Listopad na polskim rynku fuzji i przejęć (ang. M&A – mergers and acquisitions) rozpoczął się od mocnego akcentu – podpisania przez PKO Leasing warunkowej umowy zakupu 100 proc. akcji Raiffeisen Leasing Polska od austriackiego Raiffeisen Banku. Transakcja warta 850 mln zł ma zostać zamknięta do końca 2016 r. Podbuduje ona i tak mocne już w tym roku statystyki w segmencie M&A. Teraz rynek czeka m.in. na rozstrzygnięcia dotyczące negocjacji PZU i włoskiej grupy UniCredit o sprzedaży pakietu akcji Pekao. Inne z dużych zapowiedzianych umów to m.in. sprzedaż sieci Żabka czy Kompanii Piwowarskiej.

Z danych zebranych przez agencję Bloomberg wynika, że w końcu października wartość zakończonych w tym roku transakcji z udziałem polskich spółek oraz trwających, a z dużym potencjałem na pozytywny finał, można było szacować na co najmniej 21 mld dol. To znaczny skok w porównaniu z poprzednimi latami.

– Rynek jest aktywny w każdym segmencie, poczynając od małych transakcji rzędu 20–25 mln zł, przez większe rzędu 100–300 mln zł, aż po bardzo duże. Po stronie kupujących aktywne są mniejsze i większe fundusze private equity. Pieniędzy im nie brakuje. Większym wyzwaniem jest znalezienie spółek spełniających ich kryteria – mówi Łukasz Borkowski, dyrektor w zespole fuzji i przejęć w PwC. Jego zdaniem 3–3,5-proc. wzrosty PKB, znacznie wyższe niż w Europie Zachodniej, to dla wielu inwestorów atrakcyjna perspektywa.

Specjaliści zaznaczają jednak, że ruch na rynku nie ma wspólnego mianownika. – Gdy spojrzymy na Allegro sprzedane przez Napstera, jedną z ważnych przyczyn wyjścia z inwestycji była decyzja właściciela o skupieniu się na innych rynkach i kierunkach geograficznych. Z kolei w przypadku Kompanii Piwowarskiej i innych aktywów w Europie Środkowo-Wschodniej sprzedaż to warunek uzyskania zgody Komisji Europejskiej na przejęcie SABMiller przez AB Inbev – tłumaczy Dariusz Greszta, partner współzarządzający zespołem transakcyjnym CMS w Polsce.

W przypadku sektora bankowego wyprzedaże aktywów są skutkiem problemów właścicieli na rodzimych rynkach. Jeszcze inna kategoria to oczekiwana sprzedaż Żabki, zaliczana do tzw. transakcji wtórnych. Sieć jest własnością kolejnego już funduszu private equity, który po kilku latach chce wyjść z inwestycji i skonsumować wzrost wartości spółki. Wychodzenie funduszy z inwestycji to zresztą duża część kontraktów. – Inne transakcje to z kolei pochodna dużej aktywności w przejmowaniu pakietów akcji spółek notowanych na giełdzie – mówi Michał Popiołek, dyrektor departamentu finansowania strukturalnego mBanku.

Wzrost zainteresowania spółkami publicznymi to m.in. efekt spadku ich wycen, postępującego zmniejszenia znaczenia OFE i możliwych dalszych zmian w ich funkcjonowaniu. To przekłada się na spadek atrakcyjności GPW jako źródła kapitału. – Nie bez znaczenia jest też niepokój części firm i akcjonariuszy o zmiany, jakie mogą nastąpić w ich akcjonariacie, jeśli doszłoby do zapowiedzianej fuzji części aktywów OFE do jednego, kontrolowanego i zarządzanego przez państwo podmiotu. Część chciałaby uniknąć scenariusza, w którym w ich akcjonariacie pojawiłby się państwowy udziałowiec – mówi Michał Popiołek.

Do końca października z warszawskiego parkietu wycofano aż 18 spółek przy zaledwie 16 debiutach. Jak do tej pory najgorsze, jeśli chodzi o wycofania, były lata 2003– –2002 – z giełdy znikło po 19 firm. – Jesteśmy chyba jeszcze przed momentem kulminacyjnym tego zjawiska – ocenia Roland Paszkiewicz z CDM Pekao.

W statystykach przejęć polskie spółki coraz częściej pojawiają się jako kupujący poza krajem. Producenta polistyrenu spienialnego z północnej Francji i Holandii kupił w tym roku chemiczny Synthos, a Izo-Blok sfinalizował kupno niemieckiej firmy SWW. Ale takich transakcji jest wciąż niewiele. – Mamy już spółki z polskim rodowodem o znaczącej pozycji w Europie, choć trudno mówić o jakiejś znaczącej aktywności krajowych firm na rynku przejęć w skali europejskiej czy światowej. Jesteśmy na to jeszcze zbyt małą gospodarką – tłumaczy Dariusz Greszta.

>>>Fuzje banków są korzystne. Niestety nie dla klientów - czytaj więcej

Na ogólnie pozytywnym obrazie widać kilka rys, które obniżają potencjał naszego rynku M&A. To efekt m.in. niepewności w otoczeniu prawnym. – Niektórzy inwestorzy, w szczególności finansowi, wyraźnie komunikują, że z uwagi na ryzyko regulacyjne inwestycja w poszczególne spółki czy też sektory gospodarki ich nie interesuje – mówi Łukasz Borkowski.

Branży finansowej nie służy też podatek bankowy i nierozwiązana kwestia kredytów walutowych, a nad handlem ciągle wisi sprawa podatku od obrotów. Inwestorzy po niekorzystnych zmianach w prawie z daleka trzymają się już od energii odnawialnej, głównie farm wiatrowych.

Rozmówcy DGP spodziewają się, że w przyszłym roku zainteresowanie przejęciami w Polsce może być widoczne w szybko rozwijającym się segmencie e-commerce, telekomunikacji i sektorze dóbr szybko zbywalnych (FMCG). ⒸⓅ