Bill Maris, były szef funduszu inwestycyjnego Google Ventures, powiedział w 2015 roku w jednym z wywiadów: „jeśli pytacie mnie dzisiaj, czy to możliwe, by dożyć pięciuset lat, odpowiedź brzmi: tak”. W awangardzie starań o osiągnięcie przez ludzi wiecznej młodości znajdują się odważni, nieszablonowi i bezkompromisowi biznesmeni z Doliny Krzemowej. Jak można nie traktować poważnie projektu, w który zaangażowali się tak wpływowi ludzie jak Peter Thiel?

Krok od długowiecznej myszy

Osiągnięcie przez ludzi nieśmiertelności to ciągle mocno futurystyczna wizja. Naszym kolejnym celem powinno być raczej znaczne wydłużenie życia. W XX wieku udało nam się prawie podwoić średni wiek człowieka – z około 40 do 70 lat. Zakładając, że utrzymamy takie tempo, w XXI wieku powinniśmy zbliżyć się do 150 lat. Jednak jak zauważa wspomniany Harari w książce "Homo Deus. Krótka historia jutra", sytuacja nie jest prosta. Średnia długość życia wzrosła, bowiem nauka, polityka i gospodarka wyeliminowały problem masowych epidemii, wojen oraz głodu, które prowadziły do przedwczesnej śmierci milionów osób. Nauka nie potrafi jednak sprawić, by przeciętny mieszkaniec Zachodu był w stanie przeżyć nawet 100 lat. Tylko pojedyncze osoby osiągają taki wiek.

Biogerontolog Aubrey de Grey przekonuje jednak, że już stosunkowo niedługo nauka będzie zdolna do zatrzymania albo spowolnienia procesów fizjologicznych, które wywołują degenerację i starzenie się komórek, które przekładają się na upośledzenie lub zatrzymanie pracy organów. Jest twórcą projektu SENS, którego celem jest naprawa zniszczonych molekuł i komórek organizmu. Badacz twierdzi, że już obecnie dysponujemy narzędziami służącymi do walki ze zmianami, które wywołują starzenie się organizmu. Warto tutaj wymienić chociażby wykorzystywanie komórek macierzystych w celu zastępowania obumarłych oraz terapię genową, która zatrzymuje podziały komórek nowotworowych. Za występowanie poważnych chorób odpowiedzialne są w dużej mierze geny ulokowane w komórkowych mitochondriach, które często mutują. De Grey uważa, że należy je przenosić do jądra komórkowego, gdzie będą bardziej bezpieczne. Szkodliwe komórki (np. tłuszczowe) powinny być usuwane z organizmu przez odpowiednio pobudzony system odpornościowy.

Robot zawiezie nas do pracy? To już nie science fiction

więcej
Wideo

De Grey snuje rozważania, co by było, gdyby udało nam się wydłużyć życie osób (które są obecnie w średnim wieku) o około 30 lat. Trzy dodatkowe dekady życia to dobry wynik. Jednak de Grey zauważa, że w tym myślowym eksperymencie błędnie pomijamy szybki postęp w nauce. Wspomniane 30 lat to w kategoriach akademickich niezwykle długi okres. Bardzo możliwe, że pojawią się w tym okresie terapie, które zatrzymają albo zupełnie wyeliminują proces starzenia się organizmu, czyli korelacji pomiędzy wiekiem a prawdopodobieństwem zgonu oraz wystąpienia śmiertelnych chorób. Kontrowersyjny badacz przywołuje w tym kontekście termin „przełomu naukowego”. Zwraca uwagę, że zawsze następuje po nim okres stopniowego udoskonalania urządzeń, leków czy terapii, co prowadzi w relatywnie krótkim czasie do ich znacznego rozwoju. De Grey twierdzi więc, że osoby, które dożyją pierwszych skutecznych terapii wydłużających egzystencję nawet o relatywnie krótki czas, mają duże szanse, że z każdym kolejnym rokiem będą one udoskonalane, a tempo ich rozwoju będzie na tyle szybkie, że „wyprzedzi” proces starzenia.

De Grey zauważa, że współczesna nauka zna już wszystkie negatywne procesy (uboczne skutki metabolizmu i prawdopodobne przyczyny występowania patologii), które prowadzą do starzenia się organizmu. Dzieli się je na 7 kategorii, m. in. utratę komórek oraz mutacje w chromosomach i mitochondriach. Współczesna nauka wie już także, jak naprawić wspomniane procesy u myszy. Wdrożenie tych terapii naprawczych (część już została wdrożona) u tych ssaków powinno zdaniem naukowca zająć nie więcej niż 10 lat. Jest jednak jeden warunek: odpowiednio wysokie wydatki na badania. Ile czasu będzie potrzeba na wdrożenie ich u ludzi? Zdaniem Brytyjczyka prawdopodobieństwo zastosowania w ciągu 15 lat terapii, która odniesie pozytywny skutek na ludziach, wynosi aż 50 proc.

- Gerontologia rozwija się powoli i nie udało się jeszcze w tej dziedzinie dokonać przełomowego odkrycia. Duże firmy technologiczne (jak Facebook czy PayPal) chętnie inwestują w badania nad wydłużeniem życia, ale efekty ich starań są jak dotąd ograniczone – mówi Aleksandra Przegalińska, badaczka sztucznej inteligencji z MIT Center for Collective Intelligence i Akademii Leona Koźmińskiego. Zwraca uwagę na prowadzone przez De Greya badania na myszach w zakresie „metabolicznego odkurzacza”, czyli medycznego procesu metabolicznego oczyszczania z toksyn. Otrzymał na nie pokaźne dofinansowanie.

Jedną z organizacji zajmującej się badaniami nad przedłużeniem ludzkiego życia jest założona przez de Greya oraz przedsiębiorcę i wynalazcę Davida Gobela Fundacja Matuzalema. Ufundowała ona „Nagrodę Myszy Matuzalema” o wartości 3,5 miliona dolarów, która ma mobilizować uczonych do pracy nad terapiami. Nagrody przyznawane są w dwóch kategoriach: za wyhodowanie najbardziej długowiecznej myszy laboratoryjnej oraz za opracowanie najlepszej strategii odmładzającej.

Niezwykle ważną naukową postacią interesującą się problemem starzenia jest wszechstronnie wykształcony wynalazca Ray Kurzweil. Ma on zupełnie inny pomysł na osiągnięcie przez ludzkość nieśmiertelności. Uważa, że przeznaczeniem gatunku homo sapiens jest fuzja z maszyną. Najciekawsze idee uczonego zostały opisane w jego książce „Nadchodzi osobliwość”. Kurzweil jest przekonany, że technologia wywrze wcześniej czy później wpływ na ludzkie ciało i mózg. Zapowiada połączenie trzech największych technologii XXI wieku: genetyki, robotyki (sztucznej inteligencji) i nanotechnologii. Zespolenie człowieka z technologią (które nazywa „osobliwością”) ma stać się jego zdaniem faktem do 2045 roku. Według niego pierwszym etapem przemiany będzie przekształcenie „analogowego człowieka” w „Człowieka 2.0”. Jego cechą charakterystyczną ma być układ odpornościowy wyposażony w nanoroboty, których zadaniem będzie niszczenie patogenów, naprawienie DNA i generalnie poprawa fizycznego samopoczucia. Kolejnym etapem będzie już całkowite zespolenie człowieka z maszyną (wersja „Człowiek 3.0”). Chociaż wizje Kurzweila są futurystyczne, to wspomniana nanotechnologia już teraz szybko zyskuje na popularności. Tempo rozwoju innych dziedzin medycyny, które są ściśle powiązane z problemem śmiertelności (przede wszystkim inżynierii genetycznej oraz medycyny regeneracyjnej) także jest imponujące. - Jestem sceptyczna wobec prognoz Kurzweila. Wielu ekspertów specjalizujących się w technologiach przyszłości również uważa, że są zbyt optymistyczne – mówi Przegalińska. Badaczka uważa, że powodzenie wprowadzenia w życie głównych pomysłów Kurzweila (m. in. osiągnięcia przez maszyn inteligencji na poziomie ludzi czy transfer świadomości/umysłu do egzoszkieletów) zależy od wielu czynników, na które nie ma on wpływu, są więc mocno wątpliwe. – Osobliwość może zostać osiągnięta w procesie ewolucyjnym – dodaje badaczka.

>>> Czytaj także: Roboty „idą” po naszą pracę. Polska wśród najbardziej zagrożonych państw

Dolina Krzemowa chce żyć wiecznie

Serce nauki zorientowanej na uczynienie z człowieka „boga” bije w Dolinie Krzemowej. Google powołało w 2013 roku do życia spółkę Calico, której głównym celem jest „rozwiązanie problemu śmierci”. Już rok wcześniej potentat z branży internetowej zasygnalizował, że niedługo zwróci się „ku przyszłości” człowieka. Dyrektorem ds. inżynierii w firmie został bowiem mianowany… Raymond Kurzweil.

Calico to zdaniem współzałożyciela Google’a Larry’ego Page’a firma, która zajmuje się „zdrowiem, samopoczuciem i długowiecznością”. Kluczowymi postaciami w tej lekko tajemniczej organizacji są Arthur Levinson oraz Cynthia Kenyon. Prof. Kenyon to naukowiec, która specjalizuje się w badaniu procesów starzenia i zarazem założycielka firmy Elixir Pharmaceuticals (której działalność ogniskuje się wokół interesującego nas tematu). Największym naukowym sukcesem Kenyon jest aż dwukrotne wydłużenie za pomocą modyfikacji genetycznych życia nicieni.

Współzałożyciel i CEO firmy Arthur Levinson to genialny biolog genetyk i niezwykły „człowiek orkiestra”. To były dyrektor generalny i prezes kalifornijskiej spółki Genetech. Firmy, która jest globalnym potentatem w zakresie biotechnologii i może się pochwalić wieloma sukcesami w walce z rakiem. Levinson zasiada od 2000 roku w zarządzie Apple’a. Jest też aktualnym CEO Calico. Współtwórca Google’a Larry Page szacuje, że pierwsze efekty badań tej firmy będzie można ocenić za 10-20 lat. - Celem jest opracowanie terapii przedłużających życie dla ludzi cierpiących na choroby związane z wiekiem. Przyczyni się ona w znaczącym stopniu do przyspieszenia procesu poznawania mechanizmów starzenia się – powiedział Levinson.

W 2014 roku Calico połączyło siły z firmą farmaceutyczną o profilu badawczym AbbVie. Obie spółki zobowiązały się przeznaczyć na budowę centrum badawczego oraz inwestycje w badania nad lekami przedłużającymi życie ponad miliard dolarów. Calico odpowiada za opracowywanie i testowanie leków w warunkach laboratoryjnych oraz dalszych fazach. AbbVie wspiera twór Google’a w sferach, w których nie ma ono doświadczenia. Ma także odpowiadać za sprzedaż i marketing leków, które trafią do obrotu.

To samo Google w 2009 roku założyło fundusz inwestycyjny o nazwie Google Ventures, który od 2009 roku nadzorował kolejny gorący zwolennik „walki ze śmiercią” Bill Maris (został odwołany z tej funkcji pod koniec 2016 roku). GV inwestuje aż 36 proc. ze swojego portfolio, które ma wartość dwóch miliardów dolarów, w startupy specjalizujące się w rozwoju nauk przyrodniczych. Jest wśród nich kilka projektów, których głównym zadaniem jest wydłużenie ludzkiego życia. Zadaniem Marisa było wyszukiwanie perełek, które mogą się okazać w przyszłości żyłą złota. Zainwestował w setki tak różnorodnych firm jak Nest Labs (inteligentne domy), Makani Power (latające elektrownie) czy Airware (drony). Jednak branża elektroniczna, nowe technologie i internet to tylko część inwestycji Google’a. Kluczowym obszarem naukowych poszukiwań firmy są zdrowie i metody na przedłużanie życia. Od 2015 roku Calico współpracuje z takimi instytucjami specjalizującymi się w genetyce i badaniu nad procesami starzenia jak Broad Institute of MIT and Harvard, California Institute for Quantitative Biosciences oraz AncestraDNA.

Nasuwa się w tym miejscu kwestia reakcji branży farmaceutycznej na nowo rozwijające się nauki (i biznesowe branże) oraz jej potencjalnej współpracy z sektorem technologicznym. - Trudno przewidzieć jak zareaguje branża farmaceutyczna. Najprawdopodobniej będzie chciała zagarnąć część szybko rozwijającego się nowego sektora. Zostanie także zapewne zmodyfikowana, a zmiany te obejmą również pokrewne branże, np. kosmetyczną – prognozuje Przegalińska. Sektor farmaceutyczny może jej zdaniem sporo zarobić na rynkowym wdrożeniu terapii wydłużających życie, między innymi nanorobotyki. Czy branża technologiczna i farmaceutyczna wejdą ze sobą w zwarcie? - Spodziewam się raczej współpracy obu branż, a nie ich konfliktu. Obecnie wszystkie sektory gospodarki są penetrowane przez technologie, a można wręcz powiedzieć, że stają się po części technologiczne - dodaje.

Jednak chyba najpotężniejszym człowiekiem ze świata biznesu, który „chce żyć wiecznie” jest współzałożyciel PayPala i były biznesowy partner Elona Muska. To Peter Thiel ˗ filozof, libertarianin, zadeklarowany gej, nieortodoksyjny chrześcijanin, członek Grupy Bilderberg. - Sądzę, że są trzy główne sposoby podejścia do śmierci – powiedział. – Można ją zaakceptować, można jej przeczyć albo można z nią walczyć. Myślę, że w naszym społeczeństwie dominują ludzie, którzy są skłonni albo do zaprzeczania, albo do akceptacji, ale ja wolę walczyć ze śmiercią – dodał. Majątek Thiela szacuje się na ponad dwa miliardy dolarów, więc trudno nie traktować poważnie jego zainteresowań. Urodzony w Niemczech biznesmen zainwestował w badania de Greya nad ludzkim genomem 6 milionów dolarów. Funduje on także interdyscyplinarne badania, które mają „pokonać śmierć”. Obejmują one m.in. próby opóźnienia procesu starzenia się komórek, eksperymenty z DNA czy prace nad sztuczną inteligencją i łączeniem organizmu ludzkiego z maszynami. – Przedłużanie życia to cel obecny w nauce od zawsze. Sądzę, że ludzie z chęcią wybraliby nieśmiertelność zamiast góry złota. Na poziomie fundamentalnym zmagamy się tutaj z pytaniem o odwracalność procesów starzenia się. Jeśli można zrozumieć systemy biologiczne w ujęciu „informacyjnym”, to może można je przeprogramować? – powiedział Thiel dla „The Telegraph”.

Nie trudno zauważyć, że najbardziej innowacyjne badania w zakresie przedłużania ludzkiego życia są prowadzone w miejscu, w którym spotykają się dwa czynniki, które wybitnie im sprzyjają. To duża ilość gotówki i wysoka tolerancja ryzyka. Uosobieniem tego nastawienia jest Elon Musk, który właściwie od podstaw stworzył za własne pieniądze (w dużej mierze, szczególnie na początkowym etapie rozwoju firm) trzy firmy działające w tak innowacyjnych i konkurencyjnych sektorach jak przemysł kosmiczny (SpaceX), OZE (Solar City) oraz auta elektryczne (Tesla).

>>> Polecamy: Nowy Jork - stolica Trzeciego Świata, Dubaj - miasto przyszłości. Zachód staje się peryferiami Wschodu

Czas na życie

Wybiegnijmy w przyszłość i popuśćmy wodze fantazji. Zastanówmy się, jakie społeczne, ekonomiczne i psychologiczne skutki miałoby wydłużenie ludzkiego życia średnio do 150 lat. Rozważania, które mogą być odpowiedzią na te pytania, pojawiły się we wspomnianej książce „Homo Deus. Krótka historia jutra” Harariego. - Z procesem wydłużania życia mamy do czynienia już od dawna, a średnia długość życia kobiet zbliża się do 90 lat – zauważa Przegalińska. Natomiast izraelski profesor zaznacza, że człowiek wcale nie dąży do nieśmiertelności, a a-śmiertelności. Przyszli superludzie nie będą wolni od śmierci. Nawet jeśli ich organizmy nie będą się starzeć, to będą mogli zginąć w wypadku samochodowych albo zamachu terrorystycznym. Niesie to ze sobą istotne implikacje. Może bowiem uczynić z człowieka przyszłości istotę niezwykle ostrożną i unikającą ryzyka. Współczesny homo sapiens podejmuje wykalkulowane, racjonalne ryzyko, bowiem ma świadomość, że długość jego życia jest ograniczona do pewnych ram. Ale kto chciałby uprawiać sporty ekstremalne, gdyby potencjalną stawką było życie bez końca?

Harari przewiduje, że wydłużenie życia (dwukrotne, czyli powiedzmy do 150 lat) zrewolucjonizowałoby ludzkie społeczeństwo. Uwolniłoby nas przede wszystkim od naturalnego cyklu biologicznego, który każde nam w ciągu pierwszych czterech dekad życia założyć rodzinę i spłodzić potomstwo. Po osiągnięciu przez dzieci pełnoletniości człowiek znajduje się już w podeszłym wieku i jego organizm nie jest zdolny do dalszego rozwoju (jakkolwiek rozumianego). Kobieta, która urodziłaby dziecko w wieku 30 lat, wciąż miałaby przed sobą 120 lat życia. Mało prawdopodobne, że poświęciłaby całe na wychowywanie dzieci. Mało prawdopodobne też, by w takich warunkach nadal obowiązującym modelem relacji było małżeństwo trwające całe życie.

A co z rynkiem pracy? Biorąc pod uwagę tempo rozwoju technologii i głębokie zmiany, jakie żłobi ona w rynku pracy, oczywiste jest, że wydłużenie życia zmusiłoby nas do wykonywania wielu różnorodnych prac i ciągłego nabywania nowych umiejętności. Poza tym o pracę rywalizowaliby przedstawiciele wielu pokoleń – co wynikłoby ze zderzenia ich skrajnie odmiennych światopoglądów i zawodowej mentalności? To tylko kilka pytań, na które nie mamy oczywiście dzisiaj dobrych odpowiedzi.

Wynalezienie leku lub terapii, które wydłużyłby ludzkie życie to z pewnością żyła złota. W tej chwili to odległa perspektywa, więc najpotężniejsze firmy świata nie zainteresowały się jeszcze na dobre problemem. Jednak to biznes przyszłości. Google już to wie. Harari jest przekonany, że wojna ze śmiercią to jeden z największych projektów ludzkości XXI wieku. Bo jak powiedział Bloombergowi Maris: „lepiej żyć, niż umierać”.

>>> Czytaj również: Uberyzacja pracy to pułapka? Może wywołać falę prekaryzacji