Pod względem nierówności udało nam się dogonić Niemcy. Niestety [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 czerwca 2017, 19:30
Bieda
Bieda/ShutterStock
Lata cudu gospodarczego były też okresem największego wzrostu nierówności. Między 2003 r. a 2008 r. najzamożniejsze 5 proc. Polaków zarobiło połowę całkowitego wzrostu dochodu narodowego - mówią w wywiadzie ekonomiści Paweł Bukowski i Filip Novokmet.
2976695-filip.jpg
Filip Novokmet doktoryzuje się z ekonomii w Paris School of Economics, École des Hautes Études en Sciences Sociales. Jego zainteresowania badawcze skupiają się na nierównościach dochodowych i majątkowych, makroekonomii oraz historii społeczno-gospodarczej fot. mat. prasowe

Główną przyczyną jest ich wzrost. Po II wojnie światowej obserwowaliśmy wyrównywanie dochodów, co rozpowszechniło opinię, że nie są one już problemem społecznym. Było to zresztą zgodne z ówczesnymi modelami ekonomicznymi, które przewidywały, że kraje rozwinięte znajdują się na ścieżce rozwoju z zanikającymi nierównościami majątkowymi. W rezultacie ekonomia głównego nurtu marginalizowała ten problem. Nowa fala badań pojawiła się dopiero wtedy, kiedy okazało się, że w USA od lat 80. XX w. można zaobserwować rosnące nierówności dochodowe.

2976683-pawel.jpg
Paweł Bukowski pracuje w Centre for Economic Performance w London School of Economics and Political Science, jest również starszym ekspertem w European Expert Network on Economics of Education. W swojej pracy zajmuje się nierównościami na rynku pracy, ekonomią edukacji oraz historią gospodarczą fot. mat. prasowe

Powstanie „Kapitału w XXI wieku” Thomasa Piketty’ego jest również rezultatem tej zmiany. Ale popularność tej pracy wynika w dużej mierze z tego, że udało się wyjść z nią poza świat akademicki. Sam dyskurs o nierównościach w ekonomii jest znacznie szerszy – w przeciągu ostatniej dekady kilku laureatów Nagrody Nobla napisało książki traktujące o tej tematyce.

To prawda, że globalne nierówności – zdefiniowane jako różnice między obywatelami świata – spadają dzięki rosnącym dochodom w Chinach czy Indiach. Pokazał to w swoich pracach Branko Milanović. Ale odpowiedzialne za to procesy mogą mieć też wpływ na rosnące nierówności w krajach rozwiniętych. Bo globalizacja, która tak pozytywnie wpływa na dochód w drugim i trzecim świecie, w dojrzałych gospodarkach prowadzi do zaniku tradycyjnych zajęć klasy średniej. Z tego wynika, że nie powinniśmy skupiać się na nierównościach globalnych. To sytuacja na poziomie konkretnego kraju jest głównym punktem odniesienia dla większości ludzi w nim żyjących, a więc też dla tych, którzy kształtują politykę.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU „DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ”

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj