Renzi, po dziewięciu godzinach rozmów, zdołał nakłonić innych przywódców do wycofania z końcowego komunikatu ze szczytu zapisu - przedłożonego dzień wcześniej przez Niemcy, Francję i Wielką Brytanię - o ukaraniu Moskwy za wyjątkowo okrutną ofensywę na Aleppo.

Włoski premier powiedział dziennikarzom, że trudno mu dopatrzyć się związku między staraniami o rozwiązanie konfliktu syryjskiego a nowymi naciskami na Rosję. "Sądzę, że odniesienie się do sankcji w dokumencie nie ma sensu. Myślę więc, że słowa zapisane w ostatecznym dokumencie są właściwe - mówią o potrzebie zrobienia wszystkiego co możliwe, aby promować porozumienie (na rzecz pokoju) w Syrii" - dodał Renzi.

Ostatecznie zapis o ewentualnych sankcjach został wycofany; gdy w nocy zakończono pierwszy dzień obrad w Brukseli, prezydent Francji Francois Hollande powiedział, że retorsje te jak i wszystkie opcje "pozostają na stole". Dodał jednak, że gdyby w Syrii doszło do kolejnych masakr, to sankcje zostaną najpierw zastosowane wobec przywódców syryjskich, a dopiero potem, jeśli Rosja będzie kontynuowała naloty, to i ona zostanie objęta sankcjami. "Ale decyzja w tej sprawie musi być podjęta przez UE, a dziś wieczorem takiej decyzji nie podjęto" - dodał.

"FT" zwraca uwagę, że UE wycofała się tym samym z planów wywarcia presji na Moskwę w chwili, gdy Rosja wysłała na Morze Śródziemne okręty wojenne, które mogą zostać wykorzystane do wsparcia ataków na Aleppo.

Dyplomata, który zna przebieg rozmów w Brukseli, powiedział "FT", że okazały się one "trudniejsze niż przewidywano" w Berlinie, Paryżu i Londynie; podczas debaty na propozycją ukarania Rosjan zastrzeżenia miały też Hiszpania, Cypr, Grecja i Austria, ale w odróżnieniu od Renziego przedstawiciele tych krajów nie lobbowali za odstąpieniem od projektu sankcji.

Przed szczytem w Brukseli kanclerz Niemiec Angela Merkel i Hollande spotkali się w Berlinie z Władimirem Putinem; również te rozmowy okazały się według dyplomatów "bardzo trudne", a prezydent Rosji "nie dał żadnych powodów, by sądzić, że skłonny jest przemyśleć ponownie sytuację w Syrii" - relacjonuje brytyjski dziennik.

Apele o sankcje wobec Rosji za wspieranie sił prezydenta Baszara el-Asada nasiliły się po eskalacji konfliktu syryjskiego w ostatnich tygodniach. We wrześniu, krótko po załamaniu się tygodniowego zawieszenia broni, armia syryjska wspierana przez szyickie milicje i rosyjskie lotnictwo rozpoczęła nową ofensywę w celu odbicia wschodnich dzielnic Aleppo z rąk zbrojnej opozycji. Ciężkie bombardowania niszczą szpitale, infrastrukturę, bloki mieszkalne i odcinają ludność cywilną od dostaw żywności, pomocy medycznej i humanitarnej.

>>> Czytaj też: Unia grozi Rosji: "Rozważymy wszelkie dostępne opcje, jeśli naloty na Aleppo nie ustaną"