Waldemar Skrzypczak: Dzięki temu, że dowodzili ci wstrętni PRL-owscy żołnierze, nie ponosiliśmy na misjach takich strat, jak inne nacje [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
18 maja 2017, 20:04
Waldemar Skrzypczak
Waldemar Skrzypczak/Dziennik Gazeta Prawna
Nas, generałów, obowiązuje pewna etyka. Jesteśmy zobligowani do wierności narodowi polskiemu, na to przysięgaliśmy. Oczywiście, jeśli się ktoś wyrzeknie munduru i wojska, to proszę bardzo, może zakładać partie. Z Waldemarem Skrzypczakiem rozmawia Magdalena Rigamonti

Niech pan Cenckiewicz odpowie sobie na pytanie, którzy generałowie wprowadzali Polskę do NATO. Ci, którzy wtedy zaczynali służbę? Kto dowodził w Czadzie, Iraku, Afganistanie? Gdyby nie ci, którzy w wojsku służyli przed 1989 r., to na tych misjach dowódcami byliby porucznicy. Gratuluję pomysłu. Całe szczęście, że tak się nie stało. Całe szczęście. Dzięki temu, że dowodzili ci wstrętni PRL-owscy żołnierze, nie ponosiliśmy na misjach takich strat, jak inne nacje.

Tylko, co on ma na kogo, no co? Myśli pani, że się ktoś wystraszy. My już swoje chwile strachu przeżyliśmy w Iraku i w Afganistanie. O życie swoich żołnierzy się baliśmy. I teraz już mam w d... i to głęboko, co on sobie myśli o żołnierzach, którzy zaczynali służyć Polsce przed 1989 r. W d.. i koniec dyskusji. Amerykanie też to mają w głębokim poważaniu. Z rezerwą podchodzą do tego, co się dzieje teraz w polskim wojsku, bo widzą, że ci, którzy byli dowódcami brygad i dywizji w Iraku i Afganistanie, a z którymi współdziałali, zniknęli, nie ma ich, odeszli z wojska. Ale to oni, to ja, to my nosiliśmy flagę polską najwyżej w powojennej historii państwa polskiego. Nie Cenckiewicz, tylko ja i inni dowódcy, moi koledzy. To my pokazywaliśmy, że jesteśmy najlepszymi ambasadorami państwa polskiego. Nie dyplomacja, tylko generałowie: Włodzimierz Potasiński, Tadeusz Buk, Bronisław Kwiatkowski czy ja. Myśmy udowodnili światu, że polski żołnierz jest dobrym żołnierzem. Teraz Polakom próbuje się powiedzieć coś zupełnie przeciwnego. Jeszcze jedną rzecz pani powiem – w armii amerykańskiej, w armiach europejskich są mądrzy ludzie, oni wiedzą, kto jest kto i potrafią wszystko właściwie ocenić.

>>>Czytaj więcej: MON: tygodnie do wyboru oferty na okręty podwodne

Nie, to jest polityka, w dodatku polityczna polityka, która nie ma nic wspólnego z realną polityką. Ta pierwsza jest prowadzona na użytek partii, która obecnie rządzi, pomaga budować nową rzeczywistość. Proponuję więc wymazać z historii wojska polskiego misję w Czadzie, Iraku i Afganistanie. Skoro się wymazuje dowódców, i to również tych, którzy zginęli w Smoleńsku, jak gen. Buk, to wymażmy całą misję. Mówmy, że żołnierze pojechali tam na wycieczkę z biurem podróży NATO. Niech historia Polski zacznie się od jesieni 2015 r. Na szczęście nikt nie jest wieczny, również politycy, władza. Dowódcą Wojsk Lądowych zostałem za prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj