którym wywiad USA uznał po raz pierwszy "nieprzewidywalność" Północy za jedno z największych zagrożeń zarówno dla Ameryki jak i społeczności międzynarodowej.

Od tego czasu reżim przyśpieszył swe zbrojenia. Faza, w jakiej się teraz znalazły, "jest krytyczna, ponieważ są to ostatnie chwile, kiedy zagraniczne potęgi mogą interweniować, by uniemożliwić Korei Północnej pełne zrealizowanie programu nuklearnego" - pisze Stratfor.

"Jeśli więc miałaby zostać podjęta operacja militarna mająca powstrzymać postępy Północy (w pracach nad bronią atomową), to musi to nastąpić szybko" - argumentuje Stratfor.

Pentagon już od 50 lat modyfikuje scenariusze wojny z Koreą Północną. W 1994 roku przedstawił prezydentowi Billowi Clintonowi symulacje przewidujące prewencyjny atak rakietowy na reaktor w Jongbjon. Uznano wówczas, że nawet gdyby uderzenie było skuteczne i uniknięto by skażenia promieniowaniem radioaktywnym, to skutki mogłyby się okazać katastrofalne.

Tymczasem - według amerykańskiego ośrodka - Pjongjang uważa, że może wpłynąć na politykę międzynarodową, demonstrując, że nie wycofa się z programu nuklearnego; jest też przekonany, że skoro USA zaakceptowały fakt, iż zarówno Indie jak i Pakistan stały się państwami nuklearnymi, to postąpią w końcu tak samo wobec reżimu Kima.

Zdaniem Stratforu sankcje wobec tego państwa nie powstrzymają zbrojeń nuklearnych.

"WP" przypomina jednak, że nawet w bardzo optymistycznym scenariuszu atak na Koreę Północną wywołałby co najmniej "zmasowany atak artyleryjski na strefę zdemilitaryzowaną w Seulu, w której mieszka 20 mln ludzi".

Jednak "jeśli Północ pójdzie dalej tą drogą, szanse na zatrzymanie czy zredukowanie jej programu nuklearnego znikną" - ostrzega Stratfor.

W ocenie ekspertów zagrożeniem jest zresztą nie tylko sama Północ, lecz również jej współpraca z Iranem, Syrią, Pakistanem, Birmą i z organizacjami terrorystycznymi, jak Hezbollah czy pomniejsze ugrupowania palestyńskie.

W Korei Północnej przy programach budowy broni nuklearnej i rakietowej pracuje ok. 30 tys. specjalistów. Jest to też najbardziej zmilitaryzowany reżim świata. Jego armia liczy 1,2 mln żołnierzy. Dodatkowe sześć mln osób zrzeszonych jest w organizacjach paramilitarnych, a Północ przeznacza 25 proc. PKB - więcej niż jakiekolwiek inne państwo - na cele militarne.

Licząca 1,2 mln ludzi armia to jedyna grupa społeczna, która nie cierpi głodu. Przymusowa służba wojskowa w armii trwa 12 lat. Wiek rekrutacji (mężczyzn i kobiet) to 17 lat. Taka polityka wzmacnia armię, ale też utrudnia jakikolwiek sprzeciw społeczny: młodzi ludzie trzymani są w koszarach.

Według raportu waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) z Korei Północnej może nadejść katastrofa o globalnych reperkusjach.

Marta Fita - Czuchnowska (PAP)

>>> Polecamy: Czy Szwecja powinna wejść do NATO? Ten raport udziela odpowiedzi

Reklama

Reklama

  • ed(2016-09-10 15:24) Odpowiedz 724

    Ja ich podziwiam. Nam by przydał się taki przywódca.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • znafcaxx(2016-09-10 20:52) Odpowiedz 45

    DEBILE, jedyne rozwiązanie to stopniowe otwieranie się na świat w stylu Denga w Chinach 1978. Nic innego nie wchodzi w grę.

  • hj(2016-09-12 11:49) Odpowiedz 01

    Usa czy Rosja mają po kilkanaście tysiecy głowic i ONZ na ten temat jakoś nie obraduje.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze