Niedobór talentów dusi firmy. Które kraje najlepiej radzą sobie z problemem?

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
29 maja 2017, 06:45
Biurowiec 1 Undershaft w City of London
Biurowiec 1 Undershaft w City of London/Media
Niedobór talentów to być może największa biznesowa choroba naszych czasów. Jak sobie z nią radzić i które kraje robią to najlepiej?

W przyciąganiu, utrzymywaniu oraz rozwijaniu talentów najlepiej na świecie radzą sobie kraje skandynawskie. Z raportu IMD World Talent wynika, że w pierwszej dziesiątce zawartego w nim zestawienia znalazły się aż 4 kraje z tego regionu: zajęła 2. pozycję, czwartą, szóstą, a siódmą. Polska zajęła 29. miejsce na 61 ujętych w badaniu państw. Najlepiej talentami opiekuje się , która jest w tej kategorii absolutnym hegemonem, bowiem przoduje w zestawieniu od 2007 roku.

Raport powstał w oparciu o : , oraz (zapewnienia odpowiednich warunków talentom). Te trzy czynniki są oceniane wraz z szerszym spektrum wskaźników wchodzących w ich skład. Do pierwszej kategorii należą m. in.: całkowite wydatki na edukację (w tym per capita), pozycja kobiet na rynku pracy czy system staży i praktyk. W skład drugiej wchodzą takie czynniki jak: koszty i jakość życia, system podatkowy, dostęp do wykwalifikowanych specjalistów oraz zdolność do przyciągania i utrzymywania talentów. Do ostatniej należą m. in. jakość siły roboczej, system edukacyjny, zdolności językowe czy osiągnięcia w testach mierzących umiejętności uczniów (PISA).

Pierwszą dziesiątkę rankingu uzupełniają Belgia (3. pozycja), Holandia (5.), Austria (8.), Luksemburg (9.) oraz Hongkong (10.). Dosyć dobrze na rynku talentów radzą sobie największe światowe gospodarki – tuż za czołówką są Niemcy (11.), Stany Zjednoczone zajmują 14. pozycję, natomiast Wielka Brytania jest 20. W pobliżu lokaty, jaką zajmuje Polska znalazła się Francja (dopiero 28. miejsce), a za nami są między innymi Włochy (34.), Rosja (41.), Chiny (43.) oraz Indie (60.).

Największy postęp wśród liderów w stosunku do poprzedniego rankingu zanotowały zdecydowanie Belgia i Szwecja (wzrost kolejno o 6 i 7 miejsc) oraz Austria (awans aż o 11 miejsc). Najbardziej osłabiły się z kolei Luksemburg (minus 6 miejsc) oraz Niemcy i Kanada, które wypadły z pierwszej dziesiątki (minus 4 pozycje). Polska zyskała w zestawieniu 3 „oczka”.

Z raportu wynika, że jest kategoria „inwestycje/rozwój”, w której zajęliśmy 18. pozycję. Oznacza to poprawę w stosunku do poprzedniej edycji raportu aż o 12 miejsc. Nieźle wypadamy także w kategorii „poziom przygotowania” (24. miejsce, spadek o 3 pozycje). Zdecydowanie najsłabszą stroną rynku pracy nad Wisłą jest „zdolność do przyciągania talentów” – w tym zakresie zajęliśmy dopiero 46. miejsce (jednak awansowaliśmy o 6 pozycji).

Szwajcaria zajęła miejsce na podium we wszystkich z trzech kategorii („inwestycje” – 3.; „zdolność do przyciągania” – 1.; „poziom przygotowania” – 2.). Dania ma zdecydowanie najniższy potencjał w zakresie „przyciągania talentów” (11.). Belgia zdecydowanie najlepiej z kolei poczyna sobie w zakresie „inwestycji i rozwoju” (2.), ale znajduje się poza pierwszą dziesiątką w pozostałych kategoriach. Bardzo zróżnicowane notowania w poszczególnych segmentach mają Singapur oraz USA. Azjatycki tygrys jest najlepszy na świecie w zakresie „poziomu przygotowania” do opieki nad talentami, jednak ma dużo do nadrobienia w innych aspektach. Stany Zjednoczone są w ścisłej globalnej czołówce pod względem przyciągania uzdolnionych pracowników, ale w pozostałych kategoriach uplasowały się dopiero w trzeciej dziesiątce.

Pierwszy raport konkurencyjności państw na globalnym rynku talentów powstał w 2007 roku. Przez cały okres jego publikowania w pierwszej piątce zestawienia utrzymywały się tylko Szwajcaria oraz Dania. W czołówce mają też względnie stałe miejsce Finlandia, Szwecja oraz Holandia.

>>> Polecamy: Jak działa mózg? Oto strategie, które zapewnią zawodowy sukces

Przyjrzyjmy się temu, jakie wnioski płyną z raportu dla Polski. Autorzy wskazują na nasze najsilniejsze i najsłabsze strony. pod względem stosunku liczby nauczycieli do liczby uczniów (kształcenie podstawowe), kosztów życia (indeks koszyka dóbr i usług) oraz dostępem do doświadczonej kadry menedżerskiej. Twórcy rankingu pod względem jakości służby zdrowia, stosunku firm do walki o zdobycie i utrzymanie wartościowych pracowników, efektywnej stawki opodatkowania oraz procentowego wzrostu wielkości siły roboczej. W porównaniu do 2012 roku zanotowaliśmy jednak ogólną poprawę – co przełożyło się na awans w zestawieniu o 9 pozycji.

Raport zawiera także średnie roczne dochody dla poszczególnych zawodów. Menedżer produktu zarabia nad Wisłą ok. 29 tys. dol., nauczyciel (nauczanie początkowe) ok. 13 tys., natomiast pracownik call center 7,8 tys. dol. brutto. Dla porównania, pensje dla analogicznych stanowisk w Norwegii wynoszą kolejno 67 tys., 46 tys. oraz 44 tys. dol., natomiast w Belgii 51 tys., 42 tys. oraz 32 tys. dol. Inżynier może u nas liczyć średnio na 58 tys. dol., z kolei dyrektor w przemyśle na 116 tys. W Norwegii średnie wynagrodzenie osób na tych stanowiskach to 98 i 126 tys. dol., z kolei w Belgii 124 tys. i 206 tys. dol. rocznie.

– wynika z badania „Niedobór talentów” przeprowadzonego w 2015 roku przez Manpower Group. To najwyższy odsetek od 2007 roku, a także 2-proc. wzrost w porównaniu do edycji z 2014 roku. Kraje można pod względem dostępu do talentów generalnie podzielić na dwie grupy: te, które mają ogromny problem z niedoborem wykwalifikowanych i uzdolnionych osób – wśród nich głownie kraje azjatyckie i Ameryki Łacińskiej oraz te, które relatywnie dobrze radzą sobie z tym problemem ˗ do tej grupy należą głównie europejskie państwa.

Zdecydowanie największe na świecie niedobory występują w , gdzie analizowanym problemem zmaga się aż 83 proc. firm. Problemy Kraju Kwitnącej Wiśni w tym zakresie to materiał na obszerną analizę, jednak wpływ na tak dużą liczbę wakatów mają z pewnością procesy demograficzne, w tym niezwykle szybkie starzenie się społeczeństwa. Tuż za Japonią w tej niechlubnej rywalizacji uplasowały się (68 proc. firm zmaga się z wakatami), (65 proc.), oraz (61 proc.). Na drugim końcu zestawienia znalazły się (tylko 11 proc. firm cierpi na niedobór specjalistów), , (14 proc.) oraz (18 proc.).

Jakie stanowiska jest najtrudniej obsadzić? Tutaj prym wiodą wykwalifikowani pracownicy fizyczni – głównie kucharze, piekarze, rzeźnicy, mechanicy oraz elektrycy. Na rynku brakuje też między innymi przedstawicieli handlowych, inżynierów, techników oraz kierowców (przede wszystkim ciężarówek, maszyn budowlanych oraz kurierów).

Wśród najczęściej wymienianych przyczyn trudności w obsadzaniu stanowisk firmy wymieniają brak dostępnych kandydatów (35 proc.), brak umiejętności technicznych (kompetencji twardych ˗ 34 proc.), brak doświadczenia (22 proc.), brak kompetencji miękkich (17 proc.) oraz zbyt wysokie wymagania finansowe (13 proc.).

. To powyżej średniej zarówno dla całego świata (38 proc.), jak również regionu EMEA (32 proc.). Największe niedobory występują u nas w takich specjalnościach jak wykwalifikowani pracownicy fizyczni, inżynierowie, technicy, pracownicy działów IT oraz kierowcy.

Firmy skarżą się w Polsce przede wszystkim na niedobór kompetencji kandydatów (47 proc.), brak dostępnych kandydatów (33 proc.) oraz brak doświadczenia i zbyt wygórowane oczekiwania finansowe potencjalnych pracowników (15 proc.). Niedobory talentów skutkują zwiększeniem rotacji pracowników, wzrostem kosztów wynagrodzeń, ograniczeniem możliwości świadczenia usług klientom oraz spadkiem konkurencyjności.

Z raportu Manpowera wynika, że działania pracodawców są niewystarczające, by rozwiązać problem niedoboru talentów. 20 proc. firm na świecie w ogóle nie posiada strategii walki z niedoborem wykwalifikowanych specjalistów. Tylko 1 na 10 z nich prowadzi rekrutację pod kątem wykorzystania wolnych zasobów. Tylko około 5 proc. zamierza wprowadzić dodatkowe zachęty, które mogłyby przyciągnąć do nich najzdolniejszych pracowników, na przykład poprzez podwyżkę wynagrodzeń.

Jakie działania zdaniem twórców raportu mogą prowadzić firmy w celu ograniczenia niedoboru? Wskazują między innymi na opracowanie nowych strategii rekrutacji, zwiększenie elastyczności i otwarcie się na marginalizowane wcześniej grupy (kandydaci z innych regionów, seniorzy, kobiety) czy rozwój kultury nauki w firmach, który zachęci kandydatów do rozwoju własnej kariery. Przedsiębiorstwa muszą szybko zareagować, bowiem postępujące trendy demograficzne w niektórych regionach (m. in. kurczenie się siły roboczej w krajach zachodnich) zaostrzą rywalizację o pracowników.

>>> Czytaj także: Liczysz na znaczną podwyżkę? Masz czas do 35. roku życia

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj