Od bankiera do najpotężniejszego ministra w rządzie. W ciągu niecałego roku 48-letni Mateusz Morawiecki z osoby reprezentującej zagraniczne inwestycje w Polsce i ich wpływ na gospodarkę, stał się jednym z czołowych obrońców patriotyzmu gospodarczego. Jeszcze do listopada ubiegłego roku Morawiecki stał na czele polskiego oddziału BZ WBK należącego do Banco Santander. Teraz jest drugą najważniejszą osobą w państwie – wicepremierem, ministrem rozwoju i ministrem finansów.

“Jako kraj peryferyjny, który jest uzależniony od innych, musimy bronić naszego rynku, gromadzić oszczędności i podążać za wartościami patriotycznymi reprezentowanymi przez Prawo i Sprawiedliwość” – mówił Morawiecki w tym miesiącu studentom w Poznaniu.

Takie wypowiedzi są echem narracji przyjętej przez nowy polski rząd, który od początku swojej kadencji skupia się na walce z układami stworzonymi przez dawne elity, konsolidowaniem gospodarczej i politycznej władzy oraz reformach w zakresie obronności, energetyki i systemu sprawiedliwości. Jak na razie zmiany te kładą się cieniem na wartej 475 mld dol. polskiej gospodarce. Wartość inwestycji spadła najmocniej od niemal czterech lat, a premia, jaką Polska płaci za pożyczanie na rynku długu rośnie.

Po dymisji dotychczasowego szefa resortu finansów Pawła Szałamachy, Morawiecki zyskał nowe uprawnienia i stał się najpotężniejszym ministrem w rządzie. Jako wicepremier ma też decydujący głos w sprawie zarządzania państwowymi spółkami i wydawania unijnych pieniędzy.

>>> Czytaj też: 10 miesięcy na czele resortu finansów. Czego dokonał Paweł Szałamacha?

Posłuszeństwo

Były bankier jest teraz zwolennikiem repolonizacji sektora finansowego i zwiększenia roli rodzimego kapitału w gospodarce. Działające w Polsce banki w 60 procentach należą dziś do zagranicznych właścicieli, Morawiecki chce to zmienić. Okazją może być próba odkupienia przez państwowe spółki należącego do UniCredit banku Pekao oraz Raiffeisen Polbanku.

„Nowa konfiguracja pozwala na kontynuację koncentracji władzy na najwyższych szczeblach Prawa i Sprawiedliwości, a to może być postrzegane negatywnie” – mówi Paul McNamara, analityk spółki GAM U.K., zajmującej się inwestycjami w obligacje rynków wschodzących, w tym Polski. „Najważniejszą cechą Morawieckiego jest posłuszeństwo”.

Morawiecki krytykuje zagraniczne spółki za wyprowadzanie zysków za granicę, jednak sam nadzorował ten proces za czasów swojej kariery w bankowości – pisze Bloomberg. W czasie, gdy stał na czele Banku Zachodniego, instytucja ta wypłaciła w formie dywidend 3,4 mld zł zysku, a spółki Santander i Allied Irish Banks (poprzedni właściciel) były uprawnione do otrzymania 2,2 mld zł – wynika z szacunków Bloomberga.

“Morawiecki stał się politykiem w momencie, gdy dołączył do rządu” – mówi Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas. „Jeśli ludzie myśleli, że będzie reprezentował tylko i wyłącznie poglądy rynku, byli trochę naiwni”.

>>> Czytaj też: Zmiany w rządzie: Mateusz Morawiecki ministrem finansów i rozwoju

Nowy rozdział

Tak silnej i rozległej władzy, jaką ma dziś w swoich rękach superminister, nie miał w polskim rządzie nikt od czasów Leszka Balcerowicza, autora polskiej gospodarczej „terapii szokowej” z początku lat 90. Morawiecki został namaszczony przez samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. W lipcu nawoływał on, by Polacy zapomnieli o koncepcji Balcerowicza i postawili na Morawieckiego.

Już w lutym tego roku Morawiecki przedstawił swoją wizję polskiej gospodarki w 66-stronicowej prezentacji tzw. „Planu Morawieckiego”. Zakłada on, że inwestycje o wartości 1 bln zł w najbliższych latach uczynią z Polski producenta m.in. wyspecjalizowanych dronów, pociągów czy sprzętu górniczego i przyczynią się do podniesienia PKB per capita do 79 proc. średniej UE do 2020 roku. Pieniądze na inwestycje mają pochodzić ze środków unijnych, oszczędności gospodarstw domowych, dodatkowej płynności banków i kredytów.

Polska gospodarka wciąż rozwija się szybciej niż większość krajów unijnych, jednak niepokojące oznaki pogorszenia koniunktury widać już w inwestycjach. W drugim kwartale tego roku zanurkowały one o 4,9 proc. To najmocniejszy spadek od 2012 roku. Jednym z powodów tak złych wyników były rosnące obawy inwestorów dotyczące klimatu politycznego.
Różnica między rentownością polskich i niemieckich obligacji wzrosła w ciągu minionego roku średnio do 2,7 pkt proc. To o ponad 60 pkt bazowych więcej niż w ciągu poprzednich 12 miesięcy. Na początku września koszty pożyczania na rynku długu przez Polskę były wyższe niż w przypadku Węgier, choć ten drugi kraj ma niższy rating nadany przez agencję S&P. Niegdyś kwitnący polski rynek akcji jest dziś po włoskim parkiecie drugim najgorszym w Europie. Prym w giełdowych spadkach wiodą spółki z udziałem skarbu państwa.

Maciej Słomka, analityk Fixed Income Absolute Return Fund z Warszawy, uważa jednak, że obsadzenie byłego szefa banku w roli osoby koordynującej wszystkie resorty gospodarcze może przysłużyć się polskiej giełdzie i obligacjom. „Otrzymanie większych uprawnień powinno być przez inwestorów traktowane co najmniej neutralnie. Morawiecki będzie najważniejszą osobą w rządzie, będzie odpowiedzialny za wszystkie kwestie gospodarcze” – mówi Słomka.

Pytanie, jak Morawiecki wykorzysta swoją władzę. Jak mówił w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego”, „zbyt długo w III RP królowały dziecinny liberalizm i palmy dla wybranych. Czas z tym skończyć”.