─ W latach 2010-2015 sektor górniczy odprowadził do budżetu prawie 44,8 mld zł żywej gotówki ─ mówił na październikowym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu Górnictwa i Energii Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Jak tłumaczył posłom i senatorom, przekłada się to na średnie obciążenie każdej tony węgla kwotą ponad 100 zł. Izba od lat przekonuje Sejm kolejnych kadencji i kolejne rządy do zmniejszenia tych obciążeń. Prezes przyznał, że do tej pory bezskutecznie ale ma nadzieję, że może tym razem w końcu się uda.

─ Produkcja wszystkich paliw kopalnych w najbogatszych krajach świata jest bardzo silnie subwencjonowana. Średnioroczne dotacje do produkcji ropy, gazu i węgla sięgają 444 mld dol. Wszyscy wszędzie wspierają paliwa kopalne. Nie jest tak, że działają tu zasady wolnego rynku i czysta konkurencja ─ tłumaczył parlamentarzystom prezes Olszowski. ─ Ze względu na sytuację polskiego budżetu może nie trzeba zabierać górnictwu 6,5 mld zł rocznie, może wystarczy 5,5 mld zł, żeby było bardziej konkurencyjne ─ przekonywał.

Posłowie żywo zainteresowali się sprawą. Do niedawna równie żywą interesowali się nią także jako pretendenci do objęcia rządu. Na konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości w lipcu 2015 roku w Katowicach Grzegorz Tobiszowski, dzisiejszy wiceminister energii odpowiedzialny za górnictwo pytał, czy „może w obniżeniu tych opłat leży możliwość poprawy konkurencyjności naszego węgla?”

Zapał rządu, podobnie jak zapał wszystkich poprzednich rządów szybko jednak opadł. W przygotowywanej strategii funkcjonowania górnictwa do 2030 roku, o której posłowie mogli usłyszeć tego samego dnia w Sejmie, nie znalazło się nic odnośnie obniżenia podatków dla górnictwa. Przyglądając się bliżej cyfrom przedstawianym przez izbę można zrozumieć dlaczego.

Rozbierzmy więc na czynniki pierwsze 87 zł podatków i opłat, jakimi obciążona była każda tona wydobytego w 2015 roku węgla.

Składki i podatki za pracowników: 65% wszystkich obciążeń

Prawie 42 zł z tego stanowiły składki emerytalne i zdrowotne odprowadzone za pracowników do ZUS-u. Górnictwo jest jedną z najlepiej wynagradzanych branż w Polsce, stąd składki odliczane od wynagrodzeń pracowników istotnie obciążają budżet pracodawcy. Pomimo wysokich emerytur górnicy i tak otrzymują jeszcze dodatkowe świadczenia z pieniędzy podatników ─ ekwiwalent deputatu węglowego, wypłacany jest niemal połowie emerytów przez budżet państwa lub ZUS (rocznie to ok. 200 mln zł). Druga część o wartości 300 mln zł rocznie także miałaby zostać przerzucona na budżet państwa. Odpowiedni projekt obywatelski utknął jednak w Sejmie po negatywnym stanowisku rządu, który do tej pory nie znalazł na to pieniędzy. Trudno więc sobie wyobrazić, aby znalazł środki na obniżenie składek ubezpieczeń społecznych dla pracujących i zwykle dobrze wynagradzanych pracowników tylko jednej branży. Trzeba pamiętać, że budżet już dopłaca do emerytur górniczych, bo górnicy mają korzystniejsze niż reszta pracowników zasady obliczania składek oraz prawo do przechodzenia na emeryturę po 25 latach. Łączny koszt emerytur górniczych to 9,5 mld rocznie, ale ZUS nie podaje jaką część tej kwoty wypracowali sami górnicy odprowadzając składki.

Kolejne 11 zł obciążeń do tony węgla to podatki dochodowe odprowadzane za pracowników. Ponownie – wysoka średnia wynagrodzeń oznacza wyższe, niż zwykle, obciążenia podatkiem PIT odprowadzanym od pensji . Tu także trudno byłoby rządowi uzasadnić dlaczego tylko górnicy mieliby płaci niższy podatek od swoich pensji, podczas gdy wszyscy pracownicy w Polsce płacą według stawek 18% i 32%.

Kolejne składki za pracowników odprowadzane są na Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i Fundusz Emerytur Pomostowych. To łącznie 2,80 zł w tonie węgla. To także fundusze, na które łożą też pozostałe firmy działające w Polsce. Górnicy ponownie są ich istotnymi beneficjentami. Od maja 2015 do sierpnia 2016 roku prawie 1,3 tys. odchodzącym górnikom FGŚP wypłacił ponad 100 mln zł odpraw ─ średnio 78 tys. zł na pracownika.

Izba chciałaby, aby spółki górnicze były zwolnione z płatności na fundusz rehabilitacji osób niepełnosprawnych. W jej ocenie nigdy nie będą w stanie przekroczyć progu 6% zatrudnienia osób niepełnosprawnych, co kosztuje je rocznie 97 mln zł (65 gr w tonie węgla). Prezes Olszowski nie wyjaśnił jednak dlaczego osoby niepełnosprawne nie mogłyby znaleźć zatrudnienia wśród ok. 20-25% pracowników zatrudnionych na powierzchni.

Łącznie podatki i składki odprowadzone za pracowników kopalń stanowiły 65% obciążeń górnictwa, co przekłada się na ok. 56 zł na każdej tonie węgla.

