Komisja Europejska zgodziła się na niemiecki schemat wsparcia dla budowy infrastruktury ładowania samochodów elektrycznych. Rząd federalny planuje przez cztery lata dołożyć do budowy ładowarek 300 mln euro.

Planując program wsparcia budowy infrastruktury dla elektrycznych aut Niemcy wyszli z założenia, że na razie samochodów elektrycznych w kraju jest zbyt mało – ok. 50 tys. w 2016 r. - by budowa ładowarek na komercyjnych zasadach biznesowo się spinała. Z drugiej strony, bez upowszechnienia się ładowarek, liczba aut na prąd nie wzrośnie na tyle, by osiągnąć punkt, po przekroczeniu którego interes kręci się sam.

Jeżeli zatem – rozumował niemiecki rząd – auta na prąd są pożądane, a dyrektywa ws. paliw alternatywnych nakazuje do 2020 r. zbudować odpowiednią infrastrukturę dla samochodów elektrycznych, nie tylko w miastach, ale i na terenach wiejskich, to jedyna metodą osiągnięcia tego celu jest zastrzyk publicznych pieniędzy. I to jak najszybszy, bo cały program powinien ruszyć jeszcze w tym roku. Budżet zatem dorzuci kilka czy kilkanaście tys. euro do stacji czy punktu ładowania (zależnie od typu, mocy, itd.) tym chętnym, którzy zadeklarują najtańsze osiągnięcie określonego celu. Rozstrzygać będą odpowiednie przetargi. Przy czym można też przy udziale tych pieniędzy modernizować istniejącą infrastrukturę. Dziś w Niemczech jest ok. 2,5 tys. stacji ładowania, co przekłada się na ok. 6 tys. punktów (końcówek) oraz 230 szybkich ładowarek dużej mocy.

Reklama

Wnioskując o zgodę do KE niemiecki rząd zobowiązał się, że energia do ładowania będzie w całości pochodziła z OZE.

KE nie badała w ogóle, czy w całej sprawie w ogóle mamy do czynienia o pomoc publiczną. Zadowoliła się konstatacją, że schemat wsparcia jest zgodny z zasadami wspólnego rynku, bez względu na to czy jest pomocą publiczną, czy nie. W ocenie Komisji tworzenie infrastruktury ładowania wymaga publicznej interwencji zanim będzie ona zdolna funkcjonować samoistnie. Jednocześnie Komisja stwierdziła, że bezpośredni grant jest odpowiednim mechanizmem a proponowane zasady są równe dla wszystkich. Dlatego niemiecka propozycja jest zgodna z regułami wspólnego rynku i jako taka - dopuszczalna.

Czy bez rozbudowy sieci ładowarek trudno będzie osiągnąć założone cele liczby samochodów na prąd? O tym w dalszej części artykułu na portalu wysokienapiecie.pl.