Chodzi o zwrot pieniędzy, które Autostrada Wielkopolska miała – zdaniem Komisji Europejskiej – nienależnie pobrać w latach 2005–2011, gdy na drogach obowiązywał system winietowy. Łącznie z odsetkami mowa o 1,2 mld zł.

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa błyskawicznie przystąpiło do egzekucji. – Minister wezwał koncesjonariusza pismem z 8 września do zwrotu orzeczonej pomocy – potwierdza Szymon Huptyś, rzecznik MIB.

Komisja dała Polsce cztery miesiące na wcielenie jej decyzji w życie. Co, jeśli do tego czasu nie uda się ściągnąć choćby części tej kwoty? – Proces odzyskiwania pieniędzy jest w trakcie. Komisja jest w kontakcie z polskimi władzami – ucina Ricardo Cardoso, rzecznik KE.

Przedstawiciele AWSA również niewiele mówią. – Treść decyzji KE wraz z uzasadnieniem zostały poddane wnikliwej analizie prawnej i dopiero po jej zakończeniu zarząd spółki podejmie stosowne decyzje – zapowiada Zofia Kwiatkowska, rzeczniczka Autostrady Wielkopolskiej.

Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, władze spółki poważnie rozważają możliwość rozpoczęcia batalii sądowej. I to na dwóch frontach.

Pierwszy to zaskarżenie decyzji KE do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. AWSA nie zgadza się z argumentacją Komisji, że podczas aneksowania umowy koncesyjnej z rządem w 2005 r. zawyżono prognozy ruchu i przychodów, a tym samym oczekiwaną rentowność. Spółka zwraca uwagę, że aneks wynegocjowano przy udziale rządu i jego doradców (E&Y, Wardyńscy i Partnerzy, Mott McDonald, Scott Wilson, PwC). Do tego strona publiczna nie skorzystała w umówionym terminie (lipiec – sierpień 2007 r.) z możliwości weryfikacji stawki rozliczeniowej. Poza tym chodzi o samą wysokość kwoty do zwrotu. Spółka nie dysponuje 1,2 mld zł gotówki.

Urzędnicy KE przyznają, że AWSA może zaskarżyć decyzję, ale to i tak nie wstrzymuje postępowania wobec koncesjonariusza. – Państwo członkowskie w dalszym ciągu będzie musiało odzyskać nieprawidłowo przyznaną pomoc – odpowiadają nam służby prasowe KE. W nieformalnych rozmowach słyszymy, że jeśli spółka się odwoła i wygra przed TSUE, to pieniądze odzyska. Na razie mogłaby np. przedłożyć gwarancję bankową na czas postępowania sądowego.

Drugi front, jaki AWSA może próbować otworzyć, dotyczy zaskarżenia przed polskimi sądami czynności egzekucyjnych podejmowanych przez rząd. Spółka jest ponoć zaskoczona tempem działania polskich władz. Bronić się zamierza m.in. tym, że jak dotąd jedynym procesem w sprawie rekompensat winietowych jest wyrok Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Paryżu z 2013 r. Zakończył się on wygraną AWSA, tzn. potwierdzono ważność podpisanych umów z państwem.

AWSA w lipcu br. spłaciła kredyt zaciągnięty w Europejskim Banku Inwestycyjnym (797,5 mln euro – częściowo spłacone z rekompensat pobieranych od rządu) i przymierza się do modernizacji coraz bardziej zapchanej autostradowej obwodnicy Poznania. Średni ruch dobowy wynosi tam 65 tys. pojazdów, a droga powinna być przebudowana już przy 45 tys. Prace mają ruszyć w I półroczu 2018 r. W spółce po cichu liczono, że państwo dorzuci się do inwestycji (mówi się o koszcie ok. 200 mln zł). Ale w obecnej atmosferze szanse na to są raczej nikłe (spółka zapewnia, że decyzja KE nie wpłynie na prowadzone inwestycje). Oddalić się może także wizja wprzęgnięcia AWSA w planowany ujednolicony system e-myta po 2018 r.

>>> Czytaj też: Operator autostrady A2 ma zwrócić Polsce prawie miliard złotych