VAT: 26% calości

Kolejną istotną pozycją jest podatek VAT, w całości przerzucany na klientów końcowych. Odprowadzony podatek od sprzedaży towarów to prawie 23 zł w każdej tonie węgla. W sytuacji gdy rząd obiecywał przed wyborami obniżenie podatku VAT na ubranka dziecięce i napiętego budżetu z powodu wypłaty świadczeń 500+, trudno oczekiwać, że obniży go także na węgiel. Tym bardziej, że wymagałoby to zgody Unii Europejskiej, a samo obniżenie niczego nie zmieni w sytuacji kopalń, bo spadek cen najwyżej nieznacznie podniósłby popyt na węgiel gospodarstw domowych, które zużywają przede wszystkim gruby węgiel, a tego polskie kopalnie nadal produkują za mało. Efektem byłby raczej wzrost importu.

Płatności dla gmin: 4%

W 2015 roku spółki górnicze wpłaciły nieco ponadto 200 mln zł do kas gmin ─ głównie z tytułu podatków od nieruchomości i odszkodowań za zniszczoną przez działalność górniczą infrastrukturę. Łącznie to ok. 3% z tych 87 zł w tonie węgla. Jest tu jednak pole do poprawy sytuacji ─ a przede wszystkim jej wyjaśnienia. Nadal fatalne przepisy podatkowe nie rozstrzygają jak powinny być opodatkowane wyrobiska górnicze. Gminy toczą o te należności wieloletnie spory z kopalniami. Sytuacja z pewnością wymaga wyjaśnienia i ─ wbrew spodziewanym protestom gmin ─ rząd mógłby przyznać w tym wypadku rację górnikom. Efektem byłoby zapewne jakieś kilkanaście gorszy mniej obciążeń podatkowych na tonie węgla.

Jednym z niewielu specyficznych obciążeń górnictwa jest opłata eksploatacyjna. W 2015 roku górnictwo wpłaciło z tego tytułu ok. 135 mln zł (1,90 zł/t węgla). Z tego 60% trafiło do gmin, a 40% do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). GIPH proponuje, aby gminy otrzymywały połowę z tej opłaty, a reszta zasilała fundusze spółek górniczych na ochronę środowiska. To także jest postulat możliwy do zrealizowania, chociaż zarówno gminy jak i NFOŚiGW zapewne będą bronić swoich wpływów. Rezultatem może być mniejsze o ok. 1 zł obciążenie tony węgla.

Opłaty środowiskowe: 2,5%

Podobne znaczenie może mieć ograniczenie opłat za korzystanie (częściową dewastację) środowiska. W 2015 roku górnictwo wpłaciło z tego tytułu na konta narodowego i wojewódzkich funduszy ochrony środowiska (wliczając część opłaty eksploatacyjnej) ok. 160 mln zł, co oznacza 2,20 zł obciążeń w tonie węgla. Teoretycznie rząd mógłby się starać zwolnić spółki górnicze z części tych opłat, ale po pierwsze mogą się zrodzić pytania o niedozwoloną pomoc publiczną, a z drugiej o odpowiedzialność tej branży przemysłu za szkody przyrodnicze, jakie powoduje.

Akcyza za prąd: 0,82%

W ocenie GIPH kopalnie węgla powinny być zwolnione z akcyzy za energię elektryczną. Od niedawna w Polsce istnieją przepisy znacznie ograniczające akcyzę dla przemysłu energochłonnego i kopalnie mogłyby się na to wsparcie załapać, gdyby nie fakt, że koszt energii mają w ich działalności zbyt małe znaczenie. Z wyliczeń izby wynika, że w 2015 roku był to 51 mln zł, a więc 0,82% wszystkich płatności publicznoprawnych. Tu także istnieje szansa poprawy sytuacji górnictwa. Odpowiednią ustawę musiałaby jednak zatwierdzić jeszcze Komisja Europejska, na co szanse teoretycznie istnieją.

CIT i wypłata z zysku: 0,65%

Zapewne nikogo nie zdziwi fakt, że najmniejszą bolączką polskiego górnictwa są daniny naliczane od zysku ─ podatek CIT oraz wpłata z zysku jednoosobowych spółek skarbu państwa. Łącznie w 2015 roku z tego tytułu do budżetu państwa (i częściowo gmin, powiatów i województw) trafiło ok. 40 mln zł, a więc 0,65% wszystkich danin publicznych ponoszonych przez górnictwo. Z racji samej konstrukcji zmiana tych danin nie zmniejszy deficytu spółek górniczych.
Informacja geologiczna

Jedną z płatności, które z pewnością mogłyby odciążyć budżety kopalń, są opłaty za udostępnianie informacji geologicznej. ─ Opłaty za dostęp do informacji geologicznej to jest moim zdaniem kuriozum ─ tłumaczył posłom prezes Olszowski. ─ To wynagrodzenie nie jest ustalane w trybie administracyjnym, tylko umowy cywilnoprawnej zawieranej z Ministrem Środowiska, który reprezentuje Skarb Państwa, narzucając tę kwotę bez możliwości negocjacji.

W tym wypadku decyzja o ograniczeniu kosztów nie wymaga nawet ustawy, a jedynie decyzji resortu środowiska, który zapewne niechętnie pozbędzie się wpływów z opłat.

Fundusz likwidacji

Izba zaproponowała także zawieszenie obowiązku tworzenia funduszu likwidacji kopalń i przekazanie zgromadzonych tam przez lata 400 mln zł na inwestycje w nowe ściany. Zważywszy na miliardowe koszty ponoszone przez budżet państwa na likwidację kopalń te 400 mln zł zapewne i tak nie ma większego znaczenia. Mimo wszystko oznaczać będzie jednak przerzucenie kolejnych kosztów funkcjonowania tego sektora na podatników.

Ile w praktyce górnictwo może zaoszczędzić? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl