Rośnie napięcie na linii Ankara-Berlin. Merkel grozi wycofaniem żołnierzy z Turcji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 maja 2017, 17:13
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan/ShutterStock
Kanclerz Niemiec Angela Merkel zagroziła w czwartek wycofaniem niemieckich żołnierzy z tureckiej bazy sił powietrznych w Incirliku, jeśli władze Turcji będą uniemożliwiać deputowanym do Bundestagu odwiedzenie tam tych żołnierzy.

Po przylocie do Brukseli na szczyt NATO Merkel zapowiedziała, że "bardzo wyraźnie" przedstawi niemieckie stanowisko w tej sprawie, gdy spotka się z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem.

Dzień wcześniej Merkel ogłosiła, że Berlin poszukuje innego miejsca nadającego się na bazę dla żołnierzy Bundeswehry i że jedną z alternatyw jest Jordania. Kanclerz wielokrotnie podkreślała, że Bundeswehra to armia podlegająca parlamentowi i dlatego dostęp posłów Bundestagu do tureckiej bazy lotniczej w Incirliku, gdzie stacjonują niemieccy żołnierze, jest "absolutnie konieczny".

Władze Turcji odmówiły ostatnio deputowanym do Bundestagu możliwości spotkania z niemieckimi żołnierzami stacjonującymi w Incirliku. Informację o odmowie kierownictwo parlamentarnej komisji obrony otrzymało w poniedziałek od MSZ Niemiec. Przedstawiciele tureckich władz w rozmowie z agencją Reutera ocenili, że obecnie wizyta posłów do Bundestagu nie byłaby właściwa.

W położonym na południowym wschodzie Turcji Incirliku Niemcy mają kilka wielozadaniowych samolotów bojowych Tornado i wspierający je samolot tankowania powietrznego, a ich tamtejszy kontyngent liczy około 260 żołnierzy. Niemieckie samoloty uczestniczą w zwalczaniu Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku, wykonując przy tym wyłącznie loty rozpoznawcze.

Turcja oficjalnie nie podała powodów zakazania wizyty niemieckich parlamentarzystów, ale Berlin podejrzewa, że Ankara chce ukarać Niemcy za udzielenie schronienia tureckim wojskowym, którzy wystąpili o azyl po czystkach rozpoczętych w Turcji w następstwie udaremnionego puczu z zeszłego roku.

Turecki premier Binali Yildirim oświadczył we wtorek, że Niemcy muszą wybrać pomiędzy Turcją a organizatorami nieudanego puczu z lipca 2016 roku. Oskarżył Berlin o pogarszanie stosunków poprzez przyznawanie azylu wojskowym uciekającym przed czystkami w kraju.

Agencja dpa pisze, że Erdogan wydaje się nie przejmować ewentualnością wycofania niemieckich żołnierzy z Incirliku. W środę powiedział: "Gdyby mieli coś takiego zrobić, to nie jest to dla nas duży problem. Jeśli odejdą, to powiemy po prostu +do widzenia+. Nic więcej".

Także turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu powiedział w czwartek, że Niemcy mogą wycofać swoich żołnierzy z Incirliku, jeśli sobie tego życzą. (PAP)

>>> Czytaj też: UE mogłaby być największą wojskową potęgą świata. Jak wypadła Polska?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj