Nie ma "polskiego głosowania" w wyborach parlamentarnych we Francji

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
11 czerwca 2017, 13:41
Polacy mający francuskie obywatelstwo w niedzielnej I turze francuskich wyborów parlamentarnych głosują na przedstawicieli różnych ugrupowań i, podobnie jak wielu innych wyborców, często są niezdecydowani.

Do takiego wniosku prowadzą rozmowy korespondenta PAP odbyte w niedzielę przed południem, na żywo i przez telefon, z polskimi uczestnikami francuskich wyborów, którzy zamierzali głosować, lub już głosowali.

Pan Ryszard, fizyk i profesor uniwersytetu pytany na kogo głosuje, odpowiada: "Mam pewne zasady. Macron nabił ludzi w butelkę. Za szybka jest jego kariera, a jego powstała z niczego partia, to tylko maszynka do potakiwania. Na socjalistów nie będę głosował, na Le Pen też nie. Jeszcze nie jestem do końca zdecydowany, czy wrzucę białą kartkę, czy też zagłosuję na dotychczasowego deputowanego Republikanów (RPR - PAP)".

Tłumaczka Ewa przekonana, że swym głosowaniem powinna ograniczyć władzę prezydenta Macrona, mówi, że długo zastanawiała się jaką strategię należy przyjąć w tych wyborach. Jej "jedynym pełnym przekonaniem" jest to, że "głosowanie na prawicowych Republikanów odpada". "Nie ma również sensu zbieranie gruzów partii socjalistycznej" – dodaje, nawiązując do pojawiających się już podziałów i "przede wszystkim straty zaufania" wobec dotychczasowej partii rządzącej, na którą głosowała 5 lat temu.

Ta młoda wdowa po francuskim ekonomiście przyznaje, że najchętniej nie poszłaby głosować, ale zrobi to "z obowiązku obywatelskiego" i "z szacunku dla pamięci męża, dla którego udział w wyborach był absolutną podstawą demokracji".

Przedsiębiorca budowlany Stanisław mówi, że w wyborach prezydenckich głosował na Marine Le Pen (przywódczynię populistycznego Frontu Narodowego i obecnie też głosował na kandydatkę jej partii. "Dlatego, że tylko ona ma program mogący uchronić Francję przed potopem muzułmańskim i panowaniem islamizmu" – tłumaczy.

Na pytanie, czy nie boi się skierowanych przeciw Polsce i Polakom wypowiedzi Marine Le Pen Stanisław odpowiedział, że podobne wypowiedzi mają i inni politycy francuscy, "z Macronem na czele". Jego zdaniem to "czysta demagogia", bo "polscy tynkarze nie są konkurencją dla Francuzów, po prostu dlatego, że nie ma już francuskich tynkarzy". "I tak samo jest na wielu polach" – kończy z przekonaniem.

Informatyk Mieczysław G., niegdyś działacz Solidarności, zaczyna od stwierdzenia, że głosował na LREM (Republique en Marche), "choćby dlatego", że nazwisko kandydata partii prezydenckiej znalazł "pośród 20 innych, nic mi niemówiących nazwisk". Ale - jak dodał - nie był to główny powód. "Uważam, że nowy – i co wspaniałe – młody prezydent powinien dostać większość parlamentarną, po to, by realizować swój projekt, który mi się podoba" - ocenił zaznaczając, że najwyżej ceni u Macrona "entuzjastyczny stosunek do UE i jego plany ekonomiczne, jak zlikwidowanie podatku gruntowego dla uboższych właścicieli".

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj