Trwa serial interwencji banków centralnych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 grudnia 2008, 14:28
Japonia
Japonia pozazdrościła Ameryce../DGP
Japonia pozazdrościła Ameryce i obniżyła stopy procentowe do rekordowego poziomu 0,1 proc. Serial interwencji banków centralnych, jak na razie, nie wywołuje pożądanych rezultatów. Natomiast w ekstremalnych sytuacjach drastyczne podwyżki stóp mogą – jak dowodzi przykład Ukrainy – powstrzymać spadek narodowej waluty.

Japonia przejęła od Ameryki pałeczkę w globalnym serialu cięcia stóp procentowych. Bank Japonii (BoJ) zdecydował się na obniżkę stóp procentowych, choć już po poprzednim cięciu do 0,3 proc. wydawało się, że nie ma już dokąd uciekać przed deflacją i recesją.

- W sektor finansowy zostały wpompowane ogromne ilości gotówki, stopy procentowe obniżono do poziomu 0 – 0,25 proc. – nie zdołało to jednak poprawić zaufania ani podnieść apetytu konsumpcyjnego czy inwestycyjnego. Kluczowe dla poprawy koniunktury nastroje pozostają wciąż negatywne, a władzom monetarnym wyczerpują się powoli możliwości działania. Ostatnią deską ratunku pozostaje ekspansywna polityka pieniężna, która jednak doprowadzi do wzrostu i tak dużego deficytu budżetowego, co w przyszłości może mieć działanie mocno destabilizujące – komentują analitycy DM TMS Brokers S.A.

Japonii również nie pozostało zbyt wiele pola do manewru w zakresie dalszego stymulowania gospodarki. Ale BoJ – komentują przedstawiciele Open Finance - też ma świadomość, że tym cięciem nie uzdrowi gospodarki, dlatego równolegle podejmuje działania dodatkowe. Bank centralny postanowił dlatego kupować obligacje komercyjne przedsiębiorstw, aby w ten sposób dostarczać kapitał na rynek, skoro banki nie chcą tego uczynić. BoJ zamierza także kupować obligacje skarbu państwa, a nawet akcje przedsiębiorstw, które znajdują się na rachunkach banków, aby pozwolić im na zwiększenie płynności.

Gonitwa banków centralnych wzbudziła spekulacje, że Bank Anglii nie ma także innego wyjścia niż podążyć ścieżką Fed i BoJ i obniżyć koszt pieniądza do zera. Skutek na razie jest opłakany, bo spowodowało to ucieczkę kapitału z Wielkiej Brytanii, a funt wart jest już prawie tyle samo co euro.

Tymczasem na Ukrainie miejscowa waluta podskoczyła o 10 proc. w stosunku do dolara, po tym, jak bank centralny podniósł stopy procentowe do rekordowego poziomu 22 proc. Narodowy Bank Ukrainy interweniował dwukrotnie w ciągu 48 godzin – najpierw podnosząc w czwartek stopę o 1 proc.,.

Poczynając od lipca hrywna straciła wobec dolara 46 proc. Jednak możliwość dalszych interwencji Kijowa jest ograniczona ze względu na warunki umowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, który przekazał Ukrainie pomoc w wysokości 16,4 mld dolarów. Do końca roku Kijów nie może bowiem uszczknąć ze swych rezerw walutowych, wynoszących obecnie 32,8 mld dolarów, więcej niż 4 procent tych zasobów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Własne
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